[39] "Adler. Tajemnica zamku bazina" Marta Merriday

[39] "Adler. Tajemnica zamku bazina" Marta Merriday


   Dzisiaj chciałabym Was zaprosić na recenzję książki, która na pewno znajdzie się w topce najlepszych książek tego roku. A mowa tu o "Adler. Tajemnica zamku bazina". Ostatnimi czasy czytam dużo więcej książek polskich autorów. I jak na razie nie zawiodłam się ani razu, a nasi rodzimi autorzy piszą na światowym poziomie. A książka, o której będziemy dzisiaj rozmawiać jest tego świetnym przykładem. Nie przedłużając dłużej - zapraszam was do angielskiej prowincji z mroczną historią...

   Adler to chłopak który od najmłodszych lat poznawał naturę oraz zgłębiał jej mroczne i  fascynujące tajemnice. Pewnego razu do klubu zoologów w Edynburgu przychodzi tajemniczy mężczyzna, który kierowany strachem o własną rodzinę, opowiada młodzieńcowi o swoim miasteczku oraz dziwnych rzeczach, które się w nim dzieją. Opowiada o nienaturalnych zachowaniach zwierząt oraz mroku tamtejszych lasów. I tak oto młody, chłopak, który uwielbia polowania i tą "dzicz", porzuca studia i przyjaciół by wyruszyć na angielskie prowincje. Tam próbuje odkryć i rozwikłać całą zagadkę, jednak nic nie jest takie oczywiste na jakie wygląda...


Bawić się w szczerość mogą tylko głupcy i ci, co nie mają nic do stracenia.


   Adler to zdecydowanie moja ulubiona postać od początku do końca. Może dlatego, że czasem w sposobie jego myślenia widzę swój. Oprócz tego postać jest realna. Są wzloty, są upadki. Ojciec chłopaka również jest biologiem i zdobył naukowy tytuł. Zrezygnował jednak z kariery, na rzecz mieszkania w dziczy i wyjeżdżania na prywatne wyprawy i nikt nie raczej gdzie obecnie przebywa. Co i raz Adlerowi mówione jest , że skończy jak ojciec. I chociaż jest to bolesny cios, chłopak zna siebie. A odkrywanie tajemnic natury to jego największa pasja.
   Gdy przybywa do Pelham i spotyka różne przeszkody radzi sobie z nimi. Chłopak zna swoje umiejętności i wie jak dobrze je wykorzystać, dzięki czemu nie porywa się z przysłowiową motyką na słońce czy jest niezniszczalny.
   Bardzo podoba mi się kreacja wszystkich bohaterów ale także ukazanie więzi jakie ich łączą. Ludzie nie są tylko dobrzy albo tylko źli. Są uczciwi, pomocni, toksyczni czy po prostu dwulicowi. A relacje.. każdy z każdym ma inne..

   Jedną z najlepszych rzeczy jakie uwielbiam w tej książce są niewątpliwie elementy naukowe. Są tak świetnie wplecione w dialogi, że sama będąc teraz uczennicą klasy 1 technikum z tylko jedną godziną biologii, chętnie miałabym jej więcej. Biologia, z mocnym naciskiem na zoologię może być fajna!

   Powiem wam, że chodź historia jest przypisana do kategorii: fantasy/ science fiction to ja bym jej tak nie przypisała. Zdecydowanie jest fantasy, science fiction tu nie widzę, ale moim zdaniem mamy tu także niewątpliwie thriller. Cała książka to rozwiązywanie zagadek i tajemnic, z nutką dreszczyku.


- Czy myśli pan – wyszeptał sir George – że zło ogranicza się do Wzgórza świętej Anny?
- Nie sądzę – odparł z powagą Adler. – Zło nigdy się nie ogranicza.

 A te magiczne elementy, za które możemy nazwać tą historię fantastyczną? Psy, które niby są podobne do tych naszych na podwórku, a jednak pragną nas zabić.. Sarny żywiące się padliną, inne zwierzęta mutanty czy baobary..  W książce znajdujemy bestiariusz, o którym w dzisiejszych czasach nie mówi się tyle co w poprzednich. Mnie to bardzo kupiło. :D

   Ta książka jest bardzo złożona na wielu płaszczyznach. To jakby budować taką wysoką wieżę z klocków. Nieważne jak mocno byśmy starali się układać idealnie te klocki na górze, wykorzystywać jakieś o specjalnym kształcie, a nasza budowla i tak runie jeśli na dole coś stoi krzywo. Tutaj znajdziemy wszystko od początku idealnie ułożone.  A wszystkie szczegóły znajdziemy tutaj starannie dopięte i rozmieszczone w wielu miejscach powieści - i oczywiście w tych, w których ich się nie spodziewamy.

