Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty

"Yatagarasu. Sekrety kruka i szepty serca” Rei Kwiatkowska

    Gdy zobaczyłam akademię, mitologię i porównanie do Avatara: Legendy Anga, wiedziałam, że muszę poznać tę historię. Naszych bohaterów poznajemy od razu na uczelni, stopniowo dowiadując się obowiązujących zasad i reguł świata. Nie spodziewałam się tego, ale przytłoczyła mnie na początku ilość bohaterów i nie mogłam się połapać kto jest kim, ale jak już się rozpozna się nasze kruki to zaczynamy zabawę.

    Czarne kruki władają żywiołami, białe kruki poświęcają się by chronić ludzi. Los, który łączy i dzieli, emocje, odkrywanie siebie, nauka magii, a także odkrywanie tego co będzie się robić w przyszłości.  Każdy z naszych bohaterów ma swoje traumy, przyzwyczajenia i przydzieloną łatkę przez większość. Chciałabym by postacie miały trochę wiecęj charakteru, patrząc na ich rozwój.

 Tajemnice, tajemnicami, ale każdy chyba spodziewa się nutki romansu między chłopakami, chociaż nutka to lekko nadużyte słowo, ale nie oglądam kdram i uznałam to za standard. Całą otoczkę budują emocje, większość czasu spędzamy z bohaterami w akademii- jak jesteśmy przy świecie- brakowało mi trochę większego światotwórstwa,  miejsc - sama baza oparta na legendzie mi odpowiadała, ale brakowało mi tutaj czegoś więcej.
 
     Autorka ma lekki i przyjemny styl, historia czyta się praktycznie sama, na każdej stronie iskrzą emocje, a bohaterowie docierają się między sobą co czyta się z lekkością i miło się na nich patrzy. 
“Yatagarsu. Sekrety kruka i szepty serca” to nauka odkrywania siebie,  pokazanie czytelnikowi co znaczy być innym i jak społeczeństwo szybko ocenia, a czasem jak ciężko oderwać od siebie jakąś łatkę, a także pozostawione pytanie by skłonić czytelnika do refleksji. Najgorsze co może być, to samotność w pokoju pełnym ludzi. 

W tle mamy intrygę, ludzi wyższych sfer i walkę o władzę,  tworząc  idealne pole do popisu dla gier wśród bohaterów. Czytając niektóre sceny, ma się poczucie, że ktoś stoi z tyłu i pilnuje akcji, a losy bohaterów są już nakierowane. 

    Sama historia podobała mi się, była pełna wątków, które mnie interesowały, jednak w całokształcie ta książka ginie wsród gigantów, do których jest porównywana. Brakuje tutaj większej ilosci  tła psychologicznego postaci,  zarysu zajęć czy nauki patrząc na to, że akcja rozgrywa się w akademii- ja wiem, że się czepiam, ale akademie to mój konik-  zwłaszcza gdy relacje między bohaterami się tak szybko zacieśniają. 

Lekka i przyjemna historia dla osób zaczynających z czytaniem, albo dla fanów romansów i opowieści pełnych emocji, walki o najbliższych, a przy tym odkrywania siebie 🤍

"Bezsilna" Lauren Roberts

    Bezsilna to opowieść, która zostanie ze mną na dłużej, jest lekka, wzbudza emocje i jest idealna na zastój czytelniczy. Czy są tu jakieś wady? Całkiem sporo. Paedyn Gray to charakterna i silna osobowość, która mieszka w slumsach by przetrwać w świecie gdzie władza nie akceptuje zwyczajnych, ludzi bez magii. Gdy Pae zawodowo kradnie drobiazgi by przeżyć,  pewnego razu spotyka bezdusznego egzekutora co łączy ich razem w turnieju na śmierć i życie . 

    Kocham turnieje, walkę na macie, stroszenie piórek, kto to nie lepiej strzela z łuku, jest sprytniejszy czy robi lepsze trucizny. Treningi, chemia między bohaterami, odkrywanie tajemnic 
i blizn osobowości. Lubię tak. I w Bezsilnej to znajdziecie, sporo docinek, mocnych zgrzytów na tle ambicji, klas społecznych, emocji czy umiejętności, ale przygotujcie się także na urocze zaloty, delikatne czy przypadkowe muśnięcia dłoni, łącząc to z tańcem- na sali czy z mieczem, wybierzcie sami, który wam bardziej odpowiada. Przed Wami turniej , walka z emocjami i przeszłością, a tu lepiej od początku wiedzieć komu kibicujecie. 

    Jako fanka wielu perspektyw podczas czytania- ja się bawiłam na tej historii jak wydra w rzece. Moment gdy każdy ma inne traumy i zwraca uwagę na inne rzeczy w zachowaniu, to chyba mój ulubiony moment. Ale nie jest to książka idealna czy wybitna. Jest niesamowicie schematyczna, wiele scen jest na kopiuj wklej z Igrzysk śmierci czy połączeniem ich z Czerwoną królową, a niektóre sceny były trochę naciągane. Przez co, wszystko dało się przewidzieć, a pojedyncze zachowania były znane od początku.  Brakowało mi rozwinięcia wątków Króla, jego pobudek, rebelii czy choroby. 

Czy odbierało mi to radość z czytania? Absolutnie nie, autorka ma lekki i przyjemny styl, a ja płynęłam przez tę opowieść i przeczytałam ją na raz- na pewno nie ostatni. Kreacja Kai’a to mistrzostwo, uwielbiam tego bohatera, wszystkie intrygi w jego głowie, zdrowo rozsądkowe podejście w gdy trzeba działać. Ta chemia między nimi jest nie do podrobienia 🫠❤️‍🩹

Myślę, że przed trzecim tomem odświeżę sobie ten pierwszy bo zdecydowanie jest moim faworytem, bo tęsknię za przekomarzankami tej dwójki. Fajna historia zmianę gatunku lub zastój czytelniczy, ale bez wyrobionych w głowie wysokich oczekiwań, bo tym może nie dorównać 🤍

"Wojna" Laura Thalassa

Q: lubicie bitwy, wojny w książkach?

Osobiście- jestem zafascynowana każdą potyczką, zaczynając od tych w głowie, a kończąc na wielkich polach bitwy. Lubię spryt postaci, ich determinację by zawalczyć o swoje.

W przypadku Wojny- to ja walczyłam by skończyć tę książkę, a nie ona ze mną. Ale po kolei. Poznajemy drugiego jeźdźca apokalipsy- Wojnę.

Książkę czyta się jak poprzedni tom natychmiastowo, „działo się” trochę więcej niż w poprzednim tomie- z Wojną ktoś walczy, grozi mu, mamy więcej interakcji gdy w poprzednim tomie była bierność i powtarzalność. Z kolei Wojna morduje ale także przywraca do zmarłych do swoich armii. I tu mi się już trochę kłóci troszkę koncepcja ponieważ te walczące zombie nie skomponowały się z Jerozolimą.

