Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty
[76] "Siła żaru" Antoni Kędzierski

[76] "Siła żaru" Antoni Kędzierski




Nie czytałam jeszcze „Zanim wystygnie kawa”, ale obserwując BookStagram myślę, że znalazłam książkę dla fanów tej pozycji. „Siła żaru” to historia Katarzyny, która po roku od śmierci x dostaje list z instrukcjami na spotkanie w lesie. ICH lesie. Znajduje się tam dom, a w nim pewien dziwnie zachowujący się Pan. W końcu kto mówi na notes „Księga”?

 Oto dom, w którym przemierzając piętra i zaglądając do konkretnych pokoi spotykamy różne osoby. W każdym pokoju jest ktoś inny, a do pokoju wchodzimy sami. Oto pełna magii przygoda, podczas której zanurzycie się w refleksji. Ta książka to zbiór historii różnych ludzi, których spotykamy tylko będąc w pokoju. Katarzyna odwiedza różne pokoje, mierząc się z lękiem, ciekawością, ale zwłaszcza z problemami swoimi.. a także osób w pokojach.

Jestem w szoku, a także pod wrażeniem języka. Na początku miałam wrażenie, że niektóre zdania w „Sile żaru” są przypadkiem lub mi nie dokońca pasowały. Im dalej jednak czytałam tę książkę tym bardziej byłam zahipnotyzowana. Razem z Katarzyną zagłębiałam się w jej problemy, bo im dalej idziemy w tym szalonym domu tym dalej w głowie zaczyna się wszystko mieszać, a to w co wierzyłam na początku nie zawsze przekładało się na koniec. 

Chodźcie odkrywać tę historię. Nie mogę Wam o niej powiedzieć za dużo bo było by spoilerem. Chodźcie odkryć nowe osoby w trakcie rozmów z nimi, jak robił to mały książę. Weźcie książkę i na spokojnie czytajcie. Z każdą stroną w umyśle tworzy się coraz więcej pytań, a jeszcze więcej refleksji. Historia Katarzyny podobała mi się i myślę, że jeszcze kiedyś do niej wrócę. Bowiem w tej jednej historii znajdziecie wiele mniejszych, które pragną być odkryte, odnalezione- a potem zinterpretowane. To jest też świetne. W zależności od momentu życia, w którym jesteście znajdziecie tutaj inne wartości. 

Dacie się zabrać w podróż do lasu do tajemniczego domu? Tylko nie zaglądajcie do każdych drzwi. Wybierajcie uważnie
[53] "Skąd  właściwie biorą się smoki" Artur Wells

[53] "Skąd właściwie biorą się smoki" Artur Wells


Cześć, dzień dobry! Chyba każdy z nas jako dziecko fascynował się przez chwilę smokami. Wielkie,  straszne bestie ziejące ogniem od lat pojawiają się w wielu książkach i filmach. W końcu kto z nas, nie zna "Hobbita, Pustyni Smauga" czy Szczerbatka z "Jeźdźców smoków"? A więc porozmawiajmy, Skąd właściwie biorą się smoki?

Bob to mężczyzna w średnim wieku, który zna się na wielu dziedzinach. Jedyne na czym mu zależy to odpoczynek i niezależność. Niestety gdy w końcu ma parę dni dla siebie, przed jego domem pojawia się smok. Nie dziecko smoka, zabawka  tylko wielki, prawdziwy smok. Smok. Mityczne zwierze szybko zacieśla więź z Bobem, co zmusza bohaterów do wspólnego życia i ochrony siebie nawzajem. Bobowi się to nie podoba i postanawia zerwać więź, a więc uciekając przed rycerzami lorda Kreona chcącymi zabić smoka w chwilach gdy ten się regenerował, mężczyzna szuka odpowiedzi na zerwanie więzi. 