   Czytając tą książkę czasami zatapiałam myśli tylko w stylu jakim autorka pisze. Bo jest płynny, lekki, zrozumiały. Bardzo mi się podobał.
   Ciekawym zabiegiem autorki było dawanie cytatu z danego rozdziału na sam początek.  Czytając sam cytat można było zastanowić się o co może chodzić, co znajdziemy w tym dziale, jak wpłynie to na bohaterów oraz śledztwo. A podczas czytania się tego dowiadywaliśmy. Autorka stworzyła także dużo przypisów, z których ja zawsze korzystałam bo po prosto więcej dzięki temu się wie i lepiej rozumie powieść.
   A jak jesteśmy już przy szacie graficznej. Ta książka jest wydana cu-do-wnie ♥ Twarda oprawa oraz ten grzbiet wyglądają epicko. Nie mogę się doczekać aż postawie koło siebie kolejne tomy

Zakończenie. Pisałam wam wyżej, że autorka cały czas zaskakuje, akcja pędzi przed siebie. Ale to zakończenie to jedna wielka petarda. Emocjonujące oraz całkowicie niespodziewane. Poznajemy sporo odpowiedzi, jednak wiele jeszcze zostaje do wyjaśnienia. Mam nadzieję, że na rynek już niedługo trafią kolejne tomy.

Podsumowywując: "Adler. Tajemnica zamku bazina" to opowieść obok, której nie można przejść obojętnie. Adler zabierze was w przygodę, w której poznacie wiele tajemniczych bestii, wyruszycie na wiele niebezpiecznych wypraw, ustalicie tajemniczego morderce, a także poznacie angielskie miasteczko, a to wszystko z humorem. Polecam wszystkim, pozycja obowiązkowa!




★★★★★★★★★★

Ocena: 10/10 | Autor: Marta Merriday  | Ilość stron: 600 | Data wydania: 22.10.2018 | Gatunek: fantastyka, science fiction | Wydawnictwo: PsychoSkok

Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwu PsychoSkok




Czytaliście? A może macie w planach? Koniecznie mi napiszcie na dole,
Zaczytanych chwil 
[38] "Uśpiona. Który to wymiar rzeczywistości?" Anka Mrówczyńska

[38] "Uśpiona. Który to wymiar rzeczywistości?" Anka Mrówczyńska



Jak na zimę przystało, za oknami z każdą chwilą robi się coraz szybciej ciemno.  Każdy gdzieś pędzi, chociaż nie zawsze wie gdzie. Nie ma czasu zwolnić i zastanowić się o co w tym wszystkim chodzi, czego pragnie. Dzisiaj zapraszam do świata pełnego grozy, niebezpieczeństwa oraz bohaterów, którzy ciągle gonią przed siebie. Ale za kim albo przed kim?

Na samym początku książki poznajemy wielu bohaterów ( i przy okazji narratorów).  Z pozoru żadne z nich nie jest ze sobą powiązane. Andrzej to młody chłopak, który wraz z matką i rodzeństwem był ofiarą przemocy domowej. Jagoda to córka polityka, która nagle postanawia zamieszkać na squadzie, gdzie poznaje chłopaka. Majka, to dziewczyna, która cały czas ucieka przed goniącymi ją ludźmi z niewiadomych jej powodów. A także bezlitosny prokurator z pedofilskimi zapędami. Jak te postacie mają się ku sobie i całej historii?


Dziewczyna rozpłakała się na myśl, że jej życie jest zagrożone. Cały czas nie miała poczucia bezpieczeństwa, ale tak naprawdę nie wiedziała, przed czym ucieka.


