Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2019. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2019. Pokaż wszystkie posty
[51] "Czyste serce" Jennifer L. Armentrout

[51] "Czyste serce" Jennifer L. Armentrout


Alex jest stworzona do wielkich rzeczy. Więź łącząca ją z Sethem jest coraz silniejsza, a chłopak pojawia się wszędzie tam gdzie ona co jest irytujące, chociaż ma to swoje plusy.  Alex  nie ma koszmarów,  w których odtwarzała wydarzenia z udziałem mamy, ale nie ma najmniejszego wpływu na uczucia do czystokrwistego Aidena. Więź tych dwojga się powiększa, szkoły są atakowane przez hordy daimonów, bogowie zsyłają Furie, które mają zlikwidować całe niebezpieczeństwo w tym.. Alex.

-Nie jestem pijana- odparłam z oburzeniem.
-Jeszcze pięć minut temu tańczyłaś jak jakaś nimfa wodna. Zdjęłaś bluzę, a teraz kleisz się do mnie jak mała małpka. Nie mów mi więc, że całkowicie nad sobą panujesz.

Link do recenzji pierwszego tomu <klik>

Pamiętacie jak w pierwszej recenzji pisałam o miłym wątku romantycznym? No to.. tego już nie ma. W drugiej części znajdujemy paskudny trójkąt miłosny, który czyta się strasznie. W większości te sceny to takie tęczowe rozmowy posypane brokatem, albo przerysowane dyskusje. Bo niby Alex cały czas myśli o Aiden'ie, marzy by spędzić z nim każdą chwilę swego życia, a z drugiej strony uświadamia sobie, że ich związek nie może istnieć. Z drugiej strony jest Seth, który zawsze wydawał się tylko zarozumiałym chłopakiem, a teraz nagle bohaterka widzi w nim inne cechy charakteru.

Ja od pierwszej części zdecydowanie wolę Seth'a- chłopaka, który łamie zasady, ale jest przy Alex gdy ta go potrzebuje. W Czystym sercu, chłopaka nie sposób nie kochać. Aiden... to Aiden. Trzyma się zasad, swoich wartości. I chodź jego zachowanie da się wyjaśnić zakazanym uczuciem oraz tym jak się przed tym broni- jest bardzo odmienne i na jednej stronie czytamy o chłopaku, który rezygnuje z treningów z Alex, a na następnej widzimy chłopaka, który patrzy groźnie na wszystkich przebywających w pobliżu dziewczyny.  W tej części chłopak, który nie mógł zdecydować się co czuje, stracił w moich oczach. Jest postacią, która mnie irytowała.

W drugiej części cyklu poznajemy więcej mitologii, którą autorka wplata ją trochu w fabułę i wychodzi to książce bardzo na plus. W momencie pojawienia się furii w przymierzu zaczyna panować lekki chaos, a niepokój jest namacalny wśród uczniów.  Mrok który czai się na każdej stronie, nakręca akcję oraz jej tempo, a intrygi sprawiają, że przez książkę się płynie.W drugim tomie ktoś próbuje skrzywdzić, a nawet zabić Alex, łamiąc wszystkie możliwe zasady i prawa tamtejszego świata.

Druga część różni się od pierwszej. Dwa światy były lekką, schematyczną młodzieżówką, z bohaterką podejmującą tragiczne decyzje do przeczytania na raz, a w  Czystym sercu mamy mnóstwo intryg, mroku, które nacierają na nas z każdym rozdziałem. Bohaterka wraz z fabułą dojrzewa, zaczyna zdobywać doświadczenie, wie co chce osiągnąć. Znajdujemy tu jednak tragiczny trójkąt miłosny, który czyta się źle. I mimo tego, że finalnie drugi tom podoba mi się bardziej od pierwszego- akcja nie toczy się wokół szkoły i romansu, a docieramy głębiej,  widzimy jak działa prawo wobec hematoi, jak działa sama wielka rada, ludzie u góry. Wszystkie wyobrażenia znikają, pojawia się smutna prawda - to brakuje mi czegoś w tej historii. Czyta się ją szybko, przyjemnie... ale nie zostawia efektu wow w moim odczuciu. No i to paskudne zakończenie, które zakończeniem być nie powinno. serio. jak tak można skończyć książkę? Rozdział okey, ale tom? ;/
Podsumowywując już: jeśli podobał wam się pierwszy tom, to lektura drugiego jest obowiązkowa. Czyste serce utrzymuje poziom pierwszego tomu, nawet napisany jest trochę lepiej. Poznajemy coraz więcej szczegółów, intryg i nie wiadomo już do końca, kto jest dobrym, a kto złym. No i pamiętajcie! Daimony są wszędzie...


Dojrzałość nie spływała na nikogo w jedną noc.

★★★★★★★★☆☆

Ocena: 8/10 | Autor: Jennifer L. Armentrout | Ilość stron: 365 | Data wydania: 19.06.2019| Gatunek: literatura młodzieżowa, fantasy| Wydawnictwo: Filia

[50] „Powódź” Paweł Fleszar

[50] „Powódź” Paweł Fleszar


Pewnej nocy, z okna swojego mieszkania wyskakuje Jakub popełniając samobójstwo. Zostawia po sobie list pożegnalny napisany na odwrocie zdjęcia pięknej dziewczyny. Kim jest ta dziewczyna i czemu Kubą się zabił? Zagadkę tę próbuje rozwikłać Kris- jego stary przyjaciel z dzieciństwa. Czemu wrócił? Czy uda mu się odkryć historię tej śmierci?

-Jurassic Party?
-Tak nazwałam ich imprezę na dwudziestopięciolecie matury.
-No dzięki. Jestem prawie w wieku tych dinozaurów.
-Ale przynajmniej prowadzisz fascynujące życie, a nie kręcisz się w biurze na obrotowym krześle. 

Gdy Kris usłyszał o śmierci przyjaciela z dzieciństwa natychmiast przyjechał do Krakowa.  Bo choć ich kontakt urwał się wiele lat temu, mężczyzna znał Kubę za młodu i podejrzewał że nie jest to zwykłe samobójstwo. Kris jest wojskowym ( różniącym się od innych znanych nam wysportowanych wojaków) bo nie strzela zbyt dobrze, a także zaczyna mieć nadwagę. Mimo to, próbuje rozwiązać swoje małe śledztwo i dowiedzieć się prawdy. Czterdziestolatek po raz pierwszy wchodzi w rolę detektywa i nie potrafi zdobyć zbyt wielu informacji, a sprzęty elektroniczne to dla niego czarna magia. Wtedy z pomocą przychodzą mu... zbuntowane dzieciaki. Początkowo Kris poznaje Marikę- która zdobywa sporo potrzebnych informacji, zyskując tym sympatię naszego bohatera. Gdy jednak przychodzi do zadań związanych z elektroniką, poznajemy znajomego Mariki - Kamila. W trójkę zaczynają zbierać informacje potrzebne do rozwiązania zagadki.

Książkę czyta się szybko, a akcja pojawia się już na początku i towarzyszy nam aż do końca książki. Tutaj cały czas coś się dzieje i nie ma chwili przerwy. Dla mnie pierwsze dwa rozdziały były ciężkie do przebrnięcia. Bo akcja w nich zawarta była ważna, ciekawa, a ja nie wiedziałam o kim i kiedy czytam. Jednak im dalej tym lepiej. Nasza trójka głównych bohaterów jest charakterystyczna i bez problemu można ich polubić, poznać tok ich rozumowania, chociaż żadne z nich mnie nie urzekło w 100%. Zostali dobrze wykreowani, ale brakowało opisów ich relacji, emocji. Autor rezygnuje z przemyśleń bohaterów, opisów na rzecz szybkiej akcji. Co trzeba przyznać bardzo dobrze mu wychodzi.

Ta historia to ciągle zaskoczenie. Autor przygotował wiele niespodzianek i serwuje je w najmniej oczekiwanych momentach. Sama również dałam wyprowadzić się "w maliny" czytając. Świetnym zabiegiem w tej historii jest drukowanie kart z kalendarza i z stron internetowych, które niby początkowo się wykluczają, potem naprowadzają nas na dalsze losy śledztwa. Akcja książki dzieje się na przełomie kilku dni, a te wydruki rozpoczynają rozdziały.

Wracając do tych nieszczęsnych opisów. Sama jestem osobą która takowe przeskakuje jeśli bardzo mi się ciągną. W pozycjach Pawła Fleszara tego nie znajdziecie, a wydawało mi się momentami, że trochę opisów brakuje, przez co książka mogła by być troszkę dłuższa. Niby wszystko w niej było, każdy temat dobrze ugryziony... ale brakowało mi tam przede wszystkim rozpisania gdy działa się akcja, bo to było tylko takie szybkie, nagłe, a zaraz  po tych scenach nie było śladu.  Za to bardzo podobała mi się scena z łodzią.

Ale, ale! Mam wrażenie, że tylko tu narzekam, a w tej historii nie było piłki nożnej! Jest to druga książka tego autora którą czytam (Recenzja pierwszej książki: Wyśniona jedenastka) i tą historię czytało mi się zdecydowanie przyjemniej. Autor skupił się na intrydze, na kreowaniu postaci. Futbol nadal jest tu obecny, ale w małych ilościach co nie rozprasza naszej uwagi gdy staramy się znaleźć złoczyńcę. Styl autora jest przyjemny, czyta się szybko, płynnie. W książce znajdziemy tez sporo humoru, który wywołuje wiele uśmiechu.

Autor wykazał się też w wątku indiańskim. Jest tu na prawdę dużo informacji, a wszystko świetnie wplecione w fabułę. Znaki które znali tylko starzy przyjaciele z młodości, zabawa w Indian - cudo ❤️

Powódź to historia idealna na jedno zimowe popołudnie. Wciąga, trzyma w napięciu, miejscami trudno zrozumieć narracje, ale postać Mariki wam to wynagrodzi. Ciekawa intryga, tajemnicze samobójstwo oraz indiańskie motywy to coś co zadowoli każdego początkującego w kryminale, ciekawego Krakowa albo rozwiązania tej zawiłej historii.


