Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3/10. Pokaż wszystkie posty
[75] „Czarownica” Finbar Hawkins

[75] „Czarownica” Finbar Hawkins



„Czarownica” to historia dwóch sióstr, które są świadkami brutalnego morderstwa własnej matki. Muszą uciekać by przetrwać. Starsza z sióstr Evey, wyrusza w drogę pełna furii by pomścić matkę nie zważając na wspólne dobro swoje i siostry Dill. 

W tej podróży poznajemy realia świata, w którym na każdym kroku można spotkać łowców czarownic i bezlitosnych sędziów dla kobiet posądzonych o czary. Jest to historia o siostrach i zemście, wbrew pozorom mamy jednak tutaj bardzo dużo bohaterów pobocznych. Nie polubiłam nikogo. Postacie są bardzo płytko napisane, powierzchownie opisane emocje, których dowiadujemy się z dialogów. Sami bohaterowie raz są, raz znikają i ślad po nich zanika. 

Zemsta to słowo przewodnie tej historii. Wszystko krąży wokół niej, znalezienie morderców matki. Nasza główna bohaterka (dziecko, nawet nie wiem ile ma lat, ale to może wynikać z mojego błędu przy czytaniu) wszędzie się pcha, jak zobaczy jednego z łowców czarownic od razu na niego biegnie, działa, nie myśli, mówi tylko o morderstwie. Evey to gniew i destrukcja sama dla siebie, a także dla wszystkich wokół gdyż inni ratują ją z tarapatów. 

Czarownica to historia, w której akcja pędzi przed siebie, a pominięcie dwóch linijek tekstu sprawia, że możecie nie wiedzieć o jakimś morderstwie czy gonitwie. Brak opisów, sama akcja toczy się dla samej zemsty. Coś co świetnie gra w tej książce to klimat- surowy, brutalny, lekko skropiony magią. I to cała fabuła. Jest mi to przykro pisać, bo ja uwielbiam magię, wiedźmy, ale to nie jest pozycja warta zainteresowania, a na tle innych książek w tej tematyce chowa się daleko w cieniu i nawet klimat tego nie uratuje. Brakuje jej także spójności między poszczególnymi działaniami naszej bohaterki. 

Fabuła męcząca mimo, że wszystko gna przed siebie, byle gnać, postacie są bardzo papierowe, historia ma 280 stron, ale jeśli odejmiecie wszystkie puste strony na ilustracje, albo zadrukowane tylko dwoma linijkami tekstu, książka straci kolejne 50 stron. Książka z piękną okładką i skrzydełkami- zachwycam się wszystkimi szczegółami- ale środek totalnie nie mój.

[53] "Skąd  właściwie biorą się smoki" Artur Wells

[53] "Skąd właściwie biorą się smoki" Artur Wells


Cześć, dzień dobry! Chyba każdy z nas jako dziecko fascynował się przez chwilę smokami. Wielkie,  straszne bestie ziejące ogniem od lat pojawiają się w wielu książkach i filmach. W końcu kto z nas, nie zna "Hobbita, Pustyni Smauga" czy Szczerbatka z "Jeźdźców smoków"? A więc porozmawiajmy, Skąd właściwie biorą się smoki?

Bob to mężczyzna w średnim wieku, który zna się na wielu dziedzinach. Jedyne na czym mu zależy to odpoczynek i niezależność. Niestety gdy w końcu ma parę dni dla siebie, przed jego domem pojawia się smok. Nie dziecko smoka, zabawka  tylko wielki, prawdziwy smok. Smok. Mityczne zwierze szybko zacieśla więź z Bobem, co zmusza bohaterów do wspólnego życia i ochrony siebie nawzajem. Bobowi się to nie podoba i postanawia zerwać więź, a więc uciekając przed rycerzami lorda Kreona chcącymi zabić smoka w chwilach gdy ten się regenerował, mężczyzna szuka odpowiedzi na zerwanie więzi. 