Mimo, że historię czyta się szybko dalej jest to romans - niesmaczny im dalej w las- z nutką fantasy. Na samym początku Wojna stwierdza, że Miriam będzie jego żoną i zabiera ją do swojego obozowiska. Czasami miałam wrażenie, że czytam jeden i ten sam tom tylko autorka zmienia imiona w trakcie. Książki z potencjałem były dla mnie za proste, takie same, bez emocji, na pozór czy jeden szablon.

Brakowało mi czegoś co wyróżnia od siebie braci, coś co sprawi, że każdy jeździec i jego historia będzie inna, uderzy w serce inaczej. Ale gdy przeczyta się początek są one praktycznie jednością, idealnym schematem.

To jest seria, w której jeźdźcy znajdują ludzkie dziewczyny, najeżdżają na miasta, mordują ludzi, uprawiają sex i tak w kółko, przez 500 stron bez żadnej głębi, emocji czy racjonalności postaci.

Jeśli komuś spodobał się pierwszy tom i oczekuje takiej samej przygody po tym tomie- idealnie się Wam spodoba! Ja się niestety odbiłam i nie będę raczej kontynuować przygód pozostałych jeźdźców.

Współpraca barterowa z @wydawnictwohype 🤍

"Zaraza" Laura Thalassy

Zaraza- pierwszy z 4 jeźdźców apokalipsy którzy mają za zadanie zgładzić ziemię. Nieustępliwy, pewny swojego zadania, które musi wykonać. W jednym z ewakuowanych miasteczek ludzie ciągną zapałki, kto zostanie by zabić zarazę. Tak poznajemy Sarę, która gotowa jest poświęcić się dla reszty świata.
Książka, od której oczekiwałam brutalności, opisów śmierci, walki o przetrwanie i różnych relacji między bohaterami.

 „Zaraza” to historia, z którą mam problem. Z jednej strony mamy całą chorobę i bardzo mi się podobała, ale z drugiej strony cierpienie i zarazę na innych osobach z populacji widzimy dopiero po wyżej 100 stron i było tego tak mało 😭🤍 a w między czasie jedynie obserwujemy Zarazę, który traktuje Sarę jako więźnia, każe ją ciągle tak samo, doprowadza ją praktycznie do śmierci po czym ją ratuje bo jest jego więźniem i musi jeszcze cierpieć i tak w kółko. nie wnosi to żadnych emocji ani nic nowego fabularnie, a nudziło gdy czytało się w kółko to samo i cała historia traciła w moich oczach.

Samą książkę czyta się w mgnieniu oka, ale czuję niedosyt. Dopiero po tych 200 stronach jestem usatysfakcjonowana z książki widząc cierpienie innych i jak to wpływa na naszych głównych bohaterów, jak się potem zachowują, zmieniają charakter czy patrzą na szczegóły. Ale to też nie trwa długo, dalej autorka skupia się na innych aspektach relacji. Książka nie jest brutalna, ma mało opisów bolesnych i szczegółowych więc śmiało możecie ją czytać, jeśli chcieliście przeczytać coś z apokalipsą, ale bez dramaturgii i bez śmierci. Z każdą stroną mamy coraz większy romans i liczy się tylko on. Jest to raczej jedna z tych szybkich relacji, gdzie każdy od razu wie co czuje i traci głowę, mimo, że nie chce.

Jeśli jesteście fanami serii Lux- spróbowałabym wejść w ten świat, jest tutaj podobny klimat i vibe między bohaterami. Jest to historia dla osób, które szukają romansu z nutką fantastyki, a nie dla fanów post apo czy fantasy z nutką romansu.
Historia jest lekka, idealna na przerywnik między innymi cięższymi książkami.

Współpraca barterowa @wydawnictwohype 🤍

"Dunder albo kot z zaświatu" Radek Rak

Dunder to kot, którego nie da się nie kochać. Pełen odwagi, ciętego języka i humoru. Chociaż z tą odwagą… losy kota wybiera czytelnik, a więc jak- masz odwagę ruszyć w przygodę?

Mamy tutaj fantastyczne postacie, wiedźmę (właścicielkę kota), zombie, żarptaki, kocie psikusy i wiele wiele scenariuszy, które prowadzą nas do różnych zakończeń. Za każdym razem rozgrywka kończy się inaczej i nie mogę się doczekać aż poznam pozostałe zakończenia! Jak wiemy koty chodzą różnymi ścieżkami i na każdej spotykają inne kłopoty.

Mam już książki paragrafowe na regale, ale ta jest jedną z moich ulubionych. Pełna pięknych ilustracji, przyciągająca wzrok, Dunder i humor autora sprawiają, że dodając te wszystkie elementy powieść jest idealna.
Znajdziecie tutaj dużo humoru, czasem mroczniejszych scen, ale przeważa humor i przygoda - w zagranych przeze mnie zakończeniach. Bardzo dobra pozycja by zacząć przygodę z książkami paragrafowymi!

Jako naczelna kociara wiedziałam, że muszę poznać tę książkę i nie zawiodłam się. Myślę, że jest to pozycja dla starszych i młodszych osób- każdy wyciągnie z niej coś dla siebie, a także stworzy własne zakończenia. W końcu nie kończy się po pierwszym patrząc na to ile ona w sobie sekretów!🤎

Współpraca barterowa: @wydawnictwo.muduko @radek_rak_

"Krew nas połączy" Łukasz Damaziak

Q: Lubicie wampiry?
Jestem teraz w mojej vampiry i TVD era- od razu wiedziałam, że muszę mieć tę książkę!

🦇Naszymi głównymi postaciami są bracia- Nick i Adam (wampiry),którzy bawią się w kotka i myszkę uciekając od siebie, ale szukając za razem, a w między czasie obserwujemy ich kochanków i wiele sekretów. Jest mi niezwykle przykro, bo ten pomysł na fabułę był totalnie mój, ale nic więcej w tej książce nie kliknęło i niestety się zawiodłam, ale po kolei.

Miało być fantasy z wątkiem romantycznym, a tutaj mamy romans w świecie fantasy- jeśli ktoś lubi to już plus dla książki i dla niego. Chociaż od romansu jest tutaj trochę daleko, są to raczej same Sceny sexu, które były często niesmaczne, czasem miałam wrażenie, że są tam napisane na szybko by zapełnić luki w książce.

Jestem zakochana w okładce, ale skład męczył mnie podczas czytania. Na stronach jest dużo wolnego miejsca, ostatnie linijki tekstu są na różnych poziomach, a często na jednej stronie lub kartce widzimy tekst napisany z dwóch perspektyw - co również daje nam wolne miejsce, tekst jest wydrukowany dużą czcionką, a także myli w odbiorze.