Akapit wyżej nakreśliłam wam trochę bohaterów.  Znając więc ich imię i kawałek ich przeszłości wyobraziliście sobie pewnie daną postać. Musicie jednak wiedzieć, że każdy z bohaterów jest złamany na swój sposób. Bohaterowie są w różnym wieku- od 15 do ok. 40 lat, a więc spory przekrój. Każda postać przeżywała za młodu inne tragedie, które potem wpływały na ich obecne czyny. I nie była to tragedia pt. Mama wyłączyła mi Internet nie wiem co mam teraz zrobić. Historie w książce sięgają jeszcze czasów komuny. Książka przesycona grozą, brutalnością i wulgaryzmem. Są to historie dla nas straszne i wywołujące gęsią skórkę. Na ich tle bohaterowie jednak nie wyblakli. Są realni, wyraziści, ale także zagmatwani. Wiedzą co muszą zrobić i czynią to, chociaż nie zawsze chcą. 

Ważnym bohaterem tej powieści jest Prokurator. Świetna postać bez zahamowań, brutalna oraz taka, która manipulacje osiągnęła do perfekcji. Ludzi tratuje jak swoje psy- nawet ich tak nazywa- i zmusza do wykonywania czarnej roboty. Mogłoby się wydawać, że jego „macki” są wszędzie.  
Fabuła opiera na przeżyciach i retrospekcjach bohaterów oraz na momentach z obecnej chwili. Jak jednak dalej odróżnić co jest kiedy? Dzięki temu zabiegowi poznajemy czasy z życia za komuny oraz wczesnej współczesności. I tak kawałek po kawałku układamy układankę zdarzeń. 

Co robi w tej książce mocne wrażenie? Zakończenie. Mogę sobie rękę uciąć,  że tego się nikt nie spodziewał. Ja podczas czytania miałam pewne typy i podejrzenia, a potem bum! Wszystko legło w gruzach. I tu pasuje idealnie „Który to wariant rzeczywistości?” Ja nie wiem i nadal nad tym myślę.  
Końcówka nie przypadnie do gustu wszystkim, ale jest bardzo ważnym elementem gdyż to psychologiczny thriller.

Zdajecie sobie sprawę, jakim wrzodem na zdrowym ciele Polski Ludowej jesteście?!

Autorka ma płynny styl i dużą wyobraźnie. Potrafi przelać też na papier straszne opisy miejsc. Najgorszy dla mnie był klasztor. Jak czytałam drogę bohaterów i opis tego miejsca, to aż omijałam zdania. Władały mną emocje – zwłaszcza te negatywne wstrętu i obrzydzenia. Zdecydowanie nie chciałabym tam się znaleźć.
Autorka potrafi grać na emocjach. Będziemy przeżywać wszystkie historie/przygody bohaterów. Musicie się przygotować, że nie będą to pozytywne w większości emocje, ale historia potrafi zaskoczyć. I to wtedy gdy się tego nie spodziewamy. Akcja gna tu cały czas przed siebie i nie chce zwolnić. I chodź książka ma niecałe 200 stron to dzieję, tu naprawdę dużo. Trzeba się jednak pilnować, zwłaszcza na początku gdy rozdziały są krótkie, a autorka skacze między narratorami by nic nie pomylić.


PODSUMOWUJĄC: 
„ Uśpiona. Który to wariant rzeczywistości?”  to mocny thriller psychologiczny który zostanie w naszych głowach na chwile po przeczytaniu.  Bohaterowie z przeszłością, która wywołuje w nas gęsią skórkę, sprawiają, że z każdą stroną historia coraz bardziej staje się mroczna, brutalna i zaskakująca. Ta książka pokazuje, że polscy autorzy również umieją świetnie namieszać w głowach. Zdecydowanie dla ludzi o mocnych nerwach.


★★★★★★★★☆☆

Ocena: 8/10 | Autor: Anka Mrówczyńska | Ilość stron: 198 | Data wydania: 26.11.2018 | Gatunek: thriller psychologiczny | Wydawnictwo: PsychoSkok

Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu PsychoSkok


[37] "Wyśniona Jedenastka" Paweł Fleszar

[37] "Wyśniona Jedenastka" Paweł Fleszar


Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, którą piszę już 3 miesiące.  to chyba mój rekord xD Jednak jest to książka wyjątkowa ponieważ w każdej chwili sami możecie ją przeczytać i wyrobić sobie o niej opinię. A jaka jest moja?

Na początku historii poznajemy Maćka oraz Karolinę. Będąc na randce, para nad Wisłą znajduje trupa. Pomimo, że to zdarzenie bardzo ich do siebie zbliża, to wciąga ich także w jeszcze większe kłopoty. W dalszej części książki poznajemy Agnieszkę, która zaczyna coś czuć do Maćka. Wtedy jednak znowu dają o sobie znać zwłoki znalezione w przeszłości nad Wisłą...