A więc jak to jest z tymi smokami? Pomysł na książkę bardzo mi się podobał. Dwójka bohaterów połączonych więzią, której jeden z nich nie chce to motyw, który pozwala się rozbudzić naszej wyobraźni. Gdy czytamy przygody bohaterów, zastanawiamy się czy Bob zmienił  zdanie? Czy może nagle w trakcie historii zaprzyjaźnił się ze smokiem i jednak nie będzie chciał zerwać więzi? Szukając odpowiedzi na te pytania poznajemy Nasturcję. Jest to niska kobieta, o krągłych kształtach, która walczy jak ninja. Córka królowej amazonek, która nie umie zapanować nad swoim temperamentem postanawia poświęcić swoje życie w obronie smoka. 
Gdy Nasturcja pragnie nad życie chronić smoka, zachowuje się momentami irracjonalnie. Cały czas rzuca się na Boba przykładając mu nóż do gardła- zapominając, że robiąc krzywdę mężczyźnie rani też smoka. Bob z kolei krytykuje na początku zachowanie smoka, to co robi i jak, narażając się często Nasturcji. Są to dwie całkowicie różne postacie, które miały pchnąć tą historię do przodu, nadać jej dynamiki, ale mi historię czytało się cieżko. Nie mogłam przebrnąć przez tę historię, niektóre zachowania były dla mnie zachowaniami godnymi 12- latka, a nie dorosłej kobiety. Pokazanie swojej osobowości, opowiedzenie przeszłości było dla niej trudne, a także wartościowe dla historii jednak miałam wrażenie, że mimo pomysłu na postać trochę nie udało się go autorowi zrealizować. 

Cała powieść opowieść opiera się na smoku.. Wielkiej niebezpiecznej bestii, którą lord Kreon chce zabić. Jednak w tej historii smok tylko śpi, zmienia położenie i.. dalej śpi. Bardzo podobało mi się, że smok może przenosić siebie i bohaterów w losowe miejsce, do innej krainy. Bardzo ciekawy zabieg dzięki, któremu poznajemy otoczenie. Ale poza tym przenoszeniem się bestia nie robi nic więcej. Miałam wrażenie, że pojawia się tam tylko po to Nasturcja mogła pokłócić się z Bobem, po czym odlatywał albo spał. Regeneracja jest ważna, zwłaszcza, że przenoszenie siebie i innych do jakieś losowej krainy, czasem spalenie paru rycerzy wymaga wysiłku. Jednak spodziewałam się czegoś więcej. Albo wielkiej bestii, która będzie straszyć mieszkańców, będzie inteligentna, sprytna. Albo przyjaznego smoka, który przez wielką pomyłkę jest ścigany i nie wie jak się ukryć przed rycerzami, ale jest obecny, pomaga wymyślić plan.. no nie. Tutaj smok jest cały czas na kartach powieści, ale tylko ciałem bo przeważnie śpi lub jest w trakcie kładzenia się do spania. 


W książce znajdziecie także wiele przygód. Bohaterowie ciągle uciekają przed rycerzami lorda Kreona, są w ciągłym ruchu, w podróży po różnych miejscach krainy. Mimo wszystko, że w książce cały coś się dzieje dla mnie nie działo się tam nic. Bo było to ciągle to samo. Przenoszenie się w inne miejsce, smok idzie spać, kłótnia postaci, pobudka smoka i od nowa. 
Od samego początku jesteśmy wrzuceni w akcję powieści. Od pierwszych stron uciekamy przed rycerzami, a świat poznajemy razem Bobem, który jest bohaterem, a zarazem narratorem przez większość historii. 

Mam świadomość, że ta recenzja wychodzi teraz na strasznie negatywną, ale wiem, że ta książka znajdzie wielu zwolenników. Typ narracji, który dla mnie jest zbyt rozległy dla innych może okazać się wielkim plusem. Sama oczekiwałam po tej książce czegoś więcej, może trochę więcej zaskoczenia i zaangażowania czytelnika. Mimo wszystko pomysł był świetny. 


★★★☆☆☆☆☆☆☆

Ocena:3/10 | Autor: Artur Wells | Ilość stron:  | Data wydania: 21.09.2020 | Gatunek: fanstasy, science fiction | Wydawnictwo: Novae Res


Za możliwość przeczytania książki dziękuje bardzo autorowi

Zaintrygowani? Macie w planach przeczytać tę historię ?
[46] "The call. Wezwanie" Peadar O'Guilin

[46] "The call. Wezwanie" Peadar O'Guilin


The Call to historia, w której nastoletni Irlandczycy walczą o przetrwanie podczas wezwania. Gdy kończą 10 lat w domu znika aura miłości i beztroski, a dzieci wkraczają w okrutny świat dorosłych gdzie wysyłane są do szkół przetrwania lub usypiane. Kogo się boją? Sidhe to potwory wygnane z Irlandii do innego świata. Posiadają moc, dzięki której dzieci porwane w Irlandii znikają na 3 minuty natomiast w świecie Sidhe walczą wiele godzin o przetrwanie. Istoty bezlitośnie zabijają albo maltretują/zmieniają ciała dzieci poprzez ból, by przejąć Irlandię. Czy główna bohaterka przeżyje wezwanie?