🦇Narratorami są głowni bohaterowie, jednak większość fabuły dowiadujemy się z dialogów, mamy mało opisów miejsc, postaci- ogólnie mało opisów- było to bardzo chaotyczne i wprowadzało w zamęt.
Nie mogłam się wczuć w postacie, zero emocji, akcja pędziła przed siebie,a ja nawet nie wiem gdzie jest start i jak sceny się ze sobą łączą. Fajną postacią był Adam, który był od początku do końca, spełniał swoje założenia i co stronę/kartkę nie zmieniał swojego charakteru i zachowań pod daną scenę.

Męczyłam się podczas czytania- sam druk, ale też różna odmiana imion, luki fabularne, brak spójności, zostawianie wątków w połowie, gdy coś się dzieje- to nagle i nie ma żadnego wyjaśnienia lub naprowadzenia, że będzie to kiedyś potrzebne w fabule. Czyta się to jak krótkie scenki, które word połączył w jeden plik, a autor próbował je jakoś połączyć ze sobą, ale nie wiedział jak.
Dialogi na, których opiera się fabuła są niestety cringe’owe/nierealistyczne patrząc na temat rozmowy lub sytuację.

🦇Są to rzeczy do wyćwiczenia i wiem, że następna książka będzie lepsza, ale od tej niestety się mocno odbiłam.

Współpraca barterowa: @wydawnictwo.beya
"Wespertyna"  Margaret Rogerson

"Wespertyna" Margaret Rogerson


Q: Lubicie wątek duchów i egzorcyzmów?


Artemizja szkoli się, by zostać Szarą Siostrą- jej zadaniem będzie przygotowanie ciał zmarłych, tak aby ich dusze mogły bezpiecznie odejść w zaświaty. Tylko dzięki tym rytuałom bowiem nie zamieniają się w złośliwe duchy polujące na żywych.
Kiedy klasztor zostaje zaatakowany- Artemizja uwalnia najpotężniejszego demona z relikwii piątego rzędu, którego nie ma jak odesłać spowrotem. Czy ocali świat i siebie?

Jak ja uwielbiam tę historię! Przed wami moja ulubiona książka ( do tej pory) tego roku. Pełna duchów, walk, krwii, magii, rytuałów i wielu różnych zaklęć. Jak ja uwielbiam Artemizję. Samotniczkę, która dąży do wszystkiego po swojemu i z uporem, mimo, że czasem nie jest łatwo dalej walczy mimo bólu.
Demona, który jest ironiczny, pełen sarkazmu i gadatliwy, dzięki czemu tworzy przeciw wagę do postaci Artemizji.

Świat, w którym mamy zakony, religię przeciwko magii, ciągle podróże konne, podczas których spotykamy wiele postaci, ludzi, którzy uciekają przed zarazą, są biedni, chorzy, opustoszałe miasta. Uwielbiam mroczny klimat tej powieści, w której akcja pędzi przed siebie.

Mroczne tajemnice, które odkrywamy krok po kroku, zmyłki fabularne sprawiły, że nie mogłam oderwać się od tej książki. Pod koniec widzimy lekką przemianę bohaterki- dla mnie nie jest to minus, ale ta oziębła wersja Artemizji mnie kupiła.

Czy polecam? Taaak! Poznajcie przygody Artemizji, demonów, dusznego świata pełnego tajemnic i magii. Nie zawiedziecie się 🫶

"Gild" Raven Kennedy

"Gild" Raven Kennedy

Q: wolicie złoto czy srebro?


Orea to kraina pełna złota, zaczynając od zbroi, budynków, a kończąc na złotej dziewczynie w pewnej złotej klatce...
Książka jest 18+, nieletnich zapraszam do następnego postu 🫶


    „Gild” to retelling mitu o Midasie, w którym znajdziemy wiele trudnych tematów- czego się nie spodziewałam. Myślałam, że dostanę erotyk o tym jak król postanowił jedną z swoich nałożnic uczynić złotą (innego koloru są tylko żeby i białka oczu), a dostałam pełną przygody, emocji historię.


    Czy mi się podobało? Tak. Czy było tutaj dużo scen erotycznych? Tak, ale w większości to przemoc. Ta książka jest pełna złości, zazdrości i manipulacji. Tu warto wymienić TW: przemoc seksualna, fizyczna, psychiczna, handel ludźmi.
Nie jest to tylko historia miłosna, która rozgrywa się w klatce. Bo choć wydawać by się mogło, że chroni to jednak nie zawsze jest bezpieczną przystanią gdy ktoś inny decyduje o każdym twoim ruchu.

    Czy wciąga? Niesamowicie! Przeczytałam książkę na 2 posiedzenia, ale czuje że zaraz o niej zapomnę. Nasz Midas jest po prostu piękny, nie wywołał we mnie żadnych emocji. Za to pod koniec w końcu mamy przebudzenie pewnych postaci i fantastycznych elementów, które zapowiadają, że w następnych częściach będzie się działo. Boli mnie jedna rzecz, nie byłam tego świadoma, ale sporo osób o tym mówi- fae w tej książce jest przetłumaczone jako wróż 😅
Jak przy tym jesteśmy- tutaj w tej historii mamy wiele ras, wiele królestw, które nie zawsze są ze sobą w przyjacielskich relacjach. Wiele postaci ma być tylko legendami, a o innych nikt nie słyszał. Jest tutaj niezwykła różnorodność, która fascynuje w całym uniwersum. 
        Na pewno będę czytać kolejną część- jestem zaintrygowana, królestwami, potyczkami, może Midas zaskoczy bo ma motywy by być mocną postacią 🔥

"Zrodzeni z legendy" Tracy Deonn

"Zrodzeni z legendy" Tracy Deonn

    


Największa miłość tego roku, mała obsesja na punkcie pewnego uniwersytetu i uczniów władających eterem ❤️‍🔥 
    „Zrodzeni z legendy” to historia Bree, która po śmierci matki udaje się z przyjaciółką na uniwersytet by odbyć wczesny program. Jednak od samego początku dziewczyna widzi magię, której nie powinna - przez co ma kłopoty, a jej rok szkolny jest trochę utrudniony.

    Wiecie kiedy ja mam kłopoty? Gdy książka ma w sobie bractwa, dużo potworów, tajemnic, rozbudowany świat, postacie mają różne charaktery, ale przede wszystkim wzbudzają we mnie mnóstwo emocji. Nie mogłam spać, musiałam zarywać noc dla tej historii. Musiałam wiedzieć co dalej się wydarzy, jaką tajemnice miała matka Bree, o co chodzi z dwoma chłopakami na uniwerku- w tym dlaczego Sel jest takim dupkiem, ale nie oszukujmy się- uwielbiam go.