★★★★★★★☆☆☆
Ocena: 7/10 | Autor: Paweł Fleszar | Ilość stron: 212 | Data wydania: 24.10.2019 | Gatunek: kryminał, sensacja  | Wydawnictwo: Księży Młyn Dom Wydawniczy


W niedzielę (08.12.2019) możecie spotkać autora na Śląskich Targach Książki na stoisku wydawnictwa Księży Młyn Dom Wydawniczy! Może ktoś z Was się wybiera?
[49] "Restart" Amy Tintera

[49] "Restart" Amy Tintera


Wren to nastolatka, która w dzieciństwie po trzykrotnym postrzale powróciła do życia. Od tamtego czasu nie jest człowiekiem, a restartem - jest silniejsza, szybsza, a także niemal pozbawiona emocji. Każdy restart ma swój numer- im większy tym mniej ludzkich emocji emocji mu pozostało. Wren ma numer 178 i jest najbardziej martwym restartem. Jako najlepszy żołnierz szkoli nowych restartów, a jej nowy uczeń jest najgorszym jakiego kiedykolwiek miała. Czy Wren dogada się się z pełnym emocji Callum'em 22?


Pamiętam, że gdy się zbudziłam po restarcie, usłyszałam przeraźliwe wycie odbijające się od ścian i dźwięczące mi w uszach. Pomyślałam: Co za idiota się tak wydziera?To byłam ja. Wrzeszczałam i dygotałam jak narkomanka na głodzie. Żenujące.

Witamy w Austin czyli świecie schematów i niewykorzystanego potencjału. Jak wiemy szkolenia, boje na śmierć i życie, nadludzkie moce połączone z humorem i zaciętością bohaterów,  to coś co się uwielbia. I ta książka ma to wszystko, ale tylko do połowy. Wren to postać, która wie czego chce. Jest silna, szybka, oziębła i nie prowadzi rozmów z innymi. Wszyscy się jej boją, a tropienie ludzi to coś co kocha robić i jest w tym naprawdę dobra.  Zanim została restartem, mieszkała z rodzicami w slumsach. Z dzieciństwa nie pamięta jednak ani jednego dobrego wspomnienia.
Callum jest postacią żywiołową, wiecznie uśmiechniętą, ale bardzo słabą fizycznie. Najsłabszy z całej grupy nowych restartów nie ma łatwo. Od samego początku ciągnie go do Wren, która stroni od kontaktów z innymi ludźmi.

W tej historii każdy jest liczbą. Numer, który oznacza po ilu minutach się odrodziłeś klasyfikuje Cię w całym społeczeństwie.  Jak jesteś postrzegany, jak się do ciebie odnosić. Bardzo podobał mi się zabieg, który pokazywał, że niby tylko te najniższe numery mają uczucia. Zawsze mówił tak KORP- organizacja w której pracują i są szkoleni restarci- a wiec dla wszystkich wyższych numerów była to prawda. Jednak gdy 178 zaczyna pracować z 22 budzą się w niej skrywane od dawna emocje. Ciężko jej zrozumieć zachowania Calluma, jego opór by nie zabijać ludzi. Jednak trenując z chłopakiem, który zadaje wiele niewygodnych pytań co i raz przebija się do niej radość, złość czy rozczarowanie.
Postacie i ich rysy nie były dobre. Ich emocje mogły mieć oparcie w przeszłości, czasem lekko naciągnięte, ale ziarnko prawdy było. Ale emocje... chyba nikt z nas nie lubi przemian z myszki w lwa. Tutaj Wren od zawsze zimna, brutalna twardzielka, która jest najlepsza, najbardziej martwa po trzech tygodniach z Callum’em jest taką rozgotowaną, ciepłą kluską, która okazuje strach w oczach i sama nie może się obronić. I ta zmiana nastała bardzo szybko, bo w przeciągu 50 stron?

O czym jest w ogóle ta książka? Jak pisałam wyżej o restartach, którzy w dzisiejszym świecie muszą łapać ludzi, którzy według organizacji popełnili jakieś przestępstwo. Najlepsi trenują również nowych restartów. I przez pierwsze 100 stron właśnie to widzimy i to czyta się przyjemnie, szybko, postacie całkowicie od siebie różne, zmuszone spędzać ze sobą całe dnie. I wtedy mijamy, któraś stronę i ta granica znika. Autorka wprowadza nowy wątek i choć ciekawy, nie był do końca  dobrze napisany. Później w świecie wykreowanym przez autorkę zaczynały pojawiać się luki, dialogi czytało się gorzej, a postacie zrobiły się kluskami. I skończyć tą drugą połowę przyznam się, było ciężko. Bo jak polubiłam pierwsze wersje postaci i chciałam czytając dla nich dalej, tak potem miałam do nich na prawdę neutralne uczucia.

Przeszkadzał mi tu też brak wątków pobocznych. Autorka wybrała sobie wątek główny i trzymała się tylko jego. Czasami zaczynała jakiś inny wątek, ale go porzucała. Było tak niestety z dorosłymi restartami- wiemy tylko że nie przeżywają, są szaleni. Dlaczego? Jakaś hipoteza? :( albo brakowało mi działu pisanego z perspektywy kogoś z ośrodka (strażnik, naukowiec) albo po prostu większej informacji o budynku, KORP'ie. Wielki budynek, który znają i boją się go wszyscy, przeprowadzane są w nim badania, eksperymenty, restarci .. a my nie wiemy nic więcej. Bardzo mi tego brakowało, nie mogłam się do wszystkiego odnieść w tej historii.

Jeżeli ktoś nie czyta dużo, albo nie ma wysokich oczekiwań- przebrnie przez tą książkę. Bo chodź trochę ponarzekałam, to ona była w miarę okey. Ale jeśli czytacie dużo, a fantastyka/restarci to coś co was interesuje, to poważnie to przemyślcie. Restart to pozycja z genialnym, mrocznym pomysłem, jednak z słabym warsztatem autorskim.


★★★★★★☆☆☆☆


Ocena: 6/10 | Autor: Amy Tintera  Ilość stron: 304 | Data wydania: 23.09.2015  Gatunek: fantastyka, science fiction | Wydawnictwo: Mag
[48] "Dwa światy" Jennifer L. Armentrout

[48] "Dwa światy" Jennifer L. Armentrout


Alex to pół krwista, która od zawsze marzy by być protektorem. Po pewnych zdarzeniach jej przyszłość jest zagrożona i aby zostać w szkole, musi ponownie przejść podstawowe szkolenie w trakcie wakacji. Trenować ma ją Aiden- Hematoi czyli potomek boga i człowieka. Czysto krwiści posiadają wysoką pozycję w społeczeństwie oraz nadludzkie moce. Jedyny problem społeczeństwa to zakaz łączenia się par hematoi i pół krwistych. Alex mimo, że dopiero jest w trakcie szkolenia, postanawia zapolować na daimony- stawiając tym samym swoje całe życie na śmiertelne niebezpieczeństwo...


Drogi mają wiele zakrętów, nigdy nie są proste

  Alex to zadziorna siedemnastolatka. Z jednej strony strony jest to osoba z pomysłem na siebie, z werbą. Ambitna, przekorna. Chce pokazać, że jest dobra i zrobi wszystko by postawić na swoim, a długie treningi jej nie straszne. Z drugiej jednak strony jest to osoba z zmiennymi emocjami i intencjami jak w kalejdoskopie. Gdy myślimy, że rozumiemy jej intencje, że już wiemy czego możemy się po niej spodziewać- nic bardziej mylnego. Autorka serwuje nam decyzje i charakter zupełnie innej osoby. Jakby na niektóre momenty zamieniała się duszą z siostrą bliźniaczką.
Postać jest charakterystyczna, chodź lekko schematyczna. Kłótnie, bójka, czy podejmowanie najgłupszych możliwych decyzji? Najważniejsze cechy Alex. Mimo to jest to bohaterka, którą lubiłam.
Aiden to protektor, dawny uczeń Przymierza. Gdy postanowił trenować Alex jego cierpliwość była wystawiona na próbę - dziewczyna dawała mu trochę w kość, ale przygody tej dwójki z sali treningowej miło się czytało. Obydwoje z tego samego powodu pragnęli zostać protektorami co w pewnym sensie ich łączyło i dodawali otuchy. Aiden jest postacią niezmienną - co jest jej atutem, ale i trochę minusem. Nie zmienia się, cały czas ma przed sobą te same wartości i nimi się kieruje. Autorka stworzyła go jednak na uroczego chłopaka, którego nie da się nie lubić i jego postać również jest schematyczna.
Postacie są ciekawe, chociaż lekko przewidywalne. W drugiej części książki poznajemy nowe postacie, a tam warto się jednej przyjrzeć gdyż dodaje do historii nutkę świeżości.

Hematoi czy pół krwiści... niby tak podobni, a jednak całkowicie różni. Hierarchia w tej historii ma wielkie znaczenie. Hematoi, prawie bogowie władający jakimś żywiołem, którzy mogą wszystko. Tutaj to oni sprawują władzę. Zostają instruktorami w szkołach, zasiadają w polityce, mogą mieć przyszłość, którą sobie wybiorą, budzą podziw wśród innych. Osoby półkrwi mają szansę tylko na dwa rodzaje przyszłości- walczyć z daimon'ami albo zostać służącymi czysto krwistych. W momencie romansu takiej pary, hematoi dostanie upomnienie, a osoba półkrwi zostanie służącą. To tylko przykłady. W Dwóch światach wytłumaczone jest to dobrze, ale nadal jest to przykre.