- Zawsze niepokoi mnie perspektywa Klatki - mówi Nicole, ale Megan tylko przewraca oczami.
- Spędziłam tam najlepsze chwile mojego pobytu w szkole. Bez twojego chrapania, Nicole.
- Ja nie chrapię!
- W takim razie trzymasz wiertarkę pod poduszką.

Pomysł na fabułę był świetny, a książce długi czas było głośno- sama mam w niej autograf od autora z WTK 2018. Jednak w trakcie czytania i po przeczytaniu nie widzę fenomenu tej książki, ale to po kolei.

Nessa jest naszą główną nastoletnią bohaterką. Dziewczyna jest osobą chorą, poprzez poważne problemy z nogami kuleje i posiada przezwisko "kuśtyczka".  Odznacza się ambicją, dużo się uczy, ćwiczy, na prawdę chce przetrwać i robi wszystko by tak się stało. Jest jednak introwertyczką, trzyma się bliżej jedynie z Megan, dziewczyną, która jeździ z nią autobusem. Innych odpycha, nie zważając czy ktoś chce jej pomóc, czy ktoś ją prześladuje, czy po prostu ktoś jest dla niej ważny. A jedną z osób, która zawsze lubiła Nessę i chciała dla niej jak najlepiej był Anto- chłopak, który również był w pewien sposób piętnowany za swój styl bycia i dietę. Megan to rudowłosa dziewczyna, która nie wie kiedy ugryźć się w język i wszystkich obraża. Mamy także grupkę bad boy'i, których nikt nie lubi, a oni sami chcą być najlepsi ze wszystkich w szkole i podziwiani.
   I tu mamy pierwszy zgrzyt. Bo jak z postacią nie zżyłam się żadną, polubiłam jedynie Megan bo gdy pojawiała się w pobliżu to coś się działo, to reszta postaci była dla mnie nijaka, obojętna czasem wręcz irytująca. Po prostu byli- w końcu na kimś trzeba bazować.

W tym świecie nie ma czegoś takiego jak pogrzeb, żałoba. Codziennie ktoś w kraju ginie, w szkole trzy osoby średnio w tygodniu. Dzwony bijące na hołd zmarłego, są dla uczniów wyznacznikiem- minęło dużo czasu, następne wezwanie może być twoje. Przez otaczającą nas aurę śmierci i potu treningów nie ma tu mowy o empatii. Autor pokazał jak uczniowie, a zwłaszcza rówieśnicy są sobie wilkiem. Jak wystarczy, że ktoś ma inne zdanie, albo zrobi coś nie tak. Agresja i problemy rówieśnicze są tu na porządku dziennym. I rozumiem, że przez szybkie wejście w te szkoły przetrwania, treningi one szybciej dorosły, a na treningach uczą się jak zabijać. Ale decyzje jakie podejmowali bohaterowie na początku były zrozumiałe, potem jednak zapędzali się mocno z swoimi czynami, a argumenty ... ich tu raczej nie widziałam. The Call mamy obraz dziesięciolatków, które kogoś nie lubią i postanawiają same wykonać wyrok na innej osobie wcielając się w hulk'a. Poznajemy wtedy jednak sposób myślenia niektórych postaci i jeszcze "dziecięce" podejmowanie decyzji. Chodzi mi o to, że żałujemy ich dopiero po zobaczeniu konsekwencji, albo gdy one do nas docierają, ale już nic nie można zmienić.