    Niby nikt ostatnio nie lubi, ale jednak każdy po cichu na to liczył czyli trójkąt.. Czy jest on na pierwszym planie? Moim zdaniem zupełnie nie. Mamy tutaj naszą główną bohaterkę Bree- pełna pasji by odkryć dlaczego jej mama nie żyje, różniąca się od innych wyglądem przez co wszyscy na nią zwracają uwagę. Nick, który jest super miłym chłopakiem, pomocnym, ogólnie jest to super chłopak, o którym marzy każda dziewczyna. Sel, czyli chłopak, który jest pewny siebie, zaborczy, dba o Nicka, a o Bree wyrobił sobie zdanie podczas ich pierwszego spotkania, ach i jest ogromnym gburem. I ja wiem, że nie powinnam- ale totalnie moje serce skradł chłopak w typie bad boy'a. Dlaczego? Postać Nicka ma świetny background, (w sensie tutaj każda postać jest przemyślana i ma dobry background, ale mówimy o Nicku) i kurczę ten chłopak, był dla mnie zbyt słodki. Ale to moja osobista preferencja, wiem, że wiele osób go uwielbia.

    Nie jest to tylko słodka historia o młodzieży o dorastaniu i odkrywaniu prawdy o sobie, rodzinie, świecie. To historia, w której znajdziecie dużo szowinizmu, rasizmu. Religia? Przede wszystkim. To miejsce jest oparte na relacjach krwi- i tylko one się liczą. Ciągle zakładane są przysięgi by wszystko tuszować, a każdy chodził tam jak w zegarku. Niesamowicie mnie to irytowało, to jedna z tych książek, która ciągle porusza w Was tą strunę, te emocje gdy jesteśmy źli na system, na nierówności. Widzimy zaczepianie, poniżanie ze względu na kolor skóry w wielu momentach, traktowanie osoby jak maskotkę. A zasada krwi to zasada, która złamała moje serce. 

    Jest to historia pełna zmiennych, na każdej stronie dowiadujemy się czegoś nowego, co zmienia nasz pogląd na całą sytuację i bohaterów. Nie raz wybuchałam tu śmiechem i chciałam nią rzucić. Czy jest idealna? Dla mnie ma minus: nie widzę żadnej różnicy między korzeniami a eterem, może to ze mną jest coś nie tak, ale ja na prawdę chciałam to zrozumieć patrząc na to, że zaznaczałam i malowałam cytaty w książce i czytałam ją praktycznie drugi raz. Jak ktoś wie o co chodzi to jestem otwarta na wytłumaczenie.  Historia jest za krótka! Mogłabym czytać i czytać.                 Ciekawa sytuacja- wczoraj weszłam do antykwariatu thebooks w wawie i wiecie co? Był drugi tom. Czytam już po angielsku hahah, ale wracając do pierwszego tomu. Sama fabuła mogłaby też trwać kilka dni dłużej. Mi to nie przeszkadzało, że akcja tak pędzi przed siebie, ale faktycznie, czasami miałam wrażenie, że mijało kilka dni, a tak na prawdę był to tylko jeden. Przez co fabuła rozgrywa się w 7/10 dni? Jak na to spojrzeć faktycznie zmiana zachowań niektórych postaci jest trochę szybka. Czy to sprawia, że dam tej książce minusowe punkty? Nie. Bawiłam się na niej świetnie, zaskakiwała mnie, wiedziałam czemu dzieje się tak a nie inaczej. 

    Kocham tą historię, jest dla mnie ważna - nigdy nie czytałam nic co bazuje na legendach arturiańskich!! Pamiętajcie tylko, że jest młodzieżówką i są w niej nastoletnie problemy, tok myślenia. No i dajcie się wciągnąć, w walkę z magią i niesprawiedliwym system. Warto ❤️‍🔥
[75] „Czarownica” Finbar Hawkins

[75] „Czarownica” Finbar Hawkins



„Czarownica” to historia dwóch sióstr, które są świadkami brutalnego morderstwa własnej matki. Muszą uciekać by przetrwać. Starsza z sióstr Evey, wyrusza w drogę pełna furii by pomścić matkę nie zważając na wspólne dobro swoje i siostry Dill. 

W tej podróży poznajemy realia świata, w którym na każdym kroku można spotkać łowców czarownic i bezlitosnych sędziów dla kobiet posądzonych o czary. Jest to historia o siostrach i zemście, wbrew pozorom mamy jednak tutaj bardzo dużo bohaterów pobocznych. Nie polubiłam nikogo. Postacie są bardzo płytko napisane, powierzchownie opisane emocje, których dowiadujemy się z dialogów. Sami bohaterowie raz są, raz znikają i ślad po nich zanika. 

Zemsta to słowo przewodnie tej historii. Wszystko krąży wokół niej, znalezienie morderców matki. Nasza główna bohaterka (dziecko, nawet nie wiem ile ma lat, ale to może wynikać z mojego błędu przy czytaniu) wszędzie się pcha, jak zobaczy jednego z łowców czarownic od razu na niego biegnie, działa, nie myśli, mówi tylko o morderstwie. Evey to gniew i destrukcja sama dla siebie, a także dla wszystkich wokół gdyż inni ratują ją z tarapatów. 

Czarownica to historia, w której akcja pędzi przed siebie, a pominięcie dwóch linijek tekstu sprawia, że możecie nie wiedzieć o jakimś morderstwie czy gonitwie. Brak opisów, sama akcja toczy się dla samej zemsty. Coś co świetnie gra w tej książce to klimat- surowy, brutalny, lekko skropiony magią. I to cała fabuła. Jest mi to przykro pisać, bo ja uwielbiam magię, wiedźmy, ale to nie jest pozycja warta zainteresowania, a na tle innych książek w tej tematyce chowa się daleko w cieniu i nawet klimat tego nie uratuje. Brakuje jej także spójności między poszczególnymi działaniami naszej bohaterki. 

Fabuła męcząca mimo, że wszystko gna przed siebie, byle gnać, postacie są bardzo papierowe, historia ma 280 stron, ale jeśli odejmiecie wszystkie puste strony na ilustracje, albo zadrukowane tylko dwoma linijkami tekstu, książka straci kolejne 50 stron. Książka z piękną okładką i skrzydełkami- zachwycam się wszystkimi szczegółami- ale środek totalnie nie mój.

[73] „Bezmiłość” Marek Zychla

[73] „Bezmiłość” Marek Zychla



Bezmiłość to najbardziej pokręcona na każdy możliwy sposób książka, którą czytałam w tym roku. Oto mieszanka wielu gatunków i jeszcze większego wachlarzu emocji. Poznajcie Grzesia i dajcie się zaprosić do świata Bezmiłości. 


