"Zrodzeni z legendy" Tracy Deonn

"Zrodzeni z legendy" Tracy Deonn

    


Największa miłość tego roku, mała obsesja na punkcie pewnego uniwersytetu i uczniów władających eterem ❤️‍🔥 
    „Zrodzeni z legendy” to historia Bree, która po śmierci matki udaje się z przyjaciółką na uniwersytet by odbyć wczesny program. Jednak od samego początku dziewczyna widzi magię, której nie powinna - przez co ma kłopoty, a jej rok szkolny jest trochę utrudniony.

    Wiecie kiedy ja mam kłopoty? Gdy książka ma w sobie bractwa, dużo potworów, tajemnic, rozbudowany świat, postacie mają różne charaktery, ale przede wszystkim wzbudzają we mnie mnóstwo emocji. Nie mogłam spać, musiałam zarywać noc dla tej historii. Musiałam wiedzieć co dalej się wydarzy, jaką tajemnice miała matka Bree, o co chodzi z dwoma chłopakami na uniwerku- w tym dlaczego Sel jest takim dupkiem, ale nie oszukujmy się- uwielbiam go.

    Niby nikt ostatnio nie lubi, ale jednak każdy po cichu na to liczył czyli trójkąt.. Czy jest on na pierwszym planie? Moim zdaniem zupełnie nie. Mamy tutaj naszą główną bohaterkę Bree- pełna pasji by odkryć dlaczego jej mama nie żyje, różniąca się od innych wyglądem przez co wszyscy na nią zwracają uwagę. Nick, który jest super miłym chłopakiem, pomocnym, ogólnie jest to super chłopak, o którym marzy każda dziewczyna. Sel, czyli chłopak, który jest pewny siebie, zaborczy, dba o Nicka, a o Bree wyrobił sobie zdanie podczas ich pierwszego spotkania, ach i jest ogromnym gburem. I ja wiem, że nie powinnam- ale totalnie moje serce skradł chłopak w typie bad boy'a. Dlaczego? Postać Nicka ma świetny background, (w sensie tutaj każda postać jest przemyślana i ma dobry background, ale mówimy o Nicku) i kurczę ten chłopak, był dla mnie zbyt słodki. Ale to moja osobista preferencja, wiem, że wiele osób go uwielbia.

    Nie jest to tylko słodka historia o młodzieży o dorastaniu i odkrywaniu prawdy o sobie, rodzinie, świecie. To historia, w której znajdziecie dużo szowinizmu, rasizmu. Religia? Przede wszystkim. To miejsce jest oparte na relacjach krwi- i tylko one się liczą. Ciągle zakładane są przysięgi by wszystko tuszować, a każdy chodził tam jak w zegarku. Niesamowicie mnie to irytowało, to jedna z tych książek, która ciągle porusza w Was tą strunę, te emocje gdy jesteśmy źli na system, na nierówności. Widzimy zaczepianie, poniżanie ze względu na kolor skóry w wielu momentach, traktowanie osoby jak maskotkę. A zasada krwi to zasada, która złamała moje serce. 

    Jest to historia pełna zmiennych, na każdej stronie dowiadujemy się czegoś nowego, co zmienia nasz pogląd na całą sytuację i bohaterów. Nie raz wybuchałam tu śmiechem i chciałam nią rzucić. Czy jest idealna? Dla mnie ma minus: nie widzę żadnej różnicy między korzeniami a eterem, może to ze mną jest coś nie tak, ale ja na prawdę chciałam to zrozumieć patrząc na to, że zaznaczałam i malowałam cytaty w książce i czytałam ją praktycznie drugi raz. Jak ktoś wie o co chodzi to jestem otwarta na wytłumaczenie.  Historia jest za krótka! Mogłabym czytać i czytać.                 Ciekawa sytuacja- wczoraj weszłam do antykwariatu thebooks w wawie i wiecie co? Był drugi tom. Czytam już po angielsku hahah, ale wracając do pierwszego tomu. Sama fabuła mogłaby też trwać kilka dni dłużej. Mi to nie przeszkadzało, że akcja tak pędzi przed siebie, ale faktycznie, czasami miałam wrażenie, że mijało kilka dni, a tak na prawdę był to tylko jeden. Przez co fabuła rozgrywa się w 7/10 dni? Jak na to spojrzeć faktycznie zmiana zachowań niektórych postaci jest trochę szybka. Czy to sprawia, że dam tej książce minusowe punkty? Nie. Bawiłam się na niej świetnie, zaskakiwała mnie, wiedziałam czemu dzieje się tak a nie inaczej. 