   Schematycznie jest też napisany wątek miłosny, który był tu dla mnie całkowicie niepotrzebny, ale w sumie why not? Wyszło na to, że mamy osoby, które kiedyś były blisko, teraz dziewczyna odpycha chłopaka, jednak cały czas się o niego martwi. Bohaterka jest irytująca, i przechodzi przemianę z słabej myszki w prawie, że lwa. I tu zależy od was czy uznacie to za schemat czy pokazanie, że ciężka praca się opłaca. Dla mnie było to kujące po oczach, gdy osoba chora, drobna pokonuje dwa razy większego od siebie chłopaka w dwóch ciosach... :/

   Największy problem miałam zdecydowanie z zrozumieniem Sidhe. Wiem tylko, że od x ( to było podane, ale nie pamiętam) lat zostali wygnani z Irlandii i od tamtej pory porywani są nastolatkowie, którzy walczą w ich świecie o przetrwanie. Ale czemu zostali wygnani? Dlaczego porywają akurat nastolatków? Chciałabym sobie ich wyobrazić ale nic o nich nie wiem! Oprócz tego jak wygląda "pies" w ich krainie. To było dla mnie najgorsze, bo wątek był jak dla mnie najlepszy i najciekawszy. Futurystyczny świat, w którym walczysz o przetrwanie mając średnio 10-14 lat. Nie brzmi super?

Szkoła, w której uczą się uczniowie działa na restrykcyjnych zasadach. Uczniowie uczą się rzeczy tylko potrzebnych do przetrwania, a więc ich plan lekcji to różnego rodzaju treningi, samoobrona, rośliny oraz tereny Sidhe. Sami możemy odwiedzić tą krainę podczas niektórych wezwań i wtedy na prawdę akcja przyśpiesza. W końcu widzimy przed czym uciekają, czego naród się boi, każąc uczyć się wszystkim dzieciom przetrwania. Bo wezwanie przeżywa średnio jedno na 10 dzieci. Kiedyś było to tylko jedno na 100.  Niektórym osobom podczas wezwań kibicujemy, niektórzy są nam całkowicie obojętni. Jednak te wezwania napędzają fabułę i to właśnie dzięki nim nie porzuciłam tej książki na starcie.
   Akcja gna przed siebie bez dyskusji. Cały czas dzieje się coś nowego, poznajemy nowe osoby, miejsca. Myśli niektórych postaci cały czas się zmieniają tworząc nagłe zmiany. Autor przemyślał wszystkie wydarzenia w historii, akcja się nie wlecze, nie ma tu także żadnych przestoi ani nagłych skoków. Cały czas płynie przed siebie. A my brniemy w walkę Sidhe poznając ich mroczny świat odliczając 3 minuty i 4 sekundy.

 I chodź fabuła była przemyślana nie powiedziałam jeszcze nic o narracji kującej w oczy. Autor postawił na narrację trzecioosobową w czasie teraźniejszym, dzięki czemu można skupić się na akcji i emocjach, a fabuła płynie przed siebie. Ale jeśli czytamy, że bohaterka nad czymś myśli albo się boi, a potem pojawia się zdanie, które spoileruje następne wydarzenia... no nie. Dobrze, że narrator wie więcej i to widać, ale mógłby zaoszczędzić spoilerów a zbudować w to miejsce napięcie. Styl autora na początku przytłacza, pierwsze działy były dla mnie niezrozumiałe bo nie wiedziałam co się w nich dzieje. Co chwilę autor przeskakuje między narratorami i często nie wiedziałam kiedy kto mówi. Książka nie wywołała we mnie prawie żadnych emocji. Nie biło mi szybciej serce, nie byłam ciekawa co będzie dalej, nie martwiłam się o bohaterów. Momenty, takie jak bójki- zazwyczaj robią szum, powinniśmy wstrzymać oddech, być ciekawi wyniku potyczki. Tu "bójka" dwojga uczniów została przestawiana jednym zdaniem.

Widzę dlaczego ta książka może się innym podobać. Osoby nieczytające dużo lub po prostu ciekawe będą zadowolone. Jednak jest tu sporo schematów oraz wykonanie może nie przypaść wszystkim do gustu. Jest to książka niespodzianka, po której przeczytanie stwierdzisz, ale to było genialne, albo nawet nie dotrwasz do końca. Najważniejszy wątek spalił się dla mnie na starcie, nad czym bardzo ubolewam, bo gdy zawodzą bohaterowie patrzy się na fabułę. Akcja pędzi przed siebie, ale wybory lub posunięcia autora nie były zawsze przemyślane.  Bo nie znając świata nawet nie wiedziałam do czego akurat się odnosi. Często czytając po prostu miałam pustkę głowie, bo niby coś było wspomniane ale tylko powierzchownie. The Call. Wezwanie to książka z genialną okładką i reklamą, jednak ja nic więcej tu nie znalazłam.

Copyright © 2014 Złodziejka zapisanych stron , Blogger