Książka podzielona jest na części, a każda z nich ma inny klimat. Ciężko mi napisać opinię o tej książce. Pełna mroku, obserwacji i niedopowiedzeń, tutaj wszystko jest przemyślane, ale są smaczki, które musi połączyć także czytelnik. 


Akcja książki dzieje się w kilku sferach i miejscach. W pierwszej części mamy rok 1990 nasz główny bohater jest mały, a my poznajemy otoczenie jego codziennego życia. Szare bloki są codziennością naszego bohatera, który pragnie znaleźć przyjaźń i jak każdy- być kochany, gdzieś przynależeć.  


W dalszych częściach poznajemy następne losy bohatera, pełne mroku, zawiłości, niepewności. Czytając tę pozycje będziecie w szoku ile tutaj można znaleźć octu… ale nawiązując, „Bezmiłość” to mieszanka horroru, fantasy, science fiction i pełnej gamy uczuć. Autor tworzy świat i przedstawia nam go kawałek po kawałku, samemu wybierając co nam zdradzić, a co ma nas zaskoczyć w trakcie czytania i wbić nas w przysłowiowy fotel podczas czytania. Przeczytałam praktycznie na dwa razy,  nie odkładalna ze względu na styl i fabułę, ale emocje podczas czytania to zupełnie inna bajka. 


Bezmiłość to książka, która kupiła mnie niesamowicie, nie raz zaskoczyła. Opowiada także o chorobach i o życiu, to świetnie poprowadzony wątek. Nie dajcie się zwieść, że coś czasem nie ma sensu lub skaczącą akcją, która raz pędzi, a raz zwalnia w zależności od części życia Grzesia. Niesamowita i ważna. Czytajcie proszę 🤍🤍


[67] "Poławiacz" John Langan

[67] "Poławiacz" John Langan



To historia o poławianiu dusz, jej istnieniu, a także o stracie. Pełna niesamowicie ważnych słów, metafor, duszności małego miasteczka, gdzie każdy się zna.

Wiecie co jest najgorsze? Ja wiem dlaczego ta książka podoba się innym i ja chciałabym by podobała się mnie na tym samym poziomie- jednak dla mnie jest za mało dialogów tworzących szybszą akcje. Tutaj akcja toczy się tak jak chce tego bohater oraz świat.
Naszego głównego bohatera- Abe- a także w pewnym sensie drugiego bardzo ważnego bohatera dla całej historii - Dana - poznajemy po śmierci ich najbliższych. Widzimy jak bohaterowie sobie radzą, co zajmuje ich czas, jak oni sami prawie zniknęli. Poławiacz to historia o życiu, pełna zawirowań, powiedzenia twardo i jednocześnie dosadnie o żałobie.

To wszystko widzimy podczas wielu rozmów naszych bohaterów (a także podczas myśli jednego z nich) podczas łowienia ryb. Abe odnalazł w tym siebie, zawsze po pracy jechał łowić, a następnie na burgera. Była to jego ważna rutyna dzięki której przetrwał. Na początku poznajemy miasteczko, małe, ciasne, każdy się zna, a więc duszne i pełne niepokoju. Od samego początku historia ma gęstą atmosferę, czujemy rosnące napięcie typowe dla horroru, wiemy, że w każdej chwili możemy spodziewać się najgorszego, a tutaj może wydarzyć się wszystko. Tutaj czytelnik wpada w fabułę, czuje się niekomfortowo, czytając czyjeś myśli, sam zaczyna się dusić tą sytuacją.

Czytając to wszystko co napisałam wyżej, możecie powiedzieć, że to brzmi jak idealna fabuła. I przyznam Wam racje, pomysł i wykonanie jest mistrzowskie i z przekazem, tylko nie dla mnie. Po przekroczeniu 150 strony, książka zaczęła mi się dłużyć, mimo cudownego klimatu, dla mnie było za dużo opisów i nie mogłam przez czasami przebrnąć. Podchodziłam do książki na wiele razy, mam wrażenie, że nie jest to historia na dla mnie na ten moment życia, gdy cenie sobie tak ciężkie wartości w książkach, ale równie ważne są dla mnie dialogi i akcja ❤️ jeśli nie przeszkadza Wam minimalna ilośc dialogów, dla mnie nawet za mała to czytajcie śmiało. Jeśli jednak cenicie sobie szybką akcje, dialogi- odpuśćcie na tę chwilę ten tytuł ❤️
[66] "Królestwo nikczemnych" Kerri Maniscalco

[66] "Królestwo nikczemnych" Kerri Maniscalco



Wiedźmy, demony, książęta piekieł, sycylijska kuchnia oraz dług krwi. Co jeszcze musicie wiedzieć o fabule?  W mieście zaczynają ginąć wiedźmy, a babka bliźniaczek prosi je by nie wychodziły z domu po zmroku, a także by zawsze miały przy sobie swoje amulety. Boi się, że do ich świata nadciągają straszne moce by kiedyś wypowiedziana przepowiednia mogła się spełnić.  Oto świat pełen kłamstwa i próby pokazania kto ma władzę. 
Nie czytajcie tej książki na głodnego- sycylijska kuchnia, dokładne opisy oraz bohaterka, która komponuje własne potrawy to idealny przepis na bycie głodnym podczas czytania. Pierwsze 100 stron rozgrywa się w większości w domu/restauracji gdzie ciągle jest coś gotowane, poznajemy podstawy czarów i świata (akcja toczy się na początku powoli). 

Ja książkę dostałam jako jedna z ostatnich recenzentek w okolicy premiery- co za tym idzie, przeczytałam sporo ochów i achów na temat tej historii, urosły mi oczekiwania.. i kurczę mocno się zawiodłam. Od początku.  Emilia (jedna z bliźniaczek) bada zabójstwa wiedźm i chce znaleźć morderce. Pomaga jej w tym przyzwany demon, z którym nie ma na początku dobrych relacji. Byłam gotowa na romans, mocny wątek enemies to lovers - o którym było tak głośno! A ja dostałam dwie sceny pocałunków, które nie są najważniejsze w tamtym momencie. Były także słowne przekomarzanki między bohaterami, ale to nadal nie kategoryzuje tej historii jako romans, czy nawet historii z wątkiem spicy. Na demona, to chyba najgorsze zabójstwo dla całej tej książki. 