A więc jak to jest z tymi smokami? Pomysł na książkę bardzo mi się podobał. Dwójka bohaterów połączonych więzią, której jeden z nich nie chce to motyw, który pozwala się rozbudzić naszej wyobraźni. Gdy czytamy przygody bohaterów, zastanawiamy się czy Bob zmienił  zdanie? Czy może nagle w trakcie historii zaprzyjaźnił się ze smokiem i jednak nie będzie chciał zerwać więzi? Szukając odpowiedzi na te pytania poznajemy Nasturcję. Jest to niska kobieta, o krągłych kształtach, która walczy jak ninja. Córka królowej amazonek, która nie umie zapanować nad swoim temperamentem postanawia poświęcić swoje życie w obronie smoka. 
Gdy Nasturcja pragnie nad życie chronić smoka, zachowuje się momentami irracjonalnie. Cały czas rzuca się na Boba przykładając mu nóż do gardła- zapominając, że robiąc krzywdę mężczyźnie rani też smoka. Bob z kolei krytykuje na początku zachowanie smoka, to co robi i jak, narażając się często Nasturcji. Są to dwie całkowicie różne postacie, które miały pchnąć tą historię do przodu, nadać jej dynamiki, ale mi historię czytało się cieżko. Nie mogłam przebrnąć przez tę historię, niektóre zachowania były dla mnie zachowaniami godnymi 12- latka, a nie dorosłej kobiety. Pokazanie swojej osobowości, opowiedzenie przeszłości było dla niej trudne, a także wartościowe dla historii jednak miałam wrażenie, że mimo pomysłu na postać trochę nie udało się go autorowi zrealizować. 

Cała powieść opowieść opiera się na smoku.. Wielkiej niebezpiecznej bestii, którą lord Kreon chce zabić. Jednak w tej historii smok tylko śpi, zmienia położenie i.. dalej śpi. Bardzo podobało mi się, że smok może przenosić siebie i bohaterów w losowe miejsce, do innej krainy. Bardzo ciekawy zabieg dzięki, któremu poznajemy otoczenie. Ale poza tym przenoszeniem się bestia nie robi nic więcej. Miałam wrażenie, że pojawia się tam tylko po to Nasturcja mogła pokłócić się z Bobem, po czym odlatywał albo spał. Regeneracja jest ważna, zwłaszcza, że przenoszenie siebie i innych do jakieś losowej krainy, czasem spalenie paru rycerzy wymaga wysiłku. Jednak spodziewałam się czegoś więcej. Albo wielkiej bestii, która będzie straszyć mieszkańców, będzie inteligentna, sprytna. Albo przyjaznego smoka, który przez wielką pomyłkę jest ścigany i nie wie jak się ukryć przed rycerzami, ale jest obecny, pomaga wymyślić plan.. no nie. Tutaj smok jest cały czas na kartach powieści, ale tylko ciałem bo przeważnie śpi lub jest w trakcie kładzenia się do spania. 


W książce znajdziecie także wiele przygód. Bohaterowie ciągle uciekają przed rycerzami lorda Kreona, są w ciągłym ruchu, w podróży po różnych miejscach krainy. Mimo wszystko, że w książce cały coś się dzieje dla mnie nie działo się tam nic. Bo było to ciągle to samo. Przenoszenie się w inne miejsce, smok idzie spać, kłótnia postaci, pobudka smoka i od nowa. 
Od samego początku jesteśmy wrzuceni w akcję powieści. Od pierwszych stron uciekamy przed rycerzami, a świat poznajemy razem Bobem, który jest bohaterem, a zarazem narratorem przez większość historii. 

Mam świadomość, że ta recenzja wychodzi teraz na strasznie negatywną, ale wiem, że ta książka znajdzie wielu zwolenników. Typ narracji, który dla mnie jest zbyt rozległy dla innych może okazać się wielkim plusem. Sama oczekiwałam po tej książce czegoś więcej, może trochę więcej zaskoczenia i zaangażowania czytelnika. Mimo wszystko pomysł był świetny. 


★★★☆☆☆☆☆☆☆

Ocena:3/10 | Autor: Artur Wells | Ilość stron:  | Data wydania: 21.09.2020 | Gatunek: fanstasy, science fiction | Wydawnictwo: Novae Res


Za możliwość przeczytania książki dziękuje bardzo autorowi

Zaintrygowani? Macie w planach przeczytać tę historię ?
[33] "Wołyń bez litości" Piotr Tymiński

[33] "Wołyń bez litości" Piotr Tymiński


Cześć, cześć kochani ♥
Jeśli ktoś jest tu ze mną od dłuższego czasu to zauważył, że nie czytam powieści hitorycznych. Z historią u mnie jest cienko- nigdy nie wiem kto jest kim,  a jak są wojny to nie umiem nigdy dopasować nazwy batalionów do ich przywódców. Zawsze mi się to myli. Czasem są jednak historie gdzie nie chodzi o nazwy przywódców, batalionów czy armii. Chodzi o to, jak jeden człowiek zachowuje się względem drugiego. A Wołyń bez litości jest taką właśnie książką.

Copyright © 2014 Złodziejka zapisanych stron , Blogger