[39] "Adler. Tajemnica zamku bazina" Marta Merriday


   Dzisiaj chciałabym Was zaprosić na recenzję książki, która na pewno znajdzie się w topce najlepszych książek tego roku. A mowa tu o "Adler. Tajemnica zamku bazina". Ostatnimi czasy czytam dużo więcej książek polskich autorów. I jak na razie nie zawiodłam się ani razu, a nasi rodzimi autorzy piszą na światowym poziomie. A książka, o której będziemy dzisiaj rozmawiać jest tego świetnym przykładem. Nie przedłużając dłużej - zapraszam was do angielskiej prowincji z mroczną historią...

   Adler to chłopak który od najmłodszych lat poznawał naturę oraz zgłębiał jej mroczne i  fascynujące tajemnice. Pewnego razu do klubu zoologów w Edynburgu przychodzi tajemniczy mężczyzna, który kierowany strachem o własną rodzinę, opowiada młodzieńcowi o swoim miasteczku oraz dziwnych rzeczach, które się w nim dzieją. Opowiada o nienaturalnych zachowaniach zwierząt oraz mroku tamtejszych lasów. I tak oto młody, chłopak, który uwielbia polowania i tą "dzicz", porzuca studia i przyjaciół by wyruszyć na angielskie prowincje. Tam próbuje odkryć i rozwikłać całą zagadkę, jednak nic nie jest takie oczywiste na jakie wygląda...


Bawić się w szczerość mogą tylko głupcy i ci, co nie mają nic do stracenia.


   Adler to zdecydowanie moja ulubiona postać od początku do końca. Może dlatego, że czasem w sposobie jego myślenia widzę swój. Oprócz tego postać jest realna. Są wzloty, są upadki. Ojciec chłopaka również jest biologiem i zdobył naukowy tytuł. Zrezygnował jednak z kariery, na rzecz mieszkania w dziczy i wyjeżdżania na prywatne wyprawy i nikt nie raczej gdzie obecnie przebywa. Co i raz Adlerowi mówione jest , że skończy jak ojciec. I chociaż jest to bolesny cios, chłopak zna siebie. A odkrywanie tajemnic natury to jego największa pasja.
   Gdy przybywa do Pelham i spotyka różne przeszkody radzi sobie z nimi. Chłopak zna swoje umiejętności i wie jak dobrze je wykorzystać, dzięki czemu nie porywa się z przysłowiową motyką na słońce czy jest niezniszczalny.
   Bardzo podoba mi się kreacja wszystkich bohaterów ale także ukazanie więzi jakie ich łączą. Ludzie nie są tylko dobrzy albo tylko źli. Są uczciwi, pomocni, toksyczni czy po prostu dwulicowi. A relacje.. każdy z każdym ma inne..

   Jedną z najlepszych rzeczy jakie uwielbiam w tej książce są niewątpliwie elementy naukowe. Są tak świetnie wplecione w dialogi, że sama będąc teraz uczennicą klasy 1 technikum z tylko jedną godziną biologii, chętnie miałabym jej więcej. Biologia, z mocnym naciskiem na zoologię może być fajna!

   Powiem wam, że chodź historia jest przypisana do kategorii: fantasy/ science fiction to ja bym jej tak nie przypisała. Zdecydowanie jest fantasy, science fiction tu nie widzę, ale moim zdaniem mamy tu także niewątpliwie thriller. Cała książka to rozwiązywanie zagadek i tajemnic, z nutką dreszczyku.


- Czy myśli pan – wyszeptał sir George – że zło ogranicza się do Wzgórza świętej Anny?
- Nie sądzę – odparł z powagą Adler. – Zło nigdy się nie ogranicza.

 A te magiczne elementy, za które możemy nazwać tą historię fantastyczną? Psy, które niby są podobne do tych naszych na podwórku, a jednak pragną nas zabić.. Sarny żywiące się padliną, inne zwierzęta mutanty czy baobary..  W książce znajdujemy bestiariusz, o którym w dzisiejszych czasach nie mówi się tyle co w poprzednich. Mnie to bardzo kupiło. :D

   Ta książka jest bardzo złożona na wielu płaszczyznach. To jakby budować taką wysoką wieżę z klocków. Nieważne jak mocno byśmy starali się układać idealnie te klocki na górze, wykorzystywać jakieś o specjalnym kształcie, a nasza budowla i tak runie jeśli na dole coś stoi krzywo. Tutaj znajdziemy wszystko od początku idealnie ułożone.  A wszystkie szczegóły znajdziemy tutaj starannie dopięte i rozmieszczone w wielu miejscach powieści - i oczywiście w tych, w których ich się nie spodziewamy.

   Czytając tą książkę czasami zatapiałam myśli tylko w stylu jakim autorka pisze. Bo jest płynny, lekki, zrozumiały. Bardzo mi się podobał.
   Ciekawym zabiegiem autorki było dawanie cytatu z danego rozdziału na sam początek.  Czytając sam cytat można było zastanowić się o co może chodzić, co znajdziemy w tym dziale, jak wpłynie to na bohaterów oraz śledztwo. A podczas czytania się tego dowiadywaliśmy. Autorka stworzyła także dużo przypisów, z których ja zawsze korzystałam bo po prosto więcej dzięki temu się wie i lepiej rozumie powieść.
   A jak jesteśmy już przy szacie graficznej. Ta książka jest wydana cu-do-wnie ♥ Twarda oprawa oraz ten grzbiet wyglądają epicko. Nie mogę się doczekać aż postawie koło siebie kolejne tomy

Zakończenie. Pisałam wam wyżej, że autorka cały czas zaskakuje, akcja pędzi przed siebie. Ale to zakończenie to jedna wielka petarda. Emocjonujące oraz całkowicie niespodziewane. Poznajemy sporo odpowiedzi, jednak wiele jeszcze zostaje do wyjaśnienia. Mam nadzieję, że na rynek już niedługo trafią kolejne tomy.

Podsumowywując: "Adler. Tajemnica zamku bazina" to opowieść obok, której nie można przejść obojętnie. Adler zabierze was w przygodę, w której poznacie wiele tajemniczych bestii, wyruszycie na wiele niebezpiecznych wypraw, ustalicie tajemniczego morderce, a także poznacie angielskie miasteczko, a to wszystko z humorem. Polecam wszystkim, pozycja obowiązkowa!




★★★★★★★★★★

Ocena: 10/10 | Autor: Marta Merriday  | Ilość stron: 600 | Data wydania: 22.10.2018 | Gatunek: fantastyka, science fiction | Wydawnictwo: PsychoSkok

Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwu PsychoSkok




Czytaliście? A może macie w planach? Koniecznie mi napiszcie na dole,
Zaczytanych chwil 

1 komentarz:

  1. Czytałam i mogę śmiało podpisać się pod stwierdzeniem, że to książka, która może kandydować do najlepszej z najlepszych. Żałuję tylko, że o tak dobrej, dopracowanej w najmniejszym szczególe powieści mówi się tak mało. Z zapartym tchem czekam na kontynuację.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Złodziejka zapisanych stron , Blogger