Wątek morderstw, książąt piekieł i długu krwi. Tu się działo! Podobały mi się zwroty akcji, dochodzące ciągle nowe zagadki, powiązania i nowe postacie- zdecydowanie na plus. Autorka używa wielu czarów, a my wraz z bohaterką zbieramy poszlaki i zioła by używać zaklęć. Mamy tutaj kilka potyczek z różnymi demonami, najbardziej podobał mi się żmijec, ale to chyba dlatego, że sama należę do slytherin'u- wiecie, węże, żmije i te sprawy. Ciągle się coś działo, jednak brakowało mi dynamiki akcji. Gdy fabuła prowadziła ciągle do przodu nasza bohaterka swoimi przemyśleniami spowalniała czasem akcje. Zakończenie historii i zagadki odkryłam dużo przed zakończeniem- fabuła była dobrze poprowadzona i przyjemnie się to czytało.

Kreatywność autorki- uwielbiam! Dark academia vibes, małe miasteczko, demony potęgujące cechy charakterów, kłamstwa, rytuały, czarowanie dzięki przyprawom, przypisanie pieprzu, pszenicy czy konkretnego kwiatu dla demona by go przywołać i opętać? Dla mnie złoto. 
    Królestwo nikczemnych to świat idealny dla fanów fantasy i mrocznych motywów pod każdym względem- zapomnijcie tylko o romansie- a będziecie zadowoleni, mogę podpisać pakt krwi, że czymś was ta historia zaskoczy. 

Dziękuje za współpracę: You and Ya books
[65] "Za kurtyną: Apogeum" Laura Savaes

[65] "Za kurtyną: Apogeum" Laura Savaes



Jak może zakończyć się wspólny wyjazd w góry na weekend z przyjaciółmi?  Zanim nasi bohaterowie weszli do jaskini wiedzieli, że na przestrzeni lat zniknęło tak 19 osób. Mimo tej wiedzy, wszyscy tam wchodzą- jeśli wpuszczają tam dzieci to i oni wejdą! Tylko nie każdy z niej wychodzi w tym samym świecie. Lena gdy wyszła z jaskini nikogo nie widziała, wokół był tylko las. Znalazła magiczne przejście, a teraz musiała przeżyć w obcym świecie. 

O kurczę. Książkę skończyłam czytać wczoraj, ale wzbudziła we mnie tyle emocji, że nadal nie jestem wstanie powiedzieć Wam co o niej myśle, ale po kolei! 

 Postacie- po drugiej stronie kurtyny poznajemy mnóstwo różnych od siebie postaci, które są bardzo dobrze wykreowane. Mają bogaty życiorys i zaplecze psychologiczne

Świat. Bardzo mi się podobał, kreacja na nasz świat sprzed kilku wieków, jednak nie wszystkie elementy się zgadzały. Małe i większe i dwory, suknie, gorsety, bale, księżne i królewny, pokojówki! Jak nie jestem fanką dworskich intryg tak tutaj mi się podobały- nie było ich też za dużo

Trójkąt miłosny! #teamcedrik! Jejku jak ja kocham tą postać! Pewna siebie, ale jednocześnie urocza i zabawna. Mój faworyt na ever forever jak na razie. Postać, która oprócz wyglądu- tutaj wszyscy są piękni- ujęła mnie charakterem. Na instagramie inni pisali mi, że nie mogli znieść kwyski „mała”, dla mnie była naturalna, ale to może cecha wszystkich 20 latków- da mnie każdy musi mieć jakąś ksywkę, lepiej się wtedy funkcjonuje. Mimo to Cedrik to postać, która posiada ogromną wiedzę, którą nie chwali się każdemu, chętnie pomaga, a także nie jest egocentryczny- jak inne postacie. 

I tu mam pierwszy zgrzyt. Świetnie bawiłam się czytając tę książkę- nie czytam romansów, może ten motyw jest tam popularny- jednak ta historia bardzo przypominała mi dwory pani Maas. Mamy postać, która ratuje damę z opresji, chce jej pomoc za wszelką cenę po swojemu, oraz mamy postać, która daje jej wolność, pomaga na jej zasadach, znając lub nie jej przeszłość. 

Nie odpowiadała mi także przemiana Leny. Miałam wrażenie, że z każdą stroną myślała coraz mniej. Na samym początku była zupełnie inną osobą niż na końcu, gdzie irytowała mnie strasznie. Wszystko zrzucone było na rozterkami miłosne- ale jednak na przełomie tylu tygodni, nie powinno być to problemem. 

Kreacja na dawne lata bardzo mi się podobała, Lena nie raz musiała zamieniać popularne i oczywiste dla nas słowa, zmieniać i tłumaczyć by osoby w nowym świecie ją rozumiały. Samo tłumaczenie jak działa telefon- kocham tę scenę. Scena z ubiorem do jazdy konnej? Również skradła moje serce. Odmiennie budowle, konne wycieczki, brak postępu technologicznego, ubrania… miło się to czytało, nic nie było wymuszone. Strony same się przewracały, a ja przeczytałam powieść w dwa dni. Bardzo polecam wszystkim by wyrobić własne zdanie na temat książki!

Za egzemplarz do recenzji dziękuje: Wydawnictwu You and ya books

[64] "Woal" Michał Kuszewski

Demony, tajemnice przeszłości oraz Asana. Co z tego wyniknie?

Woal to historia kryminalno fantastyczna- chociaż sama dodałabym do tej listy jeszcze słowo „sensacyjna”. Jak ja zawsze narzekam na za długie opisy- kurczę brakowało mi czasem opisów. Tutaj wszystko dzieje się szybko, mamy powiedziany cel, który musimy zrealizować z Vess i to właśnie robimy. Akcja pędzi, każda strona to już inny moment historii a ominięcie akapitu pozbawia nas wielu informacji. Ta historia to wielki sprawdzian jak szybko czytelnik łączy fakty i czy uda mu się samemu rozwiązać zagadkę, czy może jak Vess może potknie gdzieś mu się noga. Łowczyni demonów zna się na swoim fachu, wie co robić mimo, że czasami nie jest swoich pomysłów pewna na 100%. Jest to postać pełna charyzmy, uparta, wie w czym jest dobra i robi to, czy komuś się to podoba czy nie. Bardzo polubiłam tę postać, a także postać młodej aspirantki Eve chociaż na początku coś nie lubiłyśmy. Jest jeszcze jedna świetna postać.

Szczerze? Kocham pomysł i sposób ujęcia demona z cieni i dymu. Jest prze genialny! Już na samym początku dostałam coś nowego w super wydaniu, dochodzenie, łączenie faktów czym jest i o co chodzi- to mój ulubiony wątek.
Ciężko mi coś powiedzieć więcej o historii- tutaj bardzo łatwo o spoilery. Najważniejsze już wiecie- mamy walkę z demonami, Vess, która przyjmuje ma za zadanie rozwiązać serie zabójstw. Zabójstwa! Super, że razem z bohaterami przechodzimy przez wszystkie elementy śledztwa. Sami możemy poczuć się jak detektyw- co nie jest łatwe, ponieważ autor co i raz dostarcza nam mnóstwa informacji, zaskoczy odkryciem. Czy jest łatwo? Nie. Odczujemy w tej historii także klimat mniejszego miasteczka gdzie każdy zna każdego - a co za tym idzie każdy wszystko wie. A jest to klimat, który nie sprzyja złapaniu mordercy gdyż wiadomości rozchodzą się bardzo szybko.