Ważne w tej książce jest to, że jej historię śledzimy dzięki dwóm narratorom, w dwóch różnych czasach. Pierwszym narratorem jest Maciek, którego poznajemy w 2004r. oraz Agnieszka poznana w 2016r. Ich rozdziały przeplatają się dzięki czemu poznajemy więcej szczegółów. Autor ukrywa małe smaczki, które naprowadzają nas na rozwiązanie zagadki, albo wprost odwrotnie! Ważny trop czy zwykły przypadek?...

Minusem jednak jest to, że w każdej narracji poznajemy dużą ilość bohaterów, których imiona i ich funkcje ciężko zapamiętać. Wiem, że szczegóły i smaczki są ważne jednak niektóre rzeczy trudno było ze sobą złączyć. Sama raz czy dwa cofałam się te kilka stron wcześniej i sprawdzałam jeszcze raz/ upewniałam się kim była dana osoba.

Jeśli wiemy już, że historia jest podzielona na różnych narratorów to wypada ich poznać trochę bliżej.  Bohaterem, który pojawia się przez całą książkę jest Maciek. Chłopak/mężczyzna (zależy, o której narracji mówimy 2004 czy 2016. Ja będę używać tych słów przemiennie) jest dziennikarzem sportowym.  Z jednej strony czuciowy i trochę nie pewny, a z drugiej dla dobra śledztwa potrafi walczyć jak ninja. Tu też miałam wrażenie, że autor troszkę przekombinował. Bo stworzył realnego bohatera z wielką wiedzą- i to jest super. Były momenty, gdzie Maciek odkrywał tajemnice z przeszłości i wtedy ściągał na siebie wielkie niebezpieczeństwo. I one są napisane świetnie! Potem jednak pod koniec książki dostajemy sceny walk 'ala James Bond. I to już się trochę gryzło.


Drugim narratorem jest Agnieszka. Dziewczyna jest studentką oraz gra w siatkówkę. Agnieszkę jednak ciężko mi opisać. Pozytywna dziewczyna, która zaczyna coś czuć do Maćka, a są to dwie postacie, które różnią charakterami, wiekiem i doświadczeniem. Starszy mężczyzna trochę nią manipuluje, jednak na jej miejscu raczej większość by tak postąpiła.

Autor pisze szczegółowo i rozlegle. Dzięki temu możemy lepiej poznać świat, w którym rozgrywa się akcja powieści- ale także trochę usnąć lub stracić czujność. A historia rozgrywa się w Krakowie.

Kryminał z wątkiem sportowym czy Historia sportowa z wątkiem kryminału?
Autor jest dziennikarzem sportowym co widać, gdy czyta się książkę. Znajdziemy tu dużo ciekawostek, analiz czy sportowych strategii. Ta książka jest stworzona dla osób kochających piłkę nożną. Będą przez nią płynąć gładko, a słowa oraz opisy akcji będą przyjemnością. Ja niestety tego sportu nie lubię i momenty typowo piłkarskie mnie męczyły. Gubiłam się w imionach piłkarzy i nie rozumiałam z nich prawie nic.

 A czemu historia sportowa z wątkiem kryminalnym? Intryga nam się rozkręca, wciągnięci w wątek dziennikarski czekamy na dalszy rozwój akcji i ... puf ! piłka. I tak w kółko. Myślę, że gdyby autor ograniczył trochę wątek sportowy to książka była by łatwiejsza w odbiorze. Przez to, że co i raz wracamy do piłki nożnej tracimy główny wątek oraz napięcie z intrygi. Nie jesteśmy się w stanie skupić na poszlakach gdy co i raz wracamy w do lokalnych klubów czy transmisji meczu.

Nie da się jednak oszukać, że intryga, którą autor wymyślił jest świetna. Z każdym rozdziałem wiemy więcej, a przed nami pojawiają się tajemnice z przeszłości, nowe poszlaki. Wszystko cały czas się komplikuje jeszcze bardziej i tak na prawdę nie wiemy co się zaraz stanie. Autor śpiewająco napisał zakończenie -którego ja się nie spodziewałam i myślę, że większość z was również może być w wielkim szoku na koniec.