Od pierwszych zdań jesteśmy wciągnięci w akcję, co trochę dekoncentruje gdy nie znamy jeszcze nazewnictwa, nie zmienia to jednak faktu, że książka jest przyjemna i bardzo szybko się ją czyta, a od połowy nawet nie ma mowy o odłożeniu jej na bok. Świat oraz postacie wykreowane przez autorkę są genialne. Ja przepadłam tu całkowicie. W prostocie z klimatem jednak siła 😅Historia tu zawarta jest świetna. Motyw z bogami oraz potworami pochłania. Daimony to potwory, które warte są poświęcenia chwili czasu by im się przyjrzeć. Zwroty akcji, które są tak nagłe, popychają czytelnika do jeszcze szybszego przewracania kartek, wyczekując finału.  Bawiąc się w sherlock'a parę elementów udało mi się przewidzieć, parę było dla mnie zaskoczeniem.

Bałam się, że Armentrout popłynie z wątkiem miłosnym, ale był tak zgrabnie i dobrze poprowadzony, że śmiało poczytałabym go więcej. Jestem ciekawa jak sytuacja rozwinie się w kontynuacji i mam nadzieję, że autorka nie postanowi zrobić tu trójkącika miłosnego co może okazać się strzałem w kolano.
Dwa światy porównywane są do dwóch serii : Akademii Wampirów- nie czytałam, więc w tej kwestii się nie wypowiem, ale porównanie do Darów Anioła zupełnie mi tu nie pasuje. Przeczytałam pierwsze trzy książki i widzę podobieństwo w tylko w kreacji głównych bohaterów. Ale równie dobrze można by wtedy porównać tą książkę do np. Wodospadów Cienia.

Czytałam serię Lux tej autorki i wiedziałam czego mogę się spodziewać i nie zawiodłam się ani trochę. Dwa światy to historia wciągająca, zaskakująca i fantastyczna. Mimo schematów autorka wplata w historię wiele nowych rzeczy i schematy nie są aż widoczne. Idealna na jeden wieczór dla osób mających chęć przenieść się w inny świat lub przeżywać przygody z bohaterami.
[47]  "Buntowniczka z pustyni" Alwyn Hamilton

[47] "Buntowniczka z pustyni" Alwyn Hamilton


Amanii to dziewczyna mieszkająca na pustyni. Zazwyczaj jest to miejsce wypełnione magią, mistycznymi zwierzętami oraz opowieściami o dżinach. Dziewczyna mieszka jednak w Dustwalk- mieście, które jest istną dziurą, pełną piasku, goryczy i rozpaczy. Amanii pragnąc się stamtąd wydostać trafia na strzelnice gdzie odbywają się zawody strzeleckie, na których poznaje Jin'a. Nie przypuszcza jednak że jedna decyzja zmieni całe jej życie...


- Jesteś naprawdę czarujący, mówił ci to ktoś?
- Szczerze mówiąc, tak, ale zwykle nie przewracano przy tym oczami.
Buntowniczka z pustyni to książka zdecydowanie inna od wszystkich. Alwyn łączy tutaj kulturę wschodu i zachodu, czyli rzeczy, które niby każdy zna, ale połączone razem dają nam coś nowego, ciekawego. Jest to świat pustyni, piachu, upału, żaru, magii, dżinów, magicznych opowieści i stworzeń, ale również broni, pojedynków, rabunków na kolej czy barów/miast prawie, że identycznych co w westernach. I choć brzmi dziwnie, w książce wypada to re we la cyj nie. Świat Miranji to miejsce, od którego nie można się oderwać.

Jaki ta pustynia ma klimat! To morze piasku pełne legend, w które się wierzy, a także przekazuje i opowiada innym. Wszystkie nowe stworzenia/potwory, które nie przypominały wilkołaków ani wampirów, powstały z piachu i żyły własnym życiem w mojej wyobraźni. Ja czytając o Skórozmiennych, byłam w stanie wyobrazić sobie jak zmieniają się ich rysy twarzy. Po prostu żyłam tymi legendami, a piasek wszedł i do mojej duszy. Z ogromną chęcią obejrzałabym film/serial na podstawie tej książki. Zobaczyć jak twórcy stworzyliby te wszystkie stwory, które chodź powstały z małych drobinek przemieszczającego się piasku robią takie wrażenie i zostają w pamięci. Mimo tych opowieści , nie chciałabym się tam znaleźć. Bo wspaniały klimat to nie wszystko, gdy w grę wchodzi okrucieństwo.  Autorka nie boi się pokazać, że pustynia to świat mężczyzn, a nasza główna bohaterka gdyby urodziła się chłopcem mogłaby robić co chce i co potrafi najlepiej. Widzimy świat bez silnej ręki, bez jakiejkolwiek kontroli, mroczny. A wizja ta nie idzie w dobrą stronę.

Gdy poznaliśmy świat, czas poznać myśli i bohaterów. Amanii to nasza główna bohaterka, dziewczyna, która zrobi wszystko by wydostać się z rodzinnego miasteczka. Nie brak jej sprytu, niewyparzonego języka, ambicji, arogancji. Mogła by być też świetnym wojownikiem, ale jest dziewczyną. W niektórych momentach egoistyczna, ale za to jaka ludzka. I to jest jej najpiękniejsza cecha. Często teraz się zdarza, że bohaterowie mając 14 lat zachowywują się jak 40 letni ninja, albo zostają postrzeleni miolion razy, a oni nadal żyją i robią wszystko bezbłędnie. Tutaj mamy te dobre i te złe cechy charakteru podane na "tacy" wraz z wszystkimi emocjami Amani. Naszym męskim głównym bohaterem jest Jin, który przez większość historii jest przystojną zagadką. I to w sumie tyle co mogę powiedzieć bez spoilerów. Chłopak charyzmatyczny, ironiczny, może lekko schematyczny, ale jest bardzo przyjemną postacią. W dalszej części książki poznajemy jeszcze wiele postaci i tu nie będę ich opisywać, bo to mógłby być spoiler. Ale w bohaterach "można wybierać", są wyróżniający się, ale ich kreacja w tej części mogła by być trochę lepsza-mimo to są bardzo warci poznania ♥  Uwielbiam słowne przekomarzanki i relacje Amanii i Jin'a . Niby się nie znamy, ale oddajemy za siebie życie. Początkowo można było to nazwać mocno cukierkową relacją z skakającymi jednorożcami po tęczy, ale im dalej poznajemy historię tym lepiej. Zwłaszcza, że wątek romantyczny nie wybija na się na pierwszy plan. Jest on dodatkiem w tle, którego jest tu mało. Dla mnie to plus, bo wybieram książki, gdzie wątek romantyczny znajduje się w tle - stawiam na akcję, historię trzymającą w napięciu. A w Buntowniczce z pustyni cały czas coś się dzieje. Wpadamy w świat pełen przygód, trudnych wyborów, intryg. To miejsce gdzie jedna zła decyzja może zmienić los wielu ludzi. Rozdziały czyta się szybko, a przygody przeżywa razem z bohaterami. W niektórych momentach akcji brakowało mi jednak większych emocji, czegoś co jeszcze bardziej nakręci bohaterów,  przez co stanie się to bardziej energiczna i zmusi czytelnika do większego zaangażowania.

Moment zaangażowania czytelnika i bohaterów? Rebelia. Czas gdzie każdy chce dowieźć swoich racji, pokazać jak powinna wyglądać pustynia. A sposobów jest dużo. Alwyn poradziła sobie i nie czytamy tu tylko o piachu i przemierzaniu go. W tej historii na prawdę się dzieje. Nowe przygody są na każdej stronie, mieszając się z humorem i zaciętością bohaterów tworząc istną bombę wybuchową. Sama nie raz miałam banana na twarzy, cóż poradzić, że lubię słowne przekomarzanki :D Historia pochłania i czyta się ją bardzo szybko. Momentami przewidywalna, trzymająca w napięciu do końca.



Rodzina i krew to nie to samo.


★★★★★★★★★☆

Ocena: 9/10 | Autor: Alwyn Hamilton| Ilość stron: 365 | Data wydania: 26.04.2017| Gatunek: literatura młodzieżowa| Wydawnictwo: Czwarta strona

[46] "The call. Wezwanie" Peadar O'Guilin

[46] "The call. Wezwanie" Peadar O'Guilin


The Call to historia, w której nastoletni Irlandczycy walczą o przetrwanie podczas wezwania. Gdy kończą 10 lat w domu znika aura miłości i beztroski, a dzieci wkraczają w okrutny świat dorosłych gdzie wysyłane są do szkół przetrwania lub usypiane. Kogo się boją? Sidhe to potwory wygnane z Irlandii do innego świata. Posiadają moc, dzięki której dzieci porwane w Irlandii znikają na 3 minuty natomiast w świecie Sidhe walczą wiele godzin o przetrwanie. Istoty bezlitośnie zabijają albo maltretują/zmieniają ciała dzieci poprzez ból, by przejąć Irlandię. Czy główna bohaterka przeżyje wezwanie?

- Zawsze niepokoi mnie perspektywa Klatki - mówi Nicole, ale Megan tylko przewraca oczami.
- Spędziłam tam najlepsze chwile mojego pobytu w szkole. Bez twojego chrapania, Nicole.
- Ja nie chrapię!
- W takim razie trzymasz wiertarkę pod poduszką.

Pomysł na fabułę był świetny, a książce długi czas było głośno- sama mam w niej autograf od autora z WTK 2018. Jednak w trakcie czytania i po przeczytaniu nie widzę fenomenu tej książki, ale to po kolei.

Nessa jest naszą główną nastoletnią bohaterką. Dziewczyna jest osobą chorą, poprzez poważne problemy z nogami kuleje i posiada przezwisko "kuśtyczka".  Odznacza się ambicją, dużo się uczy, ćwiczy, na prawdę chce przetrwać i robi wszystko by tak się stało. Jest jednak introwertyczką, trzyma się bliżej jedynie z Megan, dziewczyną, która jeździ z nią autobusem. Innych odpycha, nie zważając czy ktoś chce jej pomóc, czy ktoś ją prześladuje, czy po prostu ktoś jest dla niej ważny. A jedną z osób, która zawsze lubiła Nessę i chciała dla niej jak najlepiej był Anto- chłopak, który również był w pewien sposób piętnowany za swój styl bycia i dietę. Megan to rudowłosa dziewczyna, która nie wie kiedy ugryźć się w język i wszystkich obraża. Mamy także grupkę bad boy'i, których nikt nie lubi, a oni sami chcą być najlepsi ze wszystkich w szkole i podziwiani.
   I tu mamy pierwszy zgrzyt. Bo jak z postacią nie zżyłam się żadną, polubiłam jedynie Megan bo gdy pojawiała się w pobliżu to coś się działo, to reszta postaci była dla mnie nijaka, obojętna czasem wręcz irytująca. Po prostu byli- w końcu na kimś trzeba bazować.