Historia bardzo mi się podobała! Mnóstwo wątków, demonów- to jest moja ulubiona część tej książki- jednak ten brak opisów sprawiał, że gubiłam się w wydarzeniach. Dla jednych będzie to plusem, fabuła ciągle idzie do przodu- brak tu chwili na złapanie oddechu, o czym warto pamiętać. Ja będąc na 160 stronie nadal nie wiedziałam czasami skąd wziął się Rio XD może to akurat przegapiłam sama, ale troszkę to byli frustrujace gdy czytałam „Rio” a ja byłam jak: co? Jak i skąd? Hahha.
„Woal” fantastyka, którą się pochłania, a wraz z Vess pędzimy przez fabułę by złapać mordercę. Historia wielu zaskoczeń, pościgów, niejasnych sytuacji, mylących tropów, walki. Jeżeli Lubicie książki w których dużo i szybko się dzieje z motywem genialnych demonów- polecam 🤍
[63] "Zew nocnego ptaka" Robert Mccammon -PRZEDPREMIEROWO

[63] "Zew nocnego ptaka" Robert Mccammon -PRZEDPREMIEROWO

Czy jesteście gotowi wniknąć do dawnego świata? Przed Wami 900 stron mrocznej historii, pełnej zawiłości, duszności miasteczka, ciągłego deszczu, złych omenów opowieść, w której ludzie zaglądają sobie w okna i ciagle patrzą na ręce. A to wszystko przez … Czarownicę. Czy jesteście gotowi na to starcie?


Jest 1699 rok. Matthew wraz z sędzią jadą do miasteczka- mają tam zbadać sprawę czarownicy, a następnie po zebraniu dowodów zdecydować czy kobieta zawiśnie. 

O kurczę! Jest to książka, po której zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. A dostałam to co najlepsze. Sama nie bałam się objętości, a klasyfikacji książki. Jest to powieść historyczna, a dopiero następnie fantastyczna i kryminalna. 
I powiem Wam- jako osoba, która nienawidzi książek historycznych bawiłam się świetnie. Wątek miasteczka, intryg, które się łączyły, tutaj za rogiem ktoś się bił, ktoś panikował, 
a jeszcze ktoś inny wyklinał wiedźmę. Do tego dodajmy jeszcze deszcz, wiatr, konie, które ma każdy. Sam klimat tej powieści jest tak cudownie ciężki i mroczny, że ja przepadłam 
i zapomniałam, że to powieść historyczna.

Powieść czyta się szybko, zapomina się o jej grubości- słowo- , a po około 100/130 stronach gdy znamy już klimat i styl pisania autora czyta się jeszcze szybciej! Ja znalazłam minus, który posiada sporo czytanych przeze mnie książek. Opisy były długie i było ich sporo- zdarzyło mi się ominąć po kilka zdań z długiego opisu. Budowało to świetnie świat i całe zaplecze historii, ale dla mnie było za dużo 😅 a jak jesteśmy przy zapleczu świata, postaciach… bohaterowie są genialni. Matthew- mój mistrz. Zaciekły, dba o szczegóły, inteligentny, wie kiedy się odezwać, nie boi się o siebie by zadbać o dobro rozpoczętej sprawy. Jest to idealny detektyw jak na tamten wiek. Inne postacie również bardzo mi się podobały- tutaj każdy jest inny, ma charakterystyczne cechy. Sama wdowa Rachel- 🔥, nasz sędzia? Są to zupełnie odmienne postacie, sama momentami krzywiłam się albo kręciłam z niedowierzaniem głową gdy czytałam niektóre kwestie - 
z którymi się nie zgadzałam. 

Czasami oprócz kręcenia głową nad bohaterami zastanawiałam się nad sposobem rozwikłania zagadki. Trzeba było dużo sprytu, a tamte czasy nie pomagały. Uwielbiam kryminały i wszystkie podkasty 
o mordercach- tam nad sprawą zawsze pracuje cała ekipa ludzi, ci sprawdzają, ci dane, ktoś inny przesłuchuje… a tutaj mamy tylko dwie osoby. I brak jakich kolwiek udogodnień. Niesamowity choć 
i czasami przerażający powrót do poprzednich czasów. 

Cóż mogę powiedzieć na sam koniec? Nie bójcie się grubości. Jeśli kryminał, wiedźmy to wasz konik to warto dać jej szanse. A jak ominiecie kilka zdań to nic się nie stanie, zrozumienie sens powieści. Warto zatopić się w tym dusznym miasteczku pełnym tajemnic… a może i czarownic?

Dziękuje Wydawnictwu Vesper za możliwość współpracy!🤍
[62] "Krew i popiół" Jennifer L. Armentrout

[62] "Krew i popiół" Jennifer L. Armentrout

𝓚𝓻𝓮𝔀 𝓲 𝓹𝓸𝓹𝓲𝓸́ł czyli najgłośniejsza premiera stycznia.

Dawno nie miałam tak mieszanych odczuć po przeczytaniu książki. Poppy to Panna inaczej wybrana. Od jej życia zależą losy królestwa, musi więc przestrzegać wielu surowych reguł. Poznajcie także Hawke’a czyli najprzystojniejszego strażnika pod słońcem. Wiecie czyim osobistym strażnikiem będzie? 😏

Ale po co Poppy tak wielka ochrona i przed kim? Jest to niesamowicie ważne pytanie, na które nie znam odpowiedzi. W książce pojawia się wiele nazw własnych, określeń ludzi, rytuałów, stworów, miejsc, a ja nie wiem o nich zupełnie nic i nie umiem się wgryźć w świat przedstawiony. Czytam, ale tak na prawdę nie wiem o czym czytam. Miałam odczucie, że przed tą książką była jakaś nowelka, której nie czytałam.

Akcja, akcja… dzieje. Tutaj na prawdę dużo się dzieje, poznajemy nowe części zamku, historie, wszędzie rozgrywają się potyczki, intrygi, kłamstwa… chyba, że Poppy zaczyna myśleć. Ja wiem *brzmi strasznie* ale dziewczyna prowadzi długie monologi, które nie wnoszą zazwyczaj nic. Zwłaszcza gdy przychodzi plot twist- było przewidywalnie, słowo, ale dziewczyna nie wie nic. Zawsze można zaskoczyć się wraz z nią.