Na początku pisałam, że możecie sami przeczytać "Wyśnioną Jedenastkę" i wyrobić sobie swoją opinię. Książka dostępna jest na razie tylko w wersji e-book'a , a autor udostępnił ją za darmo na swoim blogu <klikaj mnie szybko i czytaj!>  Mam jednak nadzieję, że szybko znajdzie swojego wydawcę.

Podsumowywując: Czekam na kolejne książki autora, a "Wyśnioną jedenastkę" polecam wszystkim miłośnikom sportu, a zwłaszcza piłki nożnej oraz osobom, które chcą zacząć swoją przygodę z kryminałem. "Wyśniona jedenastka" to książka, która wciąga już od pierwszych stron, a bohaterzy  zaskakują nas swoimi decyzjami oraz odkryciami. Sam przeczytaj i zobacz, czy uda Ci się odkryć zagadkę martwego ciała...


★★★★★★★☆☆☆

Ocena: 7/10 | Autor: Paweł Fleszar | Ilość stron: 404| Rok wydania: 2018 | Gatunek: kryminał sportowy | Wydawnictwo: -

Za możliwość przeczytania książki dziękuje autorowi! 
Mid year book freak out tag | czyli podsumowanie pierwszego półrocza 2018

Mid year book freak out tag | czyli podsumowanie pierwszego półrocza 2018


Pół roku 2018 już za nami. w dniu publikacji nawet trochę więcej. A minęło to tak szybko, że nawet nie wiem kiedy! Nie będziemy pisać życiowego podsumowania nikt nie lubi gorzkich historii , ale dzisiaj chciałabym wykonać "Mid Year Book Freak Out Tag" co będzie ciekawym doświadczeniem. Gotowi? To zaczynamy!

1. Najlepsza książka tego półrocza?
 Zdecydowanie "Bad mommy.Zła mama" Terryn Fisher. Autorka potrafi czarująco pisać. Wciągamy sie w powieść, od której nie odejdziemy aż zobaczymy ostatnią kropkę. Historia dzięki, której poczujesz mały dreszcz, a emocje będą w tobie buzować. Fisher bawi się słowami, układania zdania tak by zmylić czytelnika, który powoli wchodzi w umysł psychopaty...

2. Najlepsza kontynuacja książki?
Na pewno wszyscy kojarzą serię LUX Jennifer L. Armentrout  . Pierwszą część tej serii przeczytałam około 2 lat temu, a w tym roku przeczytałam pozostałe cztery tomy. I szczerze? Nie umiem powiedzieć, który był najlepszy. W każdym tomie znajdziemy dużo akcji, która cały czas przyśpiesza jakby gnała na wyścigi. Wychodzą na jaw tajemnice i zagadki z przeszłości. A to wszystko z dodatkiem humoru oraz słownych przekomarzanek głównych bohaterów.

3. Nowość, za którą chcesz się zabrać?
O tej książce nie powiem wam tak na prawdę nic o prócz tytułu. Są to "Chmury z keczupu" Annabel Pitcher. Książkę widzę cały czas na instagram'ie oraz youtub'ie i jestem ciekawa o co jest tyle szumu...

4. Wyczekiwana premiera na drugą połowę roku?
Jeśli ktoś czyta mnie już trochę dłużej to może wiedzieć co tu się pojawi. Uwaga, uwaga... Na jesieni polską premierę ma "A Court of Frost and Starlight" czyli nowelka ze świata dworów Sarah J. Maas. Nie mogę się jej doczekać ♥

5. Największe rozczarowanie?
"Spętani przeznaczeniem" Veronic'i Roth. Bez ani chwili zastanowienia. Dylogia, której pierwszą część połknęłam na raz, w mojej recenzji oceniona była na jedną z najlepszych książek przeczytanych w 2018, bo była akcja, bohaterowie, emocje, świat, który z każdą kartką podobał mi się coraz bardziej. W drugiej części z wyżej wymienionych dostaniecie tylko super wykreowany świat. Czytając ją miałam wrażenie, że nad Roth stoi wydawca, deadline, albo ktoś kto mówi jej co ma napisać. Dla mnie to dwie różne historie z kilkoma wspólnymi cechami podpisane tym samym nazwiskiem.