W tym świecie nie ma czegoś takiego jak pogrzeb, żałoba. Codziennie ktoś w kraju ginie, w szkole trzy osoby średnio w tygodniu. Dzwony bijące na hołd zmarłego, są dla uczniów wyznacznikiem- minęło dużo czasu, następne wezwanie może być twoje. Przez otaczającą nas aurę śmierci i potu treningów nie ma tu mowy o empatii. Autor pokazał jak uczniowie, a zwłaszcza rówieśnicy są sobie wilkiem. Jak wystarczy, że ktoś ma inne zdanie, albo zrobi coś nie tak. Agresja i problemy rówieśnicze są tu na porządku dziennym. I rozumiem, że przez szybkie wejście w te szkoły przetrwania, treningi one szybciej dorosły, a na treningach uczą się jak zabijać. Ale decyzje jakie podejmowali bohaterowie na początku były zrozumiałe, potem jednak zapędzali się mocno z swoimi czynami, a argumenty ... ich tu raczej nie widziałam. The Call mamy obraz dziesięciolatków, które kogoś nie lubią i postanawiają same wykonać wyrok na innej osobie wcielając się w hulk'a. Poznajemy wtedy jednak sposób myślenia niektórych postaci i jeszcze "dziecięce" podejmowanie decyzji. Chodzi mi o to, że żałujemy ich dopiero po zobaczeniu konsekwencji, albo gdy one do nas docierają, ale już nic nie można zmienić.

   Schematycznie jest też napisany wątek miłosny, który był tu dla mnie całkowicie niepotrzebny, ale w sumie why not? Wyszło na to, że mamy osoby, które kiedyś były blisko, teraz dziewczyna odpycha chłopaka, jednak cały czas się o niego martwi. Bohaterka jest irytująca, i przechodzi przemianę z słabej myszki w prawie, że lwa. I tu zależy od was czy uznacie to za schemat czy pokazanie, że ciężka praca się opłaca. Dla mnie było to kujące po oczach, gdy osoba chora, drobna pokonuje dwa razy większego od siebie chłopaka w dwóch ciosach... :/

   Największy problem miałam zdecydowanie z zrozumieniem Sidhe. Wiem tylko, że od x ( to było podane, ale nie pamiętam) lat zostali wygnani z Irlandii i od tamtej pory porywani są nastolatkowie, którzy walczą w ich świecie o przetrwanie. Ale czemu zostali wygnani? Dlaczego porywają akurat nastolatków? Chciałabym sobie ich wyobrazić ale nic o nich nie wiem! Oprócz tego jak wygląda "pies" w ich krainie. To było dla mnie najgorsze, bo wątek był jak dla mnie najlepszy i najciekawszy. Futurystyczny świat, w którym walczysz o przetrwanie mając średnio 10-14 lat. Nie brzmi super?

Szkoła, w której uczą się uczniowie działa na restrykcyjnych zasadach. Uczniowie uczą się rzeczy tylko potrzebnych do przetrwania, a więc ich plan lekcji to różnego rodzaju treningi, samoobrona, rośliny oraz tereny Sidhe. Sami możemy odwiedzić tą krainę podczas niektórych wezwań i wtedy na prawdę akcja przyśpiesza. W końcu widzimy przed czym uciekają, czego naród się boi, każąc uczyć się wszystkim dzieciom przetrwania. Bo wezwanie przeżywa średnio jedno na 10 dzieci. Kiedyś było to tylko jedno na 100.  Niektórym osobom podczas wezwań kibicujemy, niektórzy są nam całkowicie obojętni. Jednak te wezwania napędzają fabułę i to właśnie dzięki nim nie porzuciłam tej książki na starcie.
   Akcja gna przed siebie bez dyskusji. Cały czas dzieje się coś nowego, poznajemy nowe osoby, miejsca. Myśli niektórych postaci cały czas się zmieniają tworząc nagłe zmiany. Autor przemyślał wszystkie wydarzenia w historii, akcja się nie wlecze, nie ma tu także żadnych przestoi ani nagłych skoków. Cały czas płynie przed siebie. A my brniemy w walkę Sidhe poznając ich mroczny świat odliczając 3 minuty i 4 sekundy.

 I chodź fabuła była przemyślana nie powiedziałam jeszcze nic o narracji kującej w oczy. Autor postawił na narrację trzecioosobową w czasie teraźniejszym, dzięki czemu można skupić się na akcji i emocjach, a fabuła płynie przed siebie. Ale jeśli czytamy, że bohaterka nad czymś myśli albo się boi, a potem pojawia się zdanie, które spoileruje następne wydarzenia... no nie. Dobrze, że narrator wie więcej i to widać, ale mógłby zaoszczędzić spoilerów a zbudować w to miejsce napięcie. Styl autora na początku przytłacza, pierwsze działy były dla mnie niezrozumiałe bo nie wiedziałam co się w nich dzieje. Co chwilę autor przeskakuje między narratorami i często nie wiedziałam kiedy kto mówi. Książka nie wywołała we mnie prawie żadnych emocji. Nie biło mi szybciej serce, nie byłam ciekawa co będzie dalej, nie martwiłam się o bohaterów. Momenty, takie jak bójki- zazwyczaj robią szum, powinniśmy wstrzymać oddech, być ciekawi wyniku potyczki. Tu "bójka" dwojga uczniów została przestawiana jednym zdaniem.

Widzę dlaczego ta książka może się innym podobać. Osoby nieczytające dużo lub po prostu ciekawe będą zadowolone. Jednak jest tu sporo schematów oraz wykonanie może nie przypaść wszystkim do gustu. Jest to książka niespodzianka, po której przeczytanie stwierdzisz, ale to było genialne, albo nawet nie dotrwasz do końca. Najważniejszy wątek spalił się dla mnie na starcie, nad czym bardzo ubolewam, bo gdy zawodzą bohaterowie patrzy się na fabułę. Akcja pędzi przed siebie, ale wybory lub posunięcia autora nie były zawsze przemyślane.  Bo nie znając świata nawet nie wiedziałam do czego akurat się odnosi. Często czytając po prostu miałam pustkę głowie, bo niby coś było wspomniane ale tylko powierzchownie. The Call. Wezwanie to książka z genialną okładką i reklamą, jednak ja nic więcej tu nie znalazłam.

Czerwcowe zapowiedzi | wydawnictwo Psychoskok

Czerwcowe zapowiedzi | wydawnictwo Psychoskok


Cześć, cześć kochani c: U was też, pogoda zmienia się z minuty na minutę? Mam nadzieję, że niedługo już wyjdzie słońce. Za parę dni zaczyna się czerwiec- w końcu wakacje! - a to oznacza więcej czasu na czytanie. Dzisiaj zapraszam Was na przegląd czerwcowych zapowiedzi od wydawnictwa PsychoSkok.


Nie potrafię wejść w relację partnerską. Albo jestem totalnie zależna, uległa i czekam aż się za mnie zadecyduje i pokieruje moim życiem albo się buntuję, chcę rządzić, czuję się pokrzywdzona, mam poczucie wyższości. Ze skrajności w skrajność.


"Baśń o dębowym sercu" Artur Jasiński | kategoria: literatura dla dzieci | data premiery: 07.06.2019

Małą wioskę od pewnego czasu z nieznanych przyczyn prześladuje susza i nieurodzaj. Jedynym nienaruszonym elementem dawnego krajobrazu jest dorodny dąb, który stał się postrachem dla mieszkańców wsi, ponieważ – mimo swojego piękna – zdaje się władać złą mocą. Inną zadziwiającą rzeczą jest studnia stojąca pośrodku wioski. Mimo wszechobecnej suszy, ciągle wypełniona jest wodą…

Mieszkańcy z powodu kończącej się żywności muszą opuścić wioskę. Jednak zanim to nastąpi poszukiwany jest śmiałek, który zdobędzie się na odwagę i porozmawia ze starym dębem. Jedynym odważnym okazuje się Antek.

Ale czy małemu chłopcu uda się przywrócić szczęście we wiosce? Jakie przygody przeżyje Antek i z kim będzie musiał stoczyć walkę?



 "Piła mojego dzieciństwa i młodości. Wspomnienia" Arno Giese | kategoria: biografia, wspomnienia | data premiery: 04.06.2019 

Publikacja oparta przede wszystkim na wspomnieniach, a tych autorowi nie brakuje… Przywołuje całe rzesze osób, które stanęły na jego drodze. Opisuje wiele ciekawych, czasem zabawnych, a innym razem niezwykle smutnych wspomnień. Nie rezygnuje też z krytyki i otwarcie mówi o tym, co go boli i z czym się nie zgadza, a czego po prostu nie jest w stanie zaakceptować i pojąć.

W historyczno-wspomnieniowej podróży autor opisuje całą swoją karierę zawodową. Rysuje się w tej kronice jako człowiek wszechstronny, ale i prawy, jako Polak i Niemiec, balansujący na krawędzi i dążący do pojednania narodów.
Nie ustaje w swej pracy na rzecz przybliżania historii i należytego oddania hołdu ofiarom obozów pracy przymusowej oraz miejscom pamięci, które popadają
w zapomnienie.

To książka dla wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się jak wyglądało życie w tamtych czasach, z jakimi absurdami dnia codziennego trzeba było sobie radzić i zarówno świadectwo na to, że  mając niewiele, można w życiu wiele osiągnąć…
         


"Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk" Anka Mrówczyńska | kategoria: autobiografia, psychologia | data premiery: 25.06.2019

Poznaj dylematy, z jakimi zmaga się ktoś, kto czuje silny przymus niszczenia siebie, choć tak bardzo kocha życie.