Krew i popiół to historia, w której pojawiło się kilka ważnych zdań i miałam autentyczny wzrusz jak je przeczytałam, ale z drugiej strony pojawiały się tak ahh nielogiczne wypowiedzi, że łapałam się za głowę. Jest to książka o gorącej zmienności w towarzystwie, na pewno. Nie raz zaśmiałam się także czytając - Hawke jest świetnym bohaterem. Autorka w książka porusza ważne tematy, uwielbiam wydawnictwo za dosadne oznaczenie 16+ - nie chodzi tutaj tylko o sceny miłosne, ale przemoc fizyczną jawną i psychiczną.

Ale mimo wszystko czy nazwałabym ją najlepszą książką? Nie. Brakuje mi logiki w wypowiedziach i w zbudowaniu świata, miałam za mało informacji. W tej powieści autorka postawiła na akcje, romans. To widać i bardzo dobrze jej to wyszło. Sama przy czytaniu miałam zgrzyty, gdy powinnam coś wiedzieć, a ja dopiero na końcowych stronach dowiaduje się co to znaczy. Brakowało mi chociaż ułamka informacji.est to dobra książka dla osób, które nie będą od niej wymagać samych superlatywów opisanych na insta. Historia przepełniona potworami i walką, którą uwielbiam i bardzo mi się podobały. Bardzo szybko się ją czyta, jest idealna na raz czy może dwa 🤍🤍 czekam do czerwca na drugi tom, jestem ciekawy jak zakończy się los Wybranej ❤️

Książkę możecie kupić tutaj: <klik>

[61] "Lore" Alexandra Bracken - taka dobra jak piszą?

Książka, która jest promowana jako najlepsza książka fantastyczna zeszłego roku. Czy na pewno taka jest? 

Nowy York, mityczni bogowie oraz walka o ich moce. Co siedem lat bogowie są na ziemi na siedem dni- w tym czasie są śmiertelni. Trwa Agon. Wszyscy walczą ze sobą by zabrać jak najwiecej mocy innym. Lore chciała uciec od tego świata, być zwykłym człowiekiem. Problemem jest jednak Atena, która pojawia się w drzwiach dziewczyny z wielką krwawiącą raną podczas pierwszego wieczoru Agonu. 

Zacznijmy od samego początku, a na początku był pomysł. Mimo, że w świecie filmowym, a także literatury ciagle wykorzystywane są wątki, albo całe postacie z różnych mitologii- Alexandra wpadła na oryginalny pomysł, który jest genialny i nie można jej tego odmówić. Sama książka dzięki niemu uzyskała także ogromny rozgłos i tytuł bestselera. Jednak jak dla mnie do bestselera jej wiele brakuje. 

Pierwsza część tej książki - do 169 strony jest totalnie przewidywalna. Jezeli kiedykolwiek czytaliście percy'ego jackson'a albo mawialiście jakiekolwiek mity na lekcjach- niczego nowego się nie dowiecie. Nie chodzi mi oto by stworzyć własną mitologię (broń boże), ale są to najbardziej schematyczne strony w książce. tutaj przewidzicie wszystko- na prawde. co się stanie za stronę, za kilka zdań albo za trzy. Przynaznam szczerze, że gdyby nie fakt, że dostałam tę książkę od wydawnictwa- odpuściłabym wtedy lekturę. Fabuła jest prosta, toczy się bo musi, bohaterzy po prostu są. Brakowało mi dobrze poprowadzonej akcji. W tej książce bardzo dużo się dzieje- sam agon, umieszczenie bogów w ludzkich ciałach by w Nowym Yorku by walczyli na śmierć z innymi bogami tylko po to by zabrać im moc- a to wszystko w 7 dni. To sprawia, że akcja powinna cały czas gnać przed siebie. I gna. Tylko nielogicznie, prosto, albo czasami wręcz bohaterka zachowuje się irracjonalnie. Dla mnie te 169 stron to była istna katorga, ja przepraszam wszystkich fanów tej książki, ale te początkowe strony są strasznie trudne do przebrnięcia. 

Nie fabuła to może bohaterowie? Poznajcie więc Lore- porywczą, silną dziewczynę, która od zawsze marzyła o walce na Agonie- jednak po śmierci swoich rodziców zmienia zdanie i chce całkowicie odejść od boskiego świata. W świecie śmiertelników ma przyjaciół, pracę. Jej współlokatorem jest Miles- przesłodka postać, która zdobywa serca wszystkich osób. Pełna wigoru, uśmiechnięta. Miles jest kumplem o jakim każdy marzy. Kim są pozostałe postacie? Na pierwszych stronach poznajemy Atenę- jedną z pierwszych bogiń, dzieci Zeusa, walczącą jeszcze w Agonie. Mocna postać, o konkretnych celach. Jest również jedną z najstarszych osób tam walczących- i wykorzystuje to bardzo często jako argument do wszystkiego. Poznajemy tutaj także innych bogów, ale nie będę Wam tutaj spoilerować kogo poznacie.
Wiemy, że do 169 jest schematyczna tragedia. Co się dzieje dalej? dalej jest lepiej. Fabuła zaczyna przyśpieszać, wykorzystujemy cechy postaci, ale wspaniałe jest to, że fabuła rozwija się w logiczny sposób czego wcześniej brakowało. Poznajemy dalej także inne postacie, które pchają nam tutaj trochę świeżości- co ciekawe wątki poboczne tych postaci są momentami ciekawsze niż cała fabuła. Postacie się rozwijają, ale z drugiej strony widzimy zmęczenie w ich zachowaniu- akcja całej książki rozgrywa się w 8 dni. Dzieją się także dwa zwroty akcji- ale to takie- takie..., że wbijają mocno w fotel. Ja jechałam akurat pociągiem i jak przeczytałam trzasnęłam książką hahah. Im dalej tym książka jest lepsza. 

Gdyby była taka od 50 strony faktycznie była by to jedna z najlepszych w 2021. Jednak tragiczny wstęp na 169 stron to dla mnie za dużo na książkę, która ma ponad 300 stron. Jeżeli jednak przetrwacie te strony, to przed Wami wartka akcja, dużo poczucia humoru, charakterystyczne postacie, akcja, śmierć, akcja  i poznawanie Nowego Yorku. Teren przestawiony w historii jest świetny. Ja zostałam całkowicie przeniesiona w tamten świat. Przegenialny pomysl na fabułę, dla mnie mógłby być lepiej dopracowany, końcówka również nie by żadnym zaskoczeniem. Przy tej pozycji sami musicie zadecydować czy to książka dla Was. Jeśli czytacie fantasy, lubicie mitologię- jest to pozycja, ktore was zainteresować. Tylko nie możecie wierzyć bookstagramowi, że to najlepsza top of the top.
Macie w planach Lore?


Copyright © 2014 Złodziejka zapisanych stron , Blogger