6. Największa niespodzianka?
"Banda niematerialnych szaleńców" Marysi Krasowskiej. To świetna opowieść z którą miło spędzicie wieczór, jednak nie radzę czytać jej w nocy bo pobudzicie innych mieszkańców domu swoim śmiechem. Więcej niedługo w recenzji :)

7. Nowy ulubiony autor?
 Ciężko nazwać nowym ulubionym autorem po jednej książce, więc zostaje wierna Sarah J. Maas ♥ Jednak zakochałam się w stylu Terryn Fisher (patrz punkt 1) i jeśli po przeczytaniu jeszcze jednej jej książki nic się nie zmieni to dołączy do grona ulubionych autorów.

8. Najnowszy crush książkowy
Powiem wam szczerze, że nie ma nikogo nowego. Irylów z Dworów nie liczę bo to kolejny raz jak czytam tą trylogię.



9. Najnowszy ulubiony bohater książkowy?
 Fred i George Wesley ♥ Jestem w trakcie czytania całej serii i kurcze, uwielbiam ich ♥

10. Książka, która doprowadziła Cię do łez?
Jestem osobą, która łatwo się wzrusza więc gdy na jednej stronie przeczytam coś łapiącego za serce, a na stronie obok znajduje się wyjaśnienie, że to żart- będę to wyjaśnienie czytać z łzami w oczach. Płaczę jednak także ze śmiechu- tak to możliwe. A w tym półroczu po płakałam przy "Dwór skrzydeł i zguby" oraz "Opposion".

13. Ulubiony post, który napisałaś w tym roku?
Recenzja "Bad mommy. Zła mama" oraz recenzja "Spętanych przeznaczeniem".

I tak oto przebrnęliśmy przez cały tag. Jeśli robiliście go u siebie- to koniecznie napiszcie mi o tym w komentarzu bo jestem ciekawa waszych odpowiedzi. Jeśli macie ochotę to możecie także w komentarzu po odpowiadać na któreś pytania.
Zaczytanych chwil,
Olcia

[36] "Spętani przeznaczeniem" Veronica Roth

[36] "Spętani przeznaczeniem" Veronica Roth


Spętani przeznaczeniem to książka, która bardzo często pojawia się teraz na wszystkich mediach społecznościowych. I wcale się nie dziwię bo okładka książki jest wspaniała i przyciąga wzrok ♥ Ale nawet najpiękniejsze wydanie nie jest w stanie zastąpić dobrej treści. Jak poradziła sobie Veronica Roth pisząc kontynuację "Naznaczonych Śmiercią" ? <link do recenzji pierwszego tomu> Zapraszam dalej.

Opis zawiera spoilery do pierwszej części więc jeśli jej nie czytałeś/aś opiń ten akapit ;)
 Po śmierci Ryzeka w galaktyce pojawił się chaos. Dodatkowo okazuje się, że człowiek uznawany przez wiele lat za zmarłego - Lazmet Noavek, tyran oraz ojciec Cyry i Ryzeka- przejmuje władzę nad Shotet i rusza na wojnę Thuve oraz pozostałymi planetami. W tym samym czasie kanclerz Isae nadal nie może pozbierać się po śmierci siostry przez co nasila się jej konflikt z Shotet, a jej głównym celem jest ich zgładzenie. Czy wybrańcy losu są wstanie zmienić przeznaczenie?

Dlaczego spodziewasz się, że świat pójdzie ci na ustępstwa?(...) Nikt nikomu nie obiecywał, że będzie łatwo, miło i uczciwie. Pewne są tylko ból i śmierć.

Przepraszam jeśli ta recenzja będzie bardziej chaotyczna niż zazwyczaj, ale mam mieszane myśli po tej książce. Z jednej strony była niesamowita, a z drugiej mam ochotę rzucić nią o ścianę.

Tak więc między całym tym chaosem balansują główni bohaterzy. W tym tomie pojawia się sporo nowych postaci. Największy problem miałam z Semanami. Są to postacie ludzkie pozbawione płci. Ogólnie pomysł fajny, jednak przetłumaczony na polski trochę miesza w odbiorze. Czytając dany fragment będą na zmianę: "nimi", "nim" czy "nią". I gdy pojawiały się na zmianę te zaimki mój mózg zaczynał zmieniać się w papkę bo nie łapałam czy mówimy o pojedyńczym "sema", czy o Tece, a może Cyrze lub Akosie.