    Kocham tą historię, jest dla mnie ważna - nigdy nie czytałam nic co bazuje na legendach arturiańskich!! Pamiętajcie tylko, że jest młodzieżówką i są w niej nastoletnie problemy, tok myślenia. No i dajcie się wciągnąć, w walkę z magią i niesprawiedliwym system. Warto ❤️‍🔥
„The henna Wars. Miłość pisana henną”

„The henna Wars. Miłość pisana henną”



Q: macie tatuaże? 

„ The henna Wars. Miłość pisana henną” -to niesamowita historia pełna uczuć, odkrywania siebie, sekretów i poważnych tematów. 

Przed Wami Niszat, która wszędzie pojawia się ze swoją siostrą Priti- wiedzą o sobie wiele i stoją za sobą murem. Po wakacjach gdy dziewczyny wracają do szkoły Niszat spotyka tam Flávię- dziewczynę, z którą chodziła razem do podstawówki. Na lekcjach z przedsiębiorczości zostaje ogłoszony projekt / konkurs- każdy musi stworzyć biznes, a najlepszy otrzyma nagrodę pieniężną. 

Ta książka to emocje i jeszcze raz emocje. Dokonanie comming out’u, konkurs w szkole, relacje rodzinne, problemy rasizmu, homofobia, a to tylko wierzchołek góry lodowej, która rozgrywa się w życiu naszej głównej bohaterki. 

Przeczytałam tę książkę na raz, w 4 godziny. Nieodkładalna, przez fabułę się płynie, patrząc jak dziewczyny zaczynajac coś do siebie czuć. Choć od zakochanych spojrzeń przeszliśmy do podkładania sobie kłód pod nogi- sam konkurs przez nagrodę pieniężną był dla mnie minusem tej historii. Zagrywki uczniów by tylko wygrać, rozłam przyjaźni. Brakowało mi takiego jawnego powiedzenia, że to złe podejście i nie powinno się tak robić- otrzymujemy tę myśl dopiero pod koniec fabuły. 

Brakowało mi także tłumaczeń słówek- niektórych domyśliłam się sama jak pojawiały się przez 40 stron, ale większości nie zrozumiałam bo nie chciałam wszystkiego sprawdzać w internecie. Czy to sprawia, że mi się nie podobało? 

Absolutnie nie, bawiłam się świetnie - ja po prostu kocham motyw akademii- a wszystkie wątpliwości, zakładanie interesów, wewnętrzna walka o siebie, o rasę, tradycję, pozycję w szkole, a w tym wszystkim pierwsza miłość, która walczy z innymi emocjami. 

Świetna historia, na raz idealna dla młodzieży oraz fanów motywów wymienionych wyżej 🤍 

Ode mnie: 4,5/5 ⭐️ dziękuje @wydawnictwo.beya za egzemplarz do recenzji 🤍 
"Ławrusznik" Paulina Jurga

"Ławrusznik" Paulina Jurga



Q: jaka książka wywołała w Was dużo emocji?

Ławrusznik to historia, która niesamowicie mnie bolała, rozśmieszyła, a także doprowadziła mnie do płaczu- a to wszystko
w trakcie 4 godzin.

Od najmłodszych lat Igor widział przemoc, sam ją także zadawał. Wokół były pistolety, krew i zadania do wykonania, przy których rodzina schodziła na dalszy plan. Ławrusznik to historia, w której widzimy życie Igora od najmłodszych lat do tych z dorosłego życia- chociaż życie w mafii zupełnie inaczej definiuje twój wiek i dorosłość

🤎Nie chce Wam opowiadać fabuły- dużo tutaj skakania w czasie, a także akcja szybko się rozgrywa. To moja pierwsza książka z gatunku mafijnego romansu- było super!- mrocznie, krwawo - kreatywnie! Jak ja kocham gdy zadawanie bólu jest za każdym razem inne, wszystko ma swoje rangi, ale jest to sposób, który mógł się wydarzyć. Mało nam szaleńców na świecie?

🤎Moje serce przepadło już na początku historii- niesamowicie imponuje mi zawsze research i umiejetność poprowadzenia sceny by nadal była ciekawa w momencie gdy bohater mówi, co się zaraz stanie i on to wie! Wie, gdzie musi uderzyć, gdzie naciąć skórę by nie było blizny czy kogoś nie zabić, ale by zabolało. Bardzo podobał mi się także opis feromonów. Czapki z głów. Ławrusznik to książka z świetnymi scenami łóżkowymi! Mogło by ich być troszkę więcej. Zakończenie zmiotło mnie z planszy, totalnie się tego nie spodziewałam i po prostu patrzyłam na kartki jakby zakończenie miało sie zaraz zmienić.

🤎Jeśli Lubicie takie tematy i nie boicie się TW: brutalności, rozlewu krwii i tortur -dajcie szansę Ławrusznikowi i innym mocnym charakterom w tej książce 🤍
"What beauty there is" Cory Anderson

"What beauty there is" Cory Anderson


Spodziewałam się trudniej młodzieżówki, która chwyci mnie za serce. Bolesnej i brutalnej bo tylko taki opis szybko znalazłam. Dostałam surową historię, która złamała moje serce na kawałki. 