Intymna i wstrząsająca opowieść o dwudziestokilkulatce z pogranicznym zaburzeniem osobowości.
Autentyczny dziennik ze szpitala psychiatrycznego.

Depresja, okaleczanie się, nadużywanie alkoholu. Nasilające się myśli samobójcze i kolejne dwie próby skłaniają dziewczynę do poszukania profesjonalnej pomocy. Rozpoczyna terapię na Oddziale Dziennym Leczenia Nerwic. Stamtąd zostaje przeniesiona na Oddział Zamknięty Szpitala Psychiatrycznego. W szpitalu przez większość czasu zajmuje się spisywaniem swojego życia wewnętrznego. Swoją osobowość postrzega jako podzieloną na pięć części, gdzie każda z nich ciągnie na swoją stronę. W dziewczynie walczą ze sobą chęć życia oraz pragnienie śmierci.
Anka zmaga się z wieloma przeciwnościami, ale największą przeszkodą staje się ona sama, dla siebie.
Książka ma postać dziennika, w którym narratorka opisuje swój pobyt na Oddziale Dziennym Leczenia Nerwic – dzień po dniu.
„Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk” rozpoczyna cykl autobiograficznych książek o borderline Anki Mrówczyńskiej.
Lektura wstrząsająca, ale przez to bardzo cenna. Pozwala zajrzeć do samego środka duszy człowieka, który zmaga się z problemem borderline.
Książka polecana i rekomendowana, w szczególności studentom psychiatrii, psychologii i psychoterapii oraz początkującym klinicystom i lekarzom, przez magazyny "Charaktery", "Kwartalnik Psychiatra", "Psychiatria i Psychoterapia".

Na blogu znajduje się już recenzja innej książki tej autorki <kliknij mnie szybko!>



"Shih tzu. Anioł nie pies" Marta Paszkiewicz | kategoria: poradnik | data premiery: 14.06.2019

Poradnik, przedstawiający najpotrzebniejsze informacje dla osób, które chcą zostać posiadaczami psa rasy shih tzu.

Shih tzu to jedna z wielu ras, należąca do grupy psów do towarzystwa, zaklasyfikowana do sekcji psów tybetańskich. Są to pieski niewielkich rozmiarów, o uroczej aparycji i towarzyskim usposobieniu.
Książka dzieli się na dwanaście rozdziałów, szczegółowo opisujących tę rasę psów.

Historia rasy, wzorzec rasy, wygląd, charakter, mowa ciała psa, sposób pielęgnacji czy radzenia sobie w podróży to tylko niektóre z zagadnień omówionych w publikacji.
Marta Paszkiewicz to pedagog, psycholog zwierząt oraz jedna z założycielek Polskiego Stowarzyszenia Psychologów Zwierząt. W swojej książce ,,Shih tzu – anioł, nie pies” zawarła wszystko to, co niezbędne i przydatne dla posiadaczy psów tej rasy, a nawet
fragmenty o wybranych problemach behawioralnych.

W książce znajdują się także zdjęcia, które znakomicie dopełniają całości i Oprócz cenne wywiady: z sędzią kynologicznym oraz właścicielem hodowli psów rasy shih tzu, a także właścicielką salonu piękności dla psów.



 "Zaczarowany księżyc" Joanna Sztroman | kategoria: literatura dla dzieci | 
data premiery : 03.06.2019

Rola bajek w życiu i poznawaniu świata przez najmłodszych jest niezwykle ważna. Bajki uczą, bawią, pomagają radzić sobie z problemami. Zaczarowany księżyc zaprasza dzieci do snu poprzez swoje ciepłe, kolorowe, przynoszące spokój i ukojenie bajki.

Bohaterami wierszyków są przedmioty codziennego użytku jak mydełko, szczoteczka do zębów, lampka, dywanik, podusia czy kocyk. Jest tam misio Przytulanka i zaczarowany księżyc. Są niewidzialne duszki i zielone żabki. Wiatr śpiewa kołysankę, mama gra na okarynie, kotki mruczą, gdy nadchodzi noc. A wszystko po to, by ukołysać maluchy do snu.  

Rytm i rym wierszyków wprowadza harmonię, spokój, wycisza – ale przede wszystkim spełnia rolę dydaktyczno-wychowawczą, rozwija zdolności do poznawania otaczającego świata, stawiania hipotez.

Zachęca dzieci do wykonywania codziennych obowiązków i utrzymywania higieny, opowiadając o czynnościach i przedmiotach codziennego użytku, zwierzętach, zjawiskach przyrody. Uczy empatii. Zachęca do słuchania muzyki, podkreślając jej walory. Pokazuje, jak ważny jest właściwy klimat do wypoczynku i rozwoju.

Zaczarowany księżyc to zbiór 15 rymowanek dla najmłodszych, dzięki którym dziecko wycisza się, przyswaja wiedzę, nabywa umiejętności i rozwija postawy. 


I to wszystkie zapowiedzi. Znaleźliście coś dla siebie? Koniecznie dajcie znać w komentarzu c; Ja na pewno bliżej przyjrzę się "Baśni o dębowym sercu" oraz "Młody bóg z pętlą na szyi". 
Zaczytanych chwil! 
[45] "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" Stephanie Garber

[45] "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" Stephanie Garber


Caraval to magiczna odbywająca się raz w roku gra, w której można wygrać spełnienie marzenia. Scarlett i Tella to siostry, które mieszkają na małej wyspie pod tyranią okrutnego ojca. Spod jego dyktatycznej ręki próbują uwolnić się już od dawna. Scarlett poprzez ślub z mężczyzną znanym z listów, a Tella poprzez ucieczkę statkiem z jakimś żeglarzem. Siostry od dzieciństwa znają historię Caravalu, a gdy dostają zaproszenie do gry wszystko się zmienia. Razem z nowo poznanym Julian'em trafiają na wyspę, gdzie dowiadują się o zmianach zasad gry. W tym roku zamiast rzeczy, trzeba znaleźć osobę, którą okazuje się  Donatella. Czy Scarlett uratuje siostrę? Jaką rolę odegra Julian?


Każdy posiada moc kształtowania tego, co nadejdzie, jeśli tylko zdobędzie się na odwagę by walczyć o to, na czym mu zależy.

Caraval to magiczna gra, która wciąga odkąd nasi bohaterowie dotrą na wyspę. Magia tego miejsca jest widoczna w każdym szczególe i zachowaniu animatorów. Bohaterka witająca graczy na monocyklu, magia, czary, iluzja. Niesamowity klimat tworzy rozwiązywanie zagadek tylko nocą. Ulice pełne są światełek, sklepów oraz  animatorów tworzących magiczne sztuczki. Przeciwko uczestnikom gra jednak czas i zasady. Na rozwiązanie zagadek, które prowadzą do Telli nasi bohaterowie mają 5 nocy, ale czas na tej wyspie płynie szybciej. Jest to cyrk na bardzo dużych magicznych sterydach. Caraval rozgrywa się na oddzielnej wyspie gdzie wszystko jest możliwe. Dlatego pamiętajcie, to tylko gra! Bohaterowie choć mają dobre pomysły, nie zawsze wychodzą i czasem wpadają w poważne tarapaty. Uczestników możemy podzielić na: zwiedzających wyspę, pragnący rozwiązać jedną zagadkę ale nie wygrać, chcących wygrać uczciwie i chcących wygrać za wszelką cenę.

Jest to chyba pierwsza książka, w której szczerze mogę powiedzieć, że nienawidzę głównej bohaterki. Ja rozumiem, że Scarlett całe życie chce chronić siostrę  (z wzajemnością), są wstanie oddać za siebie życie, ale w momencie gdy dowiadujemy się, że uprowadzona została nam siostra, na wyspie czarów i iluzji, to okey jesteśmy załamani ale staramy się myśleć racjonalnie. Co robi Scarlett? Dostaje ostrzeżenie, że to gra iluzji po czym ufa wszystkim obcym wokół ludziom, że każdy z nich widział jej siostrę i z każdą minutą popada w coraz większą paranoje. Co i raz studiuje w głowie minioną sytuację, doszukuje się czegoś innego, wraca do wspomnień. Jedyne o czym myśli to jak odnaleźć siostrę i stamtąd uciec, chociaż ciężko jej wziąźć udział w grze bo boi się zrobić jaki kolwiek krok do przodu, myśląc ciągle o niepowodzeniach. W swojej postawie wierzyła, że tylko ona ma racje oraz była przy tym infantylna i nieporadna (?), nie uczyła się w ogóle na swoich błędach. Na szczęście obok był Julian, który ratował sytuację. Początkowo, chłopak miał tylko przetransportować siostry łódką na wyspę. Dla Scarlett był wredny odkąd poznali się na rodzinnej wyspie dziewczyny, mimo to postanowił zostać uczestnikiem i  pomóc jej znaleźć siostrę. Nadal był dla niej dupkiem c; Z czasem widzimy, że on również ma jakieś tajemnice i marzenie, która pcha go do wygranej. Julian sprawia, że nie nudzimy się w tym świecie. W zabawny i sarkastyczny sposób przyprawia wielu ludziom rogi oraz nie boi spróbować się zrobić czegoś nowego, ryzykownego. Chłopak miał już okazję brać udział w Caravalu i wiedział, że nie można każdemu ufać. Próbował wyjaśnić Scarlett zasady jednak czasem mijało się to z celem. Jest to jeden z kilku książkowych chłopaków, który trafia na listę moich książkowych mężów bo to nie jest jedna z tych schematycznych postaci. Julian nie jest facetem, który na początku jest ciepłą kluchą, a potem super bohaterem, albo na odwrót. To od samego początku jest mocna postać, która pokazuje, że umie zranić, ale także o kogoś zadbać. A podczas gry, te cechy jeszcze mocniej się pokazują. Poza tym jest charyzmatyczny i wszędzie go pełno. Dzięki jego mocnej osobowości i niepewnej Scarlett, autorka zachowała równowagę.