Jeśli chodzi o dary głównych bohaterów- nic się nie zmieniło. 
Cyra przez dar nurtu ma niezwykłe zdolności, które dla niej są przekleństwem, a dla innych darem. Swoim dotykiem zadaje niepowtarzalny ból lub zabija. Nauczyła się jednak panować trochę nad swoim darem - potrafi zwiększyć lub zmniejszyć przekazywany ból.

Akos nadal powstrzymuje nurt, a zatem dary innych. To właśnie dzięki niemu został przydzielony do Cyry jako "niesienie jej ulgi". Jednak podczas trudnych chwil nauczył się nad nim panować i jeśli tego chce może zatrzymać swój dar nurtu. Jakby go nigdy nie otrzymał.

To było znacznie trudniejsze – trudniej przyjąć jej wybaczenie niż pogardę, gdyż oznaczało to, że musiał się zmienić.

W drugim tomie mamy kolejnych narratorów, z czego bardzo się cieszę.  Pojawiają się rozdziały z perspektywy Cisi -siostra Akosa- w trybie pierwszoosobowym. Bardzo się cieszę, że ta postać wyszła z cienia. Jej dar nurtu polega na uspokojenieniu innych ? Chodzi oto, że dzięki niemu wszyscy się odprężają. Nie działa on jednak gdy ktoś bardzo zdenerwowany. Takie trochę masło maślane, ale działa on na mały stres/poirytowanie, a na wielkie emocje nie. Tak czy inaczej widzimy, że Cisi jest ważną postacią bo to ona ma największy wpływ na kanclerz, która podejmuje niezbyt mądre decyzje. Na statku na także swojego wroga, który przeciąga kanclerz do wojny z Shotet.

Naszą drugą narratorką nadal jest Cyra. Tak jak w pierwszej części prowadzi narracje w trybie pierwszoosobowym. Dzięki czemu możemy zauważyć, że już od początku zmieniają się jej wartości czy cechy jej charakteru. Nadal jest buntowniczką, ostrą jak kawałek szkła, która uwielbia się bić, dba o swój naród, chce dla niego jak najlepiej i jest w stanie zginąć dla niego. Bardzo podobało mi się ukazanie jej relacji z innymi na statku. Gdy z osób pełnych nienawiści do siebie, obie strony są dla siebie coraz milsze, chociaż nie zawsze w oczekiwany sposób. W tej części bardzo dużo podróżuje i ani razu nie wspomniała o złych warunkach. Bo chociaż wcześniej mieszkała w pałacu, a teraz w rozpadającej się chatce, to zachowuje się jakby to było zupełnie normalne, że brakuje ubrań na zmianę, że nie ma tu wszystkich udogodnień. Rozumiem, że jest twarda, ale czasem mogła by coś pomyśleć o złych warunkach bo wyszło by to bardziej naturalnie. Nadal ją jednak uwielbiam ♥

Jeśli ty nie dasz rady, nikt nie da, powtórzyłam sobie. Jeśli ty nie zdołasz tego zrobić, przegramy, więc i ty również.

Tak samo funkcję narratora nadal pełni Akos. I w tym momencie chciałabym potrząsnąć autorką i zapytać się co ona zrobiła, serio. Akos nadal prowadzi narracje 3-osobową. W pierwszej części dało się to jeszcze zjeść i było fajnie, ale tu gdy każdy jest na innej planecie, przechodzi inne tortury nie wiemy o nim nic. Pustka. Pomijając jednak ten szczegół, widzimy jego zaciętość czy chęć poznania nowej planety. Widzimy jak realizuje plan na swój sposób oraz co musi robić by nie zostać przypadkiem wykryty lub oskarżonym o zdradę. W tej części jednak jego postać stała się dla mnie taka wyblakła. Byłam ciekawa co robi, ale jak dział był o kimś innym to nie płakałam za nim.


Dla mnie wątkiem na plus jak i na minus była relacja Eijeha i Ryzeka. Bo gdyby autorka chociaż trochę bardziej to rozwinęła to przecież o byłby diament. Nadawała by historii punktu zwrotnego, nowego punktu widzenia. Niestety Roth stworzyła to zjawisko i podarowała mu 2/3 krótkie rozdziały. Ja jestem rozczarowana, bo wiedząc tak mało nie rozumiałam dobrze tej relacji. Co przekładało się na więcej nie wiadomych jak w przypadku Sema.

Nie zapominajmy o naszym wątku miłosnym! A raczej jego braku. W tej części nasi głównie bohaterowie przez większość książki są w różnych miejscach. Przez co każdy z nich dąży do swojego celu, na swój sposób. Pomimo zerwania oby dwoje martwią się o siebie na wzajem, co jest urocze.


W tej części wszyscy mają jasno postanowiony przed sobą cel. I nie ważne na jakiej planecie się znajdują, bo każdy z narratorów udowadnia nam, że robią wszystko by go spełnić.  W tym momencie nie liczą się kradzieże, przemyt, relacje z innymi. Liczy się tylko cel.
Na początku książki przenosimy się na Ogrę. Akcja w pierwszych działach strasznie się dłuży, ale potem jest coraz lepiej.  
Pisząc moją opinię o pierwszej części wychwaliłam Roth za kreację świata. Jest świetny, nie ma tu nic do dyskusji. W Spętanych ... bardzo podobała mi się kreacja Ogry. Możemy poznać mieszkańców, faunę i florę. Planetę, której atmosfera jest tak gęsta, że nie przepuszcza się tam światła. To właśnie zwierzęta i rośliny wytwarzają światło czyniąc przy okazji niesamowitą atmosferę.

Mówił o tym, że żołnierz na własny terenie zawsze ma przewagę, bo go zna. Właśnie, dlatego żołnierze Shotet musieli szybko się adaptować, ponieważ nigdy nie byli u siebie. Nawet Voa nie jest naszym domem, powiedział. Shotet nie mają domu

A jak to jest z tą akcją, stylem autorki, z śledzeniem losów bohaterów z zapartym tchem? *o* powiem wam, że to jest dramat.  W połowie książki znajduje się wielki zwrot akcji, który zmienia potem całą fabułę. I jest to chyba jedyny zwrot akcji. Zdarzenia pędzą potem jeden za drugim, jak na wyścigi. Znajdziemy tu sporo "napadów", scen walki jednak nie były one emocjonujące. W książce nie było prawie żadnych opisów przeżyć czy uczuć bohaterów, więc czytelnik musi bazować tylko na swoich emocjach. Z jednej strony rozumiem, że ten zabieg miał przyśpieszyć akcję, ale ja czytałam dalej po prostu słowa. Działo się, byłam ciekawa co będzie dalej, ale na zimno. Mówi się, że niektórzy autorzy mogli by napisać świetną książkę o robieniu zwykłej jajecznicy. Tutaj uzyskałam coś odwrotnego. Mam dobrą akcję, ale styl sprawił, że się ciągnęła. 
Nie mogłam się w ogóle zżyć z bohaterami, wyjątkiem była Cyra, gdzie czasem znalazłam opis jej humoru.

Pomimo tego autorka zaplanowała sobie wszystkie zdarzenia, zwroty akcji już od samego początku dzięki czemu ta akcja płynęła sobie równomiernie. Czasem przyśpieszyła, czasem zwolniła tak mocno, że można było zasnąć, a potem pojawiał się zwrot akcji zmieniający twoje myślenie o 180 stopni. Szkoda tylko, że takie momenty można wyliczyć na palcach jednej dłoni. 

Podsumowywując:  "Spętani przeznaczeniem" są dużo słabsi od pierwszego tomu. Akcja się ciągnie, nie mamy żadnych opisów uczuć, czasem bohaterowie czy fabuła "|próbowała" nas zaskoczyć, a mi było to wszystko obojętne. Książkę czyta się szybko, ale nie jest to samo co pierwsza część. Czytając to ma się wrażenie, że nad autorką stało wydawnictwo oraz data premiery i pisała cokolwiek byle by zdąrzyć przed deadlinem. Szkoda, bo ta część miała wielki potencjał.





★★★★☆☆☆☆☆☆

Ocena: 4/10 | Autor: Veronica Roth  | Ilość stron: 472 | Premiera: 23.05.018 | Gatunek: science- fiction | Wydawnictwo: Jaguar


Za możliwość przeczytania książki przed premierą dziękuje Wydawnictwu Jaguar!



Czytaliście już? A może macie w planach? Koniecznie napiszcie mi na dole! :)
Zaczytanych chwil,
Olcia
Copyright © 2014 Złodziejka zapisanych stron , Blogger