“What …” to historia Jacka, który sam będąc jeszcze dzieckiem musi chronić młodszego brata. Jest przeraźliwa zima, chłód, wiatr- który pchał mnie jak chciał. Od strony gdzie na początku mamy brutalną, surową scenę, po następne kartki gdzie poznajemy Avę i dryfowałam tak między sekretami, ciemnością, zaciętością bohaterów by przypaść w surowości całej historii. 


Klimat stworzony przez autorkę jest niesamowity. Czytając o chłopcach byłam z nimi, czułam chłód, ciemność miasta, a przede wszystkim napięcie i czasem strach by przewrócić stronę. Czy  jest to książka, która co stronę będzie Was zaskakiwała czymś nowym w formie rollercostera? Nie. To historia, która toczy się powoli, ale dusi Was klimatem, surowością mimo, że postacie są pełne nadziei i woli przetrwania. 


“Wszystko co zdecydujesz się nosić w sercu, będzie miało moc sprawia ci bólu. Więc wybieraj ostrożnie”. Piękna i  smutna ilustracja, która pokazuje nam, że miłość oprócz walki nadziei, dobrych uczuć do ludzi potrafi także zranić i wymagać poświęceń. 


Polecam wszystkim, którzy lubią czuć chłód, brutalność historii. Trudne i krwawe tematy! Uwaga na morderstwa i samobójstwa- nie dla najmłodszych czytelników. 


"Rzeka zaklęta" Rebecca Ross

"Rzeka zaklęta" Rebecca Ross



Rzeka zaklęta to książka, którą jak tylko zobaczyłam wiedziałam, że muszę przeczytać. Pełna magii, duchów, wierzeń i porwań.. ale po kolei!


Jack Tamerlaine 10 lat mieszka na kontynencie- studiował, uczył się muzyki i dostał posadę asystenta, co było jego pasją i marzeniem. Gdy dostaje wezwanie od przywódcy klanu- wraca od razu na wyspę i po latach rozłąki z klanem pomaga szukać zaginionych dziewczynek.

Kocham duchy- ich wątek jest często płytki w książkach, a tutaj stanowią pewnego rodzaju bazę świata. Mamy duchy powietrza, wody, ziemii i ognia, które mieszkają na wyspie razem z ludźmi. Ta książka ma w sobie wiele wątków i tropów: mamy porwania, dawnych rywali z dzieciństwa, tajemnice klanów, walki, rytuały magiczne, mamy chatkę zielarki, strażników, tkaczkę i wielką kuźnię, a we wszystkie przedmioty można wpleść magiczne zaklęcia. 

Jest to historia, w której możemy zauważyć, że korzystanie z magii ma swoje konsekwencje. Na wyspie mamy dwa klany, a cała akcja książki dzieje się na wschodzie. Tutaj duchy są obecne na każdym podwórku, powietrze i woda zewsząd są dostępne, podsłuchują plotki, a mieszkańcy dbają o relacje z duchami by im nie podpaść i żyć z nimi w zgodzie. Tutaj jednak każda osoba, która posiada magiczne zdolności i potrafi wpleść zaklęcia w swe dzieła, bardzo mocno to odczuwa. Ciągły kaszel, kilka dni choroby, krwotoki z nosa. Bardzo mi się to podobało- widać, że nie wszystko jest dla człowieka dostępne od razu i bez konsekwencji. 

Jestem kupiona i to tak całkowicie. Ta książka była dla mnie jak album ulubionego wykonawcy. Zaczęła się od muzyki, pokazując nam trochę świata, gnała przed siebie pokazując po kolei tajemnice i obrządki magiczne na wyspie. Czasem ją odkładałam bo miałam przesyt- tu akurat kwestia stylu pisania- ale wracałam do niej po kilku godzinach i dalej zastanawiałam się kto porywa dzieci. Mamy tu wiele zagadek- kilka zgadłam, kilka było dla mnie zaskoczeniem.

Postacie, które niby się od siebie różnią, ale tak na prawdę są do siebie bardzo podobne. Te same priorytety, walka o wartości i członków klanu. Dawno nie czytałam książki z bardem! Jestem całkowicie kupiona tą historią.

Jeśli Lubicie wątki, które wymieniłam na grafice (mitologia celtycka, porwane dzieci, slowburn romance, bard, pieśni, duchy)- musicie koniecznie ją przeczytać. I potraktujecie ją trochę jak album ulubionego wykonawcy- cały jest Super, są fragmenty, które słuchacie w osłupieniu, ale są też dwa utwory, które tylko lecą w oczekiwaniu na lepszy utwór.

Copyright © 2014 Złodziejka zapisanych stron , Blogger