Nie wspominałam jeszcze o Donatelli (Telli) czyli młodszej siostrze Scarlett, a zarazem o osobie, którą szukali wszyscy uczestnicy Caraval. Dziewczynę poznajemy głównie na pierwszych stronach powieści gdy wszyscy są jeszcze na rodzinnej wyspie. Tam Tella spotykała się ukradkiem z marynarzami i żeglarzami, a jednym z nich był Julian. Uciekała przed siostrą, chowała się przed ojcem czy wykonywała swoje obowiązki. Na podstawie tych kilku stron możemy się o niej dowiedzieć, że jest porywcza, odważna i często działa odruchowo. Mimo, że siostry są totalnymi przeciwieństwami, Tella pod koniec była jeszcze bardziej irytująca niż jej starsza siostra.

Caraval odbywa się na całej wyspie. Są to domy, uliczki, parki, tawerny, bary, parki, cyrk. Czyli zwykła żyjąca wyspa tylko że z magią, która unosi się w powietrzu i w życiu każdego mieszkańca. Podczas gry, gracze mijali sklepy, w których mogli robuć zakupy, a każdy z nich [ sklepów] oferował coś innego. Łączyła je jednak forma zapłaty. W grze nie używano monet. Tutaj płaciło się tajemnicami/sekretami albo dniami z życia.  Było to ciekawe bo podczas kupna dowiadywaliśmy się czegoś nowego o bohaterach, zaczynaliśmy lepiej rozumiec ich czyny.
W ciągu gry, postacie zmieniają się (nie było tu żadnej przemiany z szarej myszki w lwa, to było tylko 5 nocy ;)  i mimo, że dużo się miedzy nimi dzieje, ich relacje aż do końca nie są pewne. To samo tyczy się pozostałych wątków w książce. Tutaj nic nie jest pewne. Stephanie ma ciekawy styl, którym lawirowała między zdarzeniami zarazem tak szybko, że nie wiadomo kiedy minęło te parę godzin, a zarazem tak wolno i spokojnie, że mogliśmy przyjrzeć się otoczeniu i magii wokół. Caraval to gra iluzji i sama nie zawsze wiedziałam co jest tą iluzją, a co prawdą. Po bohaterach też nie wolno niczego się spodziewać, bo nie dość, że sami zaskakują to autorka ma sporo asów w rękawie. Zakończenie tej książki totalnie mnie zaskoczyło. Wątpię by ktoś się go spodziewał, bo było to coś czego nie spotkałam w innych książkach.  Na ostatnich stronach dowiadujemy się tak ważnych i zarazem zmieniających niektóre wątki informacji, że ja w tym momencie domagam się drugiego tomu. Zakończenie zostało w mojej głowie na długo po przeczytaniu historii.

Zaskoczenia, iluzja, emocje... co z wątkiem romantycznym?! Myślę, że każdy po tytule "... chłopak, który smakował jak północ" spodziewał się tu romansu. Niestety wątek się pojawia, ale nie gra on tu pierwszych ani drugich skrzypiec. Pojawia się, delikatny, jednak nie wiadomo na jak długo. Każda noc w Caravalu to wielkie wyzwanie oraz wielka zbieranina emocji, które zbierają się w bohaterach. Autorka do ostatniej chwili, bawiła się każdym wątkiem, bawiąc się emocjami czytelnika. I chodź nie dostałam od Legendy listu z zaproszeniem, to sama czułam się jak uczestnik i zdecydowanie jeszcze raz zagrałabym w Caraval. A czy ty zagrasz i zawalczysz o spełnienie marzenia?

[44] "Tańcz ze mną tango" Artur Tołłoczko | patronat medialny

[44] "Tańcz ze mną tango" Artur Tołłoczko | patronat medialny



Cześć, cześć kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z ważną dla mnie recenzją, ponieważ dzięki Wydawnictwu PsychoSkok miałam możliwość objąć patronatem medialnym świetną książkę. Mam nadzieję, że jesteście ciekawi przygód w czasie

Tańcz ze mną tango to historia pełna przygód. Piotr to 30-letni mężczyzna, a raczej mężczyzna wyglądem zatrzymany w wieku 30 lat. Posiada umiejętność przenoszenia się w czasie. Piotra poznajemy najpierw w biurze pisarskim, a następnie w barze gdzie za namową pewnej dziewczyny zaczyna opowiadać historię swojego życia...

Miałem nad nim władzę, niczym nieograniczoną, nieskrępowaną, totalną władzę. Mogłem nim dowolnie sterować. Cofnąć, przesunąć do przodu, spowolnić, zatrzymać zupełnie, przeżyć jakiś moment ponownie, zmienić rzeczywistość dowolną ilość razy i wtedy, gdy wydawało się, iż wreszcie udało mi się nad nim zapanować, on wymykał się w tańcu i obracał, wprowadzając swoje własne
kroki do tanga. Znowu przejmował kontrolę, nie pozwalając na utrwalenie się dokonanych przeze mnie zmian. 

Na samym początku muszę wam powiedzieć, że książka ma przyjemny klimat, który jest prowadzony tak samo przez całą historię. Napisana jest w trybie pierwszoosobowym i posiada dużo retrospekcji. 
Na początku poznajemy Piotra- naszego głównego bohatera- w barze razem z jakąś dziewczyną. Opowiada jej swoje dotychczasowe życie. Niby trochę dziwne, że wyjawiasz sekret osobie, którą znasz niecałe 5 minut, ale kto by uwierzył w podróże w czasie? Dziewczyna jednak słuchała jak zaczarowana, bowiem życie Piotra było niespodzianek. Opowiadał o byciu na dworze, o walkach na szable, o swoich miłościach. Dzięki tym retrospekcjom poznajemy bohaterów. W książce są opisane emocje, ale 3/4 książki to podróże naszych bohaterów, z których wyczytujemy intencje, poznajemy punkty widzenia postaci.  

Po pewnym czasie tylko słuchanie o podróżach robi się nudne. Więc trzymając dziewczynę, Piotr przenosi ją do miejsc swoich wspomnień. Nowy Orlean? Pustynia czy Wulkan? Trzymaj się mnie mocno, a gdy otworzysz oczy już tam będziemy... Piękne miejsca, które każdy chciałby odwiedzić, a oni mogą znaleźć się tam w każdej chwili.
Jest to pierwsza historia z podróżami w czasie, która nie posiada samych plusów z władania czasem. Chodzi mi oto, że Piotr mógł się cofać w czasie, poznawać nowe osoby, miejsca. Jednak nie może zmienić przeszłości. Książka ta pokazuje, że jeśli los coś zaplanował to tak będzie. Piotr próbował zmienić jedno wydarzenie z swojego życia na wiele sposobów przez wiele dni. Jednak za każdym razem .. kończyło się tak samo.

Dlatego tak ważne było życie teraźniejszością, posiadanie takiej kotwicy. Bo chociaż może przenosi się w czasie, to musi też mieć gdzie wrócić z takiej podróży. A obecna teraźniejszość dała Piotrowi mocno we znaki. 
 Poznając naszego głównego bohatera nie wiemy o nim nic. Wszystkiego dowiadujemy się z jego historii o jego motywach, o tym co nim kieruje i bardzo mi się to podobało. Było to takie odkrywanie bohatera kawałek po kawałku. Ciężko jest coś powiedzieć coś o tej historii więcej gdyż bohaterowie są w ciągłym ruchu. Na tych ponad dwustu stronach poznajemy wiele miejsc i sama chętnie ruszyłabym na przygodę z Błękitnym Kwiatem.

Książka jest idealna na raz. Jest to przyjemna opowieść, a autor ma prosty i lekki styl, co sprawia, że opowieść się płynie. Chociaż akcja nie pędzi łeb na szyję, kartki przewracają się same. Ja usiadłam w fotelu i odkrywałam świat z bohaterami w jedno popołudnie i wam też to polecam.
Dzięki przeskokom w czasie autor zaskakuje nas co i raz czymś nowym. Raz jesteśmy w podróży, raz na spotkaniu z szefem, a jeszcze innym razem na koncercie sprzed kilku lat. Dzięki temu zabiegowi historię poznajemy na równi z Piotrem. 

Podsumowywując: "Tańcz ze mną tango" to świetna historia o podróżach w czasie. Razem z bohaterami odkrywamy nowe miejsca, dobrze się bawimy ale to nie wszystko. Książka pokazuje, że los ustalony nam z góry się spełni i nie ważne jak długo próbujemy naprawić błąd z przeszłości- nie warto, gdyż co ma się stać to się stanie, a przeszłość kształtuje nasze obecne ja. Historia, którą czyta się szybko i przyjemnie, a czyny bohaterów skłaniają do refleksji.

★★★★★★★★☆☆

Ocena: 8/10 | Autor: Artur Tołłoczko | Ilość stron: 234 | Data wydania: 19.04.2019 | Gatunek: literatura współczesna | Wydawnictwo: PsychoSkok

Za możliwość przedpremierowego przeczytania i objęcia patronatem dziękuje Wydawnictwu PsychoSkok


[43] "Czwarty pokój" Monika B. Janowska - przedpremierowo

[43] "Czwarty pokój" Monika B. Janowska - przedpremierowo



Dobrawa to mężatka oraz matka trójki dzieci. Rodzina przeprowadza się do Legnicy, mieszkania odziedziczonego po ciotce. Po przykrych zdarzeniach, rodzina chciała rozpocząć nowy rozdział w życiu. Los jednak cały czas zaskakuje bohaterów oraz podstawia kłody pod nogi. Gdy Dobrawa sprząta mieszkanie, zagląda do czwartego pokoju. Problem, w tym... że ktoś już tam mieszka. Antoni- duch, który posiada zagadkową przeszłość i pragnie ją rozwiązać. Jaki związek ma z tym Dobrawa?  Czy uda im się rozwiązać zagadkę przeszłości? Jakie będą tego skutki?

Dobrawa jest pozytywną osobą pełną energii i cierpliwości. Naturalna blondynka z brązowymi oczami- rzadka uroda, która przyciąga wzrok.
Mieszkanie w Legnicy od samego początku robiło Dobrawie psikusy. Poprzestawiane meble, prujące się ubrania... Gdy ekipa remontowa wychodzi, kobieta pragnie zobaczyć co znajduje się w czwartym pokoju, który jak dotąd robił za składzik/schowek na wiele potrzebnych mniej lub bardziej rzeczy. Wtedy poznajemy Antoniego. Ducha, który najzwyczajniej w świecie pali w nocy papierosa.

(...) może jednak na górze jest ktoś, kto wyrównuje nam straty w życiu, a cierpienie osładza radością? Może nie zawsze się śpieszy, ale ostatecznie ratuje przed szaleństwem i beznadzieją.

Początkowe relacje między Dobrawą a Antonim były dosyć.. napięte. Za pierwszym razem został obudzony cały dom, sąsiedzi sprawdzali w pokoju czy nie włamywacza. Co robić gdy ktoś ci mówi, że widzi ducha potrzebującego pomocy? W obecnych czasach prawdopodobnie spędziłby trochę czasu w psychiatryku czy w kaftanie.  Ale relacja Dobrawy i Antoniego z każdą stroną była coraz ciekawsza. Duch opowiadał więcej o swojej przeszłości, o kobiecie, którą kochał i stracił. Jedynym sposobem na pozbycie się ducha było odnalezienie ukochanej Ducha- Irene. Gdy kobieta rozwiązywała zagadkę, Antoni uczył się obecnych czasów z oglądanych wiadomości. (bo Antoni pochodził z wojennego okresu).

Pomimo, że książka ma 400 stron czyta się ją szybko, a przez historie się po prostu płynie. Nie jest to śledztwo rodem z Sherlock'a czy z Kości. Zdecydowanie nie. Dobrawa jako matka dużo czasu musi spędzać w domu, zajmować się przedszkolakiem, a jej mąż.. to wielki dupek , tak w dużym skrócie. Nic mu się nie podoba, narzeka, że jego żona jest bezrobotna, krzyczy na nią, że musi znaleźć pracę, a gdy ją znajdzie- wielkie zdziwienie i krzyk co ona sobie myśli? Kto będzie zajmował się domem lub kto zrobi obiad!? Uzależniony od papierosów oraz zdania rodziców. Dobrawa jednak się tym nie zraża i pędzi uśmiechnięta przed siebie próbując znaleźć Irene.

Sama tajemnica do odkrycia jest zawiła i trudna do rozwiązania poprzez dużą różnicę czasu. W obecnych czasach trudno znaleźć osobę sprzed 50 lat. Urzędnicy nie chcą pomagać, a wręcz zatajają informacje. Dzięki zagadce poznajemy historię, szczegóły zachowań niektórych postaci z okresu wojennego. Tło historyczne jest dopracowane. Osoby, które nie lubią historii i jej zagmatwanych hierrarchii niech nie boją się tej książki - sama jestem na bakier z tym gatunkiem, a tu było to dla mnie czystą przyjemnością.

Podobało mi się stworzene różnych postaci i ich relacji. Mamy tu wiele przeróżnych charakterów, gdzie każda osoba jest ważna dla fabuły. Nie jestem zwolenniczką siostry głównej bohaterki czy teściowej, bo chociaż znam teraz ich motywy i sposób myślenia nadal nie wiem jak można się tak zachować..

Internet! Magiczne słowo, którym dzieci straszą swych nieucywilizowanych rodziców! 

Gdy Dobrawa cofa się w czasie chcąc rozwiązać tajemnicę Antoniego, odkrywa też tajemnice swojej przeszłości. Widzimy zmianę, jaka w niej zachodzi, podejście do niektórych rzeczy podczas prowadzonego śledztwa. Poza tym, kto nie chciałby porozmawiać z duchem? Pośmiać się czy pożartować? Antoni jest ciekawą postacią. Pomimo, że nie wychodził z mieszkania wiele zrobił. Nie oczekiwał tylko rozwiązania zagadki, a stał się dla Dobrawy przyjacielem. Uświadomił jej jakie podejście ma do niej rodzina, co można by zmienić. Ta postać podobała mi się najbardziej no może jeszcze szalona Helena ponieważ podobnie patrzył na pewne sprawy, w tym na zachowanie męża głównej bohaterki.

Książka ta jest idealna by usiąść z nią na leżaku i odpłynąć do świata zagadek. Bohaterzy co i raz napotykają na swojej drodze przeszkody, a małe dzieci nie zawsze pomagają. Razem z Dobrawą przemierzamy Legnicę czy IPN.  Co jest bardzo ciekawe, bo z miłą chęcią przeszłabym się jej śladami po Legnicy.

Podsumowywując: "Czwarty pokój" to przyjemna historia, która przeniesie Was do Legnicy. Miasta, w którym Dobrawa próbuje rozwiązać tajemniczą przeszłość Antoniego. Przez historię się płynie, fabuła i postacie są dopracowane i zaplanowane, bo tutaj nic nie dzieje się przypadkiem i każdy element wpływa na naszą zagadkę. Ważne jest spojrzenie na charaktery w gronie najbliższej rodziny i to jak nasze zachowanie ma wpływ na innych. Zdecydowanie polecam, bo to książka jest warta poznania.

★★★★★★★★☆☆

Ocena: 8/10 | Autor: Monika B. Janowska  | Ilość stron: 406 | Data wydania: 22.04.2019 | Gatunek:literatura obyczajowa, romans | Wydawnictwo: PsychoSkok

Za możliwość przedpremierowego przeczytania dziękuje Wydawnictwu PsychoSkok



Kwietniowe zapowiedzi | wydawnictwo Psychoskok

Kwietniowe zapowiedzi | wydawnictwo Psychoskok


Dzień dobry Kochani! Dzisiaj zapraszam Was na przegląd kwietniowych nowości/ zapowiedzi Wydawnictwa PsychoSkok. Ja już mam swoich faworytów, a więc mam nadzieję, że i wy znajdziecie swoich, zwłaszcza, że kategorie gatunkowe są zróżnicowane. Bez przedłużania- zapraszam!

 "Pilanie podwodnego świata" Arno Giese | kategoria: dokument, reportaż | data premiery: 24.04.2019

 Publikacja stanowi historię rozwoju nurkowania swobodnego w Pile. Zawiera opis powstania sekcji płetwonurków, jako drugiej w Lidze Obrony Kraju w województwie poznańskim.
Przedstawia również najbardziej znane organizacje nurkowe na świecie oraz życiorysy pierwszych pilskich płetwonurków, w większości wyszkolonych osobiście w 1967 roku przez autora książki. Jeden z pilskich płetwonurków został Szefem Wydziału Oficerów Flagowych w Dowództwie 9 Flotylli Obrony Wybrzeża.
Arno Giese opisuje swoją życiową przygodę z nurkowaniem i o tym jak został instruktorem w Ośrodku Ratownictwa Morskiego Marynarki Wojennej.
Od Autora: Nie żałuję ani jednej minuty służby w Marynarce Wojennej, bo mam pewność, że nikt inny nie nauczył by mnie obecnej samodyscypliny, nikt inny nie mógłby mnie lepiej przygotować do dzisiejszego życia jak Ośrodek Ratownictwa Morskiego Marynarki Wojennej.



"Tańcz z mną tango" Artur Tołłoczko " | kategoria: powieść obyczajowa z elementami ponadnaturalnymi | data premiery: 19.04.2019

Któregoś zimowego dnia w biurze pewnego pisarza zjawia się dziwny człowiek, który w dość niezwykły sposób próbuje zainteresować go swoją historią… Tak zaczyna się opowieść, która z każdym kolejnym akapitem i rozdziałem zaskakuje nas coraz bardziej.
Sycylijski wulkan, piaski plaży Capri, uliczki Nowego Orleanu, ale również… czasy, w których panowali królowie, a nawet Dziki Zachód – to wszystko jest na wyciągnięcie ręki. A w międzyczasie? Interesy, nowe działalności, firmy, przedsięwzięcia, zwykła codzienność…
Tańcz ze mną tango to niezwykła powieść z elementami fantastyki, ale głęboko osadzona w rzeczywistości poprzez prawdopodobieństwo i niezwykłą wręcz miejscami obrazowość opisów oraz zgodność faktów z dziejami historycznymi.
Autor z fotograficzną precyzją przedstawia obrazy miast, miejsc, ludzi. Z fascynacją godną historyka przybliża czasy dawne oraz uwarunkowania historyczno-kulturowe z danej linii czasowej. Niczym psycholog lawiruje między uczuciami i emocjami targającymi bohaterem i jego współtowarzyszami wędrówek i życiowych podróży.

Jest to mój pierwszy patronat! Niedługo będzie o nim więcej na blogu oraz instagramie, zapraszam!


"Czwarty pokój" Monika B. Janowska | kategoria: powieść obyczajowa z nutką romansu i kryminału | data premiery: 22.04.2019

Życie jej raczej nie rozpieszcza, rodzina również. Los ma dla niej same przykre niespodzianki. Nieszczęścia mnożą się i dzielą, sumują i rozmnażają.
Teraz ma być INACZEJ!
Dobrawa Tulewicz, mężatka i matka trójki synów właśnie pełna zapału, entuzjazmu i optymizmu wprowadza się do odziedziczonego po ciotce mieszkania. Odmiana losu czeka tuż za progiem.
Niestety, w czwartym pokoju zamieszkuje... duch Antoni. Mało tego, że nie da się go pozbyć, to angażuje ON Dobrawę w śledztwo w sprawie swojej tajemniczej śmierci, wplącze w historie romansowo-kryminalne, przy okazji wywracając życie bohaterki do góry nogami.
Czy uda się odnaleźć tajemniczą Irene, która ma klucz do rozwiązania zagadki z powojennej przeszłości? Czy uda się znaleźć mordercę sprzed pół wieku? Kto jeszcze stanie na drodze Dobrawie?




"Manufaktura snów" Adam Kadmon | kategoria: poezja | data premiery: 27.04.2019

Tomik wierszy, w którym autor dzieli się z czytelnikami swoją wizją świata. Z pewnością nie jest to świat cukierkowy. Nie znajdziemy w nim sielanki, ani romantycznych miłosnych uniesień. Autor nazywa się post-turpistą i neo-turpistą. Wiersze Adama Kadmona mówią o czymś zwyczajnym, niepięknym, epatują naturalizmem, czasem wręcz przesadzonym krytycyzmem w stosunku do rzeczywistości. Pokazują codzienność, ból, szarość, mówią o upadku moralności, deptaniu zasad, ukazują obłudę, pustkę, niwecz pamięci historii.
To wiersze prawdziwe, dotykające trudnych tematów, bez przyoblekania w piękne metafory, wolne od narzucania płaszczyka przyjemnej w odbiorze ugłaskanej formy i treści. Utwory, które wymuszają na czytelniku zatrzymanie się na chwilę, by zagłębić się w ciąg liter, który na pierwszy rzut oka zlewa się w jedną plamę, by po chwili wwiercić się w umysł i powoli ustawiać w odpowiedniej kolejności, odkrywając swoje znaczenie krok po kroku.



"Psychologia psa" Marta Paszkiewicz | kategoria: poradnik | data premiery: 22.04.2019

„- Proszę Pani, mój pies jest głupi!
– Głupi, Proszę Pana, to może być jedynie właściciel, nigdy pies.”
Psychologia Psa to książka, która ukazuje najczęściej popełniane błędy wychowawcze przez opiekunów psów. Często psie zachowania, które człowiek uznaje za nieprawidłowe, wcale nie stanowią patologii. Są one naturalne dla danego gatunku, lecz ludzie nie są tego świadomi. Błędy wynikają zazwyczaj z nieznajomości przez ludzi psiego umysłu. Wielu spośród nas traktuje swojego pupila jak małego człowieka. Jest to wynikiem występowania większości zaburzeń behawioralnych u Canis familiaris, czyli psa. Człowiek to człowiek. Pies to pies!
Książka ukazuje podłoża oraz objawy najbardziej popularnych „nieprawidłowych” zachowań psów. Autorka, która jest psychologiem zwierząt, w prosty sposób wyjaśnia nie tylko jak pomóc psu z danym zaburzeniem, dobierając odpowiednią terapię behawioralną, ale ujawnia także terapie wspomagające, które można uznać za swoistego rodzaju sztuczki. Książka                                                               jest skierowana dla behawiorystów, gdyż zawiera pomocne w pracy formularze.




"Zwierzaki i super dzieciaki" Tomasz Piekarski | kategoria: bajka dla dzieci | data premiery: 21.03.2019
„Zwierzaki i super dzieciaki” to zbiór jedenastu wierszyków, które zachęcają młodych czytelników do prawidłowego zachowania wobec otaczającego ich świata.
Zarówno do ludzi, zwierząt jak i przyrody, z którą mają nieodzowny kontakt, każdego dnia.
Piękne ilustracje dołączone do każdego z rymowanych wierszyków, przenoszą dzieci w świat wyobraźni. A pytania, które autor kieruje do najmłodszych, pozwalają brać czynny udział w czytaniu ze zrozumieniem.









I to już wszystkie zapowiedzi na kwiecień Znaleźliście coś dla siebie? Dajcie mi koniecznie znać niżej! :)  Mnie niesamowicie ciekawi "Czwarty pokój". No i zapraszam jeszcze raz na instagrama, bo jestem tam niestety częściej niż na blogu
Zaczytanych chwil ;*
[42] "Zakon Achawy" Robert P.

[42] "Zakon Achawy" Robert P.



Powieści fantasy, są moimi ulubionymi i to je czytam najczęściej. Uwielbiam książki tylko z jej elementami, albo całą historię wraz z światem przedstawionym wymyślonym od podstaw. Wróżki, magiczne stworzenia, zaklecia? Biorę w ciemno. O "Zakonie Achawy" słyszałam sporo dobrych opinii więc chciałam poznać tą historię jak najszybciej. Czy podzielam opinię innych?

Morner to dziecko maga i wróżki. Gdy pewnego dnia dostaje zaproszenie do zakonu, jego życie zmienia się całkowicie. Wyjeżdża z miasta do stolicy, poznaje Ajal'i oraz szkoli się razem z swoim pomocnikiem/bratnią duszą  by potem bronić stanice przed czyhającym wokół złem.


- Zostaliśmy skrycie zaatakowani przez hordę demonów, gdyby nie nasi wybawcy, przestalibyśmy istnieć. Okażmy im naszą miłość i wielkie uznanie. Proponuję wybudowanie dla naszych wyzwolicieli pomnika upamiętniającego chwile wielkiego bohaterstwa, jak i grozy.

Ta książka zapowiadała się naprawdę dobrze. Początek był ciekawy, dużo się działo i wszystko było dobrze wyjaśnione. Im jednak dalej w las tym gorzej i książkę męczyłam. Ale po kolei!

Głównym bohaterem jest Morner, uczciwy chłopak, umiejący władać magią i bronią. Pewnego dnia na jego ramieniu siada piękny i duży motyl, który okazuje się być Ajal'em. Jest to magiczna istota, z zakonu Achawy, która wybiera swojego partnera do boju i obroy królestwa. I osoba i Ajal muszą być bardzo podobne według charakteru by mogły się uzupełniać.

Pierwsze kilka naście stron książki były fajnie napisane. Cały świat jaki odkrywamy kawałek po kawałku, bardzo mi się podobał. Całe państwo podzielone na wiele stanic oraz najważniejszą stolicą. Następnie poznajemy Ajal'a, który sprowadza bohatera do zakonu. Na początku bohaterowie poznają swojego Ajal'a z którym będę się łączyć. Dzięki temu będą słyszeć swoje myśli oraz posiadać większe moce. Po połączeniu osoba, dostaje zbroje z inicjałami swojego Ajal'a tak samo jak każda broń będzie nosić te inicjały.

Sam pomysł stworzenia Ajal'i bardzo mi się podoba. Jest to coś nowego. Zwykły motyl, uważany przez wszystkich obecnie za wyłącznie ładnego jest tu jedną z najpotężniejszych istot. Potrafi wykrywać złą energię czy przenieść siebie i swojego partnera gdzie tylko chcą w ułamku sekundy.

Kolejnym smaczkiem jest świat. Powiedziałam Wam już, że królestwo jest podzielone na stanice. Ale to nie wszystko. Autor umieścił akcje powieści w średniowieczu, co wyszło bardzo dobrze. Wioski nabrały swojego uroku, a bohaterowie nosili zbroje.

Morner oraz jego Ajal - Nimf  po złączeniu się ze sobą cały czas ze sobą rozmawiają. I w tych dialogach coś było nie tak. Nie miały dla mnie sensu. Nie wiedziałam kto co mówi- czy Morner czy Nifm,czy mówią to na głos czy w myślach kiedy zaczynają się dialogi bo niektóre nie zaczynają się od myślników, ale

Nie podobało mi się także Bardzo to jak płynie tu akcja. Wydarzenia trwają stronę albo nawet tylko pół. Wiec jeśli lubicie omijać czasem akpit czy dwa- może stracić bitwę z czarownicami czy kims innym. Wszystko dzieje się tu za szybko. Rozumiem chęć dania bohaterów wielu przygód, ale jednak nie w ten sposób. Morner widząc niebezpieczeństwo lub już złą istostę wbija się w powietrze, rzuca zaklęcie, mały dialog i to koniec. Brakuje mi tu bardzo skupienia się na bohaterach czy uczuciach i emocjalch bohaterów. Nie wiemy jak kto się czuje. chyba że przykładowo jest pijany to powie niech mu ktoś przyniesie odtrutkę. Ale to wszystko.
Morner jest także niezniszczalny. Zawsze wygrywa, a bitwy trwają czasem tylko ułamek sekundy- bo tyle trwa rzucenie zaklęcia. Jest to strasznie nierealne i sama, miałam takie: o kolejna przygoda.. Znowu Morner wygrał... Znowu bez zadraśnięcia... Idealny.. Może czepiam się aż za bardzo ale ta postać mi się nie podobała.

A ten cały zakon… Krew mnie zalewa, że władają dzisiaj potężniejszą magią, ale już niedługo to się zmieni. Gdyby nie wiedza, którą się wieki temu podzieliliśmy z nimi, to szczerze należy powiedzieć – byliby jakimś tam bractwem.

Historia Morner'a wydała mi się podobna do Harrego Potter'a. Wiem, że teraz trudno napisać/ przeczytać ksiazke bez schemtu czy czegoś co bardzo łączy to z inną książką. Harry na poczatku dostaje list i przenosi się do Hogwartu by uczyć się magii. Tutaj do Morner'a przylatuje Ajal posłannik, który przenosi go do zakonu, by uczyć się magii i bronić królestwa.

Podsumowywując: Zakon  Achawy to książka ciekawa i inna. Bardzo podobały mi się Ajal'e oraz ich moc, którą z chęcią bym posiadła, a świat klimatem średniowieczny jest bardzo dobrze wykreowany.  Jeśli lubicie wiedzieć co czują bohaterowie albo trochę więcej o postaciach, może być ciężko. Jednak pozycja must have dla wszystkich, którzy uwielbiają akcje uciekającą przez palce oraz bohaterów, o których nie musimy dużo wiedzieć.


★★★★★★☆☆☆☆

Ocena: 6/10 | Autor: Robert P. | Ilość stron: 220 | Data wydania: 29.01.2018 | Gatunek: fantastyka, science ficion | Wydawnictwo: PsychoSkok

Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwu PsychoSkok


Copyright © 2014 Złodziejka zapisanych stron